Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Adam nr 1-2/2011

Adam nr 1-2/2011

Produkt: Adam nr 1-2/2011
Artukuł: A-147
Data dodania: poniedziałek, 03 styczeń 2011

Cena: 19,90 zł





Opis:

Na rozgrzewkę w środku mroźnej i śnieżnej zimy dołączamy do tego numeru film „MUSCULAR WHORES”, który promuje najnowsze produkcje mało znanej w Polsce gejowskiej wytwórni Cocksure Men specjalizującej się wytatuowanych pakerach z dużymi chujami i mającej dostęp do najgłośniejszych nazwisk w branży. To propozycja dla tych gejów, których w pornolu nie interesuje fabuła, sceneria i muzyka, ale konkrety: wielkie kutasy i mocne pierdolenie z wyuzdanymi zbliżeniami, a jak się da to i bez kondonów. Sportowe spodenki, gejowskie slipy (jockstrapy), kombinezony robocze, skarpety, siłownia i warsztat to tradycyjne, ale jakże lubiane i potrzebne podkreślenie na wskroś męskiej atmosfery tego, co oglądamy.

FILM DOŁĄCZAMY W SLIM-BOXIE Z OKŁADKĄ!

Gejowie zachęceni próbkami stylu Cocksure znajdą więcej filmów z tamtąd na s. 80-82 i oczywiście w naszym nieustannie rozrastającym się sklepie internetowym Stallion.pl (DVD 256-261), który ostatnio wzbogacił się m. in. o koszulki (TE 09-23) i kurtki skinowskie (TE 24-25) hiszpańskiej firmy Boxer (o historii skinowskiego stroju piszemy obszernie w artykule „Strój skinowski – ciuchy z rodowodem”), nowe typy ringów (AE 145, 153) dild (AE 146-148, 151-152) i zatyczek analnych (AE 149-150, 154-155), smakowe żele poślizgowe firmy ID (L 16-27) oraz – niektórzy powiedzą: NARESZCIE! – o bezpieczne tabletki na potencję i dobry nastrój (AP 01-02).

Okładkową twarzą numeru styczniowego jest 31 letni Włoch Filippo Romano, rodowity Rzymianin, który zasłynął najpierw w berlińskiej wytwórni Cazzo, a następnie w kilku czołowych wytwórniach kalifornijskich, m. in. u Chi Chi LaRue. Obecnie przebywa na emigracji w Australii, ale jako rzymski patriota propaguje gejowskie uroki Wiecznego Miasta. Przybliżamy je również my w formie miniprzewodnika po Rzymie – jego gejowskich klubach, imprezach, organizacjach i hotelach.

Oprócz wywiadu z Filippo polecamy także wywiad z jego rówieśnikami Kubą i Leszkiem, poznaniakami, założycielami Tongariro Releasing – firmy zajmującej się wydawaniem na DVD ambitnych, ale niszowych i słabo lub wcale nieznanych w Polsce filmów o tematyce LGBT, oraz promowaniem ich na specjalnych pokazach kinowych. Wywiadowi towarzyszy konkurs, w którym można zwyciężyć dwie najnowsze edycje Tongariro: „The Living End” Gregga Araki (USA, 1992; wersja zremasterowana z 2008) i „Mulligans. Druga szansa” Chipa Hale’a (Kanada, 2008).

Zimowe wieczory rozświetlą Wam następujące opowiadania, przy których będziecie napierdalali swoje konie:

„Hebanowy Marcel” Hebanowy kolor jego skóry, rasowego Hindusa, wabił i przyciągał, sycił moją radość spotkania. Włosy lśniły granatowym odcieniem jak u kruka, a mięsiste, duże usta odsłaniały również cudowne zęby. Wyznaję, że fiut w rozporku nie leżał mi grzecznie, a mój wszędobylski wzrok zauważył to samo u Marcela, lecz żaden z nas jeszcze w tym dniu zbliżenia nie chciał, choć pożądaliśmy się przecież. Rozstanie, pożegnalne pocałunki, pierwsze, oszczędne, niepełne, odczuwalny niedosyt, ale i nadzieja, bo następnego dnia znów czekało na nas popołudnie.

„Przygoda w pociągu”Odległość między nami jakoś dziwnie się zmniejszała, a Michał chwilami wręcz szeptał, a przecież byliśmy sami w przedziale, więc nie było takiej potrzeby, nie mieliśmy komu przeszkadzać naszą rozmową. Wydało mi się to dość dziwne w tych okolicznościach, jednak czekałem na dalszy rozwój wypadków. Michał zbliżył się do mnie już na tyle, że szeptał mi już do ucha, a jednocześnie objął mnie ręką i mocno się do mnie przytulił. Podróż coraz bardziej zaczynała mi się podobać. Wiedziałem, że na tym się nie skończy, gdyż jego druga ręka zaczynała rozpinać mi spodnie. Nie muszę dodawać, że kutas stał mi już na baczność i jeszcze chwila, a w moich bokserkach zrobiłby dziurę, jednak Michał już sobie z tym poradził, uwolnił mojego stojącego kutasa i zaczął się nim bawić jedną ręką, a drugą w dalszym ciągu trzymał mi na szyi, cały czas się do mnie tuląc.

„Tygrys i jego brygada”Noc dobiegła końca, czas był budzić kotów. Wprawdzie nie do mnie ta czynność należała, ale nie mogłem sobie darować widoku zaspanych żołnierzy ze stojącymi kutasami. Na początku się wstydzili, ale potem już się nawet nie zasłaniali. Było to dla nich nawet rodzajem chluby, że są dorodnymi samcami, gotowymi zrobić użytek ze swoich muszkietów tu i teraz. W tę sobotę jest przysięga, poborówka jest przydzielona do ochrony i na samochodówkę, ale i u nas w kancelarii brakowało pisarza. Namówiłem szefa, by ściągnął do nas Tygrysa. Chłopak jest kumaty i komunikatywny. Szef przystał na moją propozycję, powiedział, że ja ich dobrze znam. Pomyślałem: niektórych nawet bardzo dobrze. Tygrys zadomowił się u nas i rozumiał robotę w lot. Szef też był z niego zadowolony. Nasze stosunki układały się więcej niż poprawnie i po pół roku byliśmy kumplami. Oczywiście nie dawaliśmy cienia podejrzeń.

„Wiadukt zwany pożądaniem”Wędrówki w okolice wiaduktu smakowały jak te szczęśliwe chwile ze sobą, ze swoim ciałem, myślami i fantazjami. Było tam przecież tyle szumu, hałasu, coś się mogło wydarzyć! Chodziłem więc tam prawie codziennie, przyciągany jak ćma do latarni. Gdzieś w zakamarkach świadomości tliło się we mnie coś jakby lęk, ale nie mogłem sobie odmówić spaceru w okolice wiaduktu. To tam pewnego dnia ujrzałem młodego, dwudziestoparoletniego mężczyznę, średniego wzrostu, z okrągłą, ale bardzo szczupłą twarzą i wyraźnym zarostem. To był prosty chłopak, ale wydawał mi się pociągający i bardzo męski. Ubrany był w obcisłe dżinsy i trykotową koszulkę wpuszczoną w spodnie. Ten jego ubiór ukazywał szczegóły jego ciała: miał spore jaja, a fiut, ułożony ku górze, no, w zwisie miał ze 14 centymetrów. Muskularna klatka piersiowa i ramiona. Po raz pierwszy poczułem silne podniecenie na widok mężczyzny!

„Zakonna miłość”Byłem wciąż ostrożny, ale dokładnie obserwowałem poczynania i zachowania innych współbraci. Oni się nie czaili zbytnio. Przyjaźnie męskie rozkwitały i zacieśniały się z dnia na dzień. Wygłupy, baraszkowanie chłopaków było na porządku dziennym i zapewne nocnym tym bardziej. Nie mam na myśli bzykania, tylko coś w rodzaju siłowania się i przekomarzania na wyrku, z ocieractwem oczywiście pała o pałę, zapewne sztywną w tym młodzieńczym wieku. Dociekliwy obserwator już po miesiącu mógł zauważyć powstałe w ten sposób parki adorujących się i kokietujących nawzajem chłopaków, zwłaszcza tych atrakcyjniejszych. Paszczurki odgrywały z musu cnotki-pustelniczki, szperające co chwilę w brewiarzu, Biblii i innych książkach filozoficznych czy spłodzonych przez założyciela naszego zakonu.



 

Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również:


Super Adam nr 2/2011
Super Adam nr 2/2011
Super Adam nr 22
Super Adam nr 22
Nić
Nić
Adam nr 3-4/2011
Adam nr 3-4/2011
Super Adam nr 1/2011
Super Adam nr 1/2011
Adam nr 6/2010
Adam nr 6/2010

Szukaj
 
Wpisz słowo aby wyszukać produkt.
Wyszukiwanie Zaawansowane
Najczęściej kupowane

Nowości