Opis:
Geją, jak wolnym ptaką, najtrudniej przetrwać zimę. W tym najbardziej dla nas nieprzyjaznym, przeciwnym gejowskiej naturze okresie roku ratujemy się wspominaniem minionego i tęsknotą za następnym latem. W coraz popularniejszych, bo coraz tańszych łazienkowych kabinach saunowych stwarzamy sobie złudzenie tropików i udajemy, że w kominku w salonie rozpalamy obozowe ognisko. Nieraz nawet zapraszamy towarzyszy letnich biwaków na wspólne przykominkowe wspominki, które rozgrzewają mocniej niż alkohol. Taka zimowa „wieczornica" może zakończyć się kotłowiskiem nagich ciał na podłodze owego salonu.
I tak niepostrzeżenie streściliśmy Wam film dołączony do lutowego numeru „ADAMA". Jak na luty przystało, nosi on bardzo walentynkowy tytuł: „KOCHANKOWIE Z LEŚNEJ POLANY". Kochankowie są młodzi, szczupli, wiecznie nienasyceni i noszą fajne gacie, a w nich stale stojące kutasy, które żadnego widza wprawdzie nie wpędzą w kompleksy, ale za to tym bardziej podniecą swoją naturalnością.
Czwórka chłopaków rozbili namiot na leśnej polanie i wzięli we władanie spory spłacheć mieszanego lasu. Na kontrolowanym przez siebie terenie poczynają sobie jak wesoła drużyna pięknego Robina w lasach Sherwood. Nie ustępują urodą Człowiekowi w Kapturze, a pałami robią nie gorzej od Małego Johna. Nagość pod każdym drzewem, za dowolnym krzakiem i o każdej porze. Gdzie tylko chcą, mogą rozłożyć koc i walić się na nim dogłębnie, aż ich ciałami wstrząsną obifte erupcje spermy widowiskowo rozpryskującej się po klatach. Zaopatrzenie jest dowożone do obozowiska quadem, który w jednej scenie posłuży jako wygodny mebel do jebania w dupę.
Co tu dużo gadać - film ten, skompany w zieleniach leśnego runa i błyskach ognia buzującego w kominku, powinien podziałać na Wasze znurzone zimą ciała jak solidny kufel przedniego grzańca. Spóźnialskim przypominamy, że jeszcze przez cały luty w kioskach Ruchu i Franpressu można nabywać styczniowo-lutowego „SUPER ADAMA" z tropikalnym, bo gorącym i wilgotnym filmem „BAREBACK ME WET".
A w walentynkowym „ADAMIE" o miłości znacznie więcej. Ci, którzy nie chcą się zgodzić, że - jak przekonujemy w naszym artykule „Fizjologia miłości" - miłość to tylko gra feromonów i hormonów, niech się zwrócą ku opowiadaniom, które w lutym, z wyjątkiem kolejnego odcinka wojskowych, jak zawsze max perwersyjnych wspomnień Andrzeja („Pod prychem"), zaludniają zakochane pary.
Profesor zakochuje się w studencie i specjalnie nie zalicza jemu egzaminu, by spotkać się z nim w terminie poprawkowym i dać mu się wypierdolić na biurku („Egzamin poprawkowy").
Student równie dobrze co w profesorze może zakochać się w ojcu Onufrym, zakonniku-rekolekcjoniście, i dawać dupy dominikaninowi w jego prywatnym pokoju, jednocześnie samemu pierdoląc jego kumpla - ojczulka z celki obok („Onufry").
Drożko i dresik Bartek, przypadkowi towarzysze podróży w tym samym przedziale sypialnego wagonu do Monachium, po wspólnej jebanej nocy wychodzą z pociągu odmienieni i pewni, że niedługo znów się spotkają („Sypialnym do Monachium").
Nawet tekst z pod znaku S/M - długie, znakomite opowiadanie josearmando pt. „Prawdziwy diament" - jest tym razem przesycony prawdziwą miłością, bo ta nie zna żadnych granic i nieżadko łączy Pana z wiernym sługą.
Ci, którzy uparcie twierdzą, że miłość to zjawisko przede wszystkim jeśli nie wyłącznie emocjonalne, a pierdolenie, które może, ale nie musi jej towarzyszyć, powinno być delikatne i romantyczne, zostaną zaspokojeni historią Maćka i Krzyśka („Senność"). To kolejna para żaków w tym „studenckim" numerze, ale bo też studia to najlepszy czas na miłość. I wszystko było by wzniośle i romantycznie, gdyby nie podglądający chłopców Michał - jak to zwykle w „ADAMIE", uczucia idą w kąt i zaczyna się trójkąt, w którym chodzi wyłącznie o dobre męskie jebanie.
Zainteresowani dominikaninem Onufrym i w ogóle facetami w habitach niech zwrócą uwagę na chłopaka z lutowej okładki. To Ago Viara, 26-letni obecnie Włoch, który wstąpił do franciszkanów, a następnie spierdolił z zakonu w ramiona byłego franciszkanina. Eksbraciszek najpierw go wyruchał, a następnie kopnął w dupę, posyłając młodego tym kopniakiem prosto na plan filmowy w Titan Media!
Dwie inne porno piękności tego numeru to: 29-letni Antonio Biaggi (wbrew nazwisku nie Włoch, lecz Portorykańczyk), właściciel 28-centymetrowej anakondy w spodenkach, oraz Dolph Lambert/Pola Negri, a w rzeczywistości pewnie jakiś Zdenek Prochazka/Apolonia Chałupiec z Moraw - 20-letnie aniołkowate blond ciasteczko z Bel Ami.
Nietypowe dla „ADAMA" Lambertowe chłopięce wiotkości z łatwością zrównoważy marcowy fetyszysta - 37-letni Bob Firth-Tessier - Kanadyjczyk z Quebecu, były heteryk, szczęśliwie rozwiedziony ojciec trójki dzieci, Mister Leather Montrealu oraz skórzany wicemister świata za rok 2008. Od żony i dzieci do najwyższych gejowskich zaszczytów - który Kowalski był by zdolny do takiej metamorfozy?
Posiadacze profili na gayromeo.com oraz ci, którzy dopiero zamierzają zaistnieć w największym europejskim serwisie znajomościowym dla gejów, z pewnością z wielkim zainteresowaniem przeczytają wywiad z 31-letnim Miquelem Sanchezem, Hiszpanem, członkiem szesnasto osobowej ekipy zarządzającej serwisem, pracownikiem działu marketingu i rzecznikiem prasowym gayromeo.
* * *
Wszystkich stałych nabywców „ADAMA" ogromnie przepraszamy z imieniu naszej drukarni za fatalną wpadkę techniczną w numerach z grudnia 2008 i stycznia 2009. Po zmianie grzbietu szytego na klejony drukarnia poszukiwała odpowiedniego kleju. Podobno do trzech razy sztuka, więc dopiero numer lutowy nie będzie się Wam po mocniejszym rozłożeniu rozpadał na pojedyncze kartki. Zapewniamy, że byliśmy tym defektem wkurzeni (zwłaszcza przy powtórce z rozrywki w styczniu!) bardziej niż najbardziej wkurzony z czytelników. Uwierzcie, że numer lutowy trzyma się mocno, przeszedł w redakcji próby siłowe i ręczymy, że aby go rozwalić, trzeba by chyba być Augustem Mocnym, co ręką giął podkowy.
* * *
Ale to nie koniec przeprosin. Wszystkich zainteresowanych bardzo przepraszamy za falstart podawanego do wiadomości w numerach od 12/08 do 2/09 nowego redakcyjnego numeru telefonu do przyjmowania ogłoszeń MMS-owych.
PROSIMY O NIE NADAWANIE OGŁOSZEŃ NA TAMTEN NUMER.
AKTUALNY, JUŻ CZYNNY NUMER TO:
602 233 003
Zachęcamy do nadsyłania na ten telefon ogłoszeń w postaci MMS-ów (treść+zdjęcie twarzy, kutasa, odbytu itp.), bo tak jest po prostu taniej, nie ma żadnych dodatkowych opłat - za ogłoszenie płacicie tyle, co za zwykły MMS w swoim planie taryfowym. Tańsze jest tylko nie handlowe ogłoszenie ze zdjęciem przysłane mailem lub pocztą tradycyjną (kosztuje 0 zł), ale za to wysłanie MMS-a nie wymaga wychodzenia na pocztę ani nawet znajdywania się blisko/posiadania komputera.
Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również: