Opis:
Z tym numerem „ADAMA” otrzymujecie zapowiadany film „FILL MY ASS”, dawający przegląd pięciu najnowszych produkcji wytwórni RickyRaunch, która zgodnie ze swą nazwą specjalizuje się w różnych odmianach męsko-męskich sprośności (raunchy), a przede wszystkim w barebacku i wszelakich sposobach delektowania się spermą – wypełniającą (jak w tytule) odbyty, spuszczaną na twarze, do ust, na męskie pizdy, zlizywaną z tychże pizd i kutasów, przekazywaną z ust do ust w mokrych, głębokich pocałunkach – a cały ten repertuar bezkondonowych przyjemności zobaczycie w wykonaniu tzw. konkretów, czyli niepodważalnie męskich gości, często z tatuażami i zarostem, w jockstrapach, dresach, z piercingami, doceniających możliwości stwarzane przez trójkąty i grupówki, niegardzących slingiem i incydentalnym udziałem czarnoskórych kumplów.
Pięć pełnych filmów, z których pochodzą te sceny, jak zawsze oferujemy w naszym Domu Wysyłkowym Stallion.pl Świetna rozgrzewka na listopadowe szarugi!

Ponadto w numerze:
Rozmowa z Tomaszem Szypułą, od lipca 2010 prezesem Kampanii Przeciw Homofobii, która wyrosła na polską organizację gejowską numer jeden, choć jest stosunkowo młoda (mogłaby ujść za wnuczkę Lambdy Warszawa). Z wywiadu wynika, że Tomek jeśli nie resztę życia, to przynajmniej najbliższe lata zamierza poświęcić walce przede wszystkim o legalizację partnerskich związków jednopłciowych w Polsce. Sam pozostaje w związku z Hiszpanem Joséi marzy o pełnoprawnym z nim ślubie. José nie ma natury działacza, jego zadaniem jest stwarzanie Tomkowi domowej atmosfery, gdy nieliczne niedziele spędza w domu i może sobie pozwolić na wyłączenie komórki.
Rozebraną postacią numeru jest Scott Tanner, z urodzenia ekshibicjonista (od kołyski rozbierał się publicznie przy każdej okazji, jak również bez okazji), z wykształcenia marketingowiec, z powołania pornoaktor, w biznesie na dobre od 2007, obsypany najważniejszymi branżowymi nagrodami, a przy tym zaskakująco oczytany. Jeden z bohaterów okrzyczanego pornowesternu „To The Last Man”.
W związku z inwazją masażerów prostaty na nasz Dom Wysyłkowy Stallion.pl, gdzie w chwili obecnej polecamy ich aż 18 rodzajów – spory artykuł na temat gruczołu, który natura stworzyła li tylko dla męskiej przyjemności, ale postawiła warunek: trzeba z niego często korzystać, czyli bodźcować pośrednio – przez walenie konia i spuszczanie się, a jeszcze lepiej bezpośrednio – przez masaż per rectum, palcem lub właśnie (dużo lepiej) masażerem, bo zaniedbana prostata w starszym wieku powiększa się i może zrakowacieć. O profilaktycznej i przyjemnościowej roli masażu prostaty i jego stronie technicznej czytajcie w artykule „Prostata: zdrowie i przyjemność”.
* * *
Listopadowe opowiadania do czytania z pęczniejącymi slipami anonsujemy ich fragmentami:
„W pozycji na bar(m)ana”– Czwarte piwo dawało znać o sobie. Klientów nie przybywało. Zbliżała się północ. Normalnie w taki dzień pub był otwarty do około 2.00 rano. Klientów zero, z wyjątkiem mnie. Barman wyszedł zza baru, podszedł do drzwi i obrócił wywieszkę na drzwiach: „ZAMKNIĘTE”. Spytałem, czy mam wyjść. Zaprzeczył z przerażeniem w oczach. Jego słodka minka mówiła: zostań. Wygasił światła na sali, więc pozostały tylko światła barowe i świeczki zapalone na jednym stoliku w głębi sali. Nadchodziła gorąca noc. Bieg zdarzeń nabrał tempa. Barman zaciągnął mnie do stolika. Jego spojrzenie, w którym się rozpływałem, mówiło wszystko.
„Coming out mimo woli”– We wrześniu, podczas jednej ze szkolnych przerw, podszedł do mnie przystojny, wysoki brunet, zapewne jeden z tutejszych sportowców; wywnioskowałem to z mięśni, jakie odznaczały się na fioletowym T–shircie. Szczerze powiedziawszy, chętnie zabrałbym go na loda, głębokiego i z połykiem, gdybym go tylko dorwał w przebieralni albo w jakimś kącie, gdzie bylibyśmy sami – wyruchałbym go na poczekaniu. Mówił do mnie o czymś, na co zupełnie nie zwracałem uwagi, w myślach klęczałem przed nim i zajmowałem się jego kutasem, ssąc go i masując jego jajka. Byłem cholernie podniecony, mój ptak stał sztywno i lekko odznaczał się w jeansach, zastanawiałem się tylko, jak doprowadzić do tego spotkania.
„Strzyżenie koguta”– Najpierw, trzymając mojego palanta za koniec napletka lewą ręką, prawą golił mi włosy u jego nasady. Potem zabrał się za orzechy. Uczucie było dość szczególne i, co tu ukrywać, ekscytujące: miałem spętane gaciami nogi w kostkach, ręce ograniczone zawiązaną pod brodą szmatą, leżałem – a facet jeździł mi brzytwą po jajach! Robił to bardzo ostrożnie, naciągając skórę na opracowywanych gruczołach – nie zadrasnął mnie ani razu! Ba, zabawa była tak rajcująca, że z łebka ściekała mi kropla za kroplą, aż śluz dotarł do nagiej już torby. Następnie kilkoma ruchami wygolił mi wnętrze ud.
„Pomocnik kowala”– Chłopak przypomniał sobie miejscowego kowala, w którego kuźni spędzał wiele czasu będąc jeszcze dzieckiem. Pan Heniek, człowiek silny i muskularny, który swoją atletyczną sylwetkę zawdzięczał codziennej ciężkiej pracy, stanowił dla niego autorytet i wzór prawdziwego mężczyzny. Był kimś w rodzaju mitycznego herosa. Wraz z dojrzewaniem chłopca zafascynowanie to nabierało jednak zupełnie innego wymiaru. Wchodząc w wiek dorosły Michał uświadomił sobie, że jego wyobrażenia związane z tym facetem nie mają już charakteru niewinnych dziecięcych marzeń, ale stały się bardzo osobiste i intymne. Wiedział, co to oznacza. Zdawał sobie sprawę ze swojej odmienności od kiedy ukończył szesnasty rok życia.
„Tajemniczy pielęgniarze”– Tworzyli razem niezwykły trójkąt. Seks miał w sobie coś ponadnaturalnego. Młody człowiek odnosił wrażenie jakby zanurzył się w oceanie dzikiej zmysłowości – nieokiełznanych, pierwotnych instynktów. Zdawało mu się, że jest na pograniczu dwóch światów, tego fizycznego i tego drugiego – obcego, który pociągał i fascynował, a jednocześnie budził lęk. W jakiś niewytłumaczalny sposób był mentalnie zjednoczony ze swoimi kochankami. Przez krótką chwilę miał nawet możliwość wejrzenia w głąb ich osobowości. Zbyt krótko jednak, by cokolwiek zrozumieć, by poznać ich tajemnicę.
„Tercet lekko egzotyczny”– Adam jest Wietnamczykiem, ale urodził się w Polsce. Jego rodzice mają budę z jedzeniem. Każdy był ciekawy, jakiego ma Wietnamczyk. No i pewnego razu pod prysznicem Adam odwrócił się do nas ze stojącym kutasem i zaczął sobie masować. Chyba wszyscy pierwszy raz widzieliśmy kutasa Azjaty, w dodatku stojącego i walonego. Kiedyś Adam przyszedł po coś do mnie, rozmawialiśmy o piłce. Zauważyłem, że jego kutas pręży się w dresie. Poszedł do kibla niby się odlać, ale przez dziurkę od klucza widziałem, że sobie trzepie. Otworzyłem drzwi i zapytałem: Sam to robisz? Ja też sobie zwalę. Wyjąłem stojącego już kutasa i chwyciłem go za nagi półdupek. Po chwili jego ręka wylądowała na moim przegubie.
Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również: