Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Adam nr 1-2/2012

Adam nr 1-2/2012

Produkt: Adam nr 1-2/2012
Artukuł: A-153
Data dodania: czwartek, 29 grudzień 2011

Cena: 19,90 zł





Opis:

I tak w „Adamie” wkraczamy w piętnasty już rok wspólnego z Wami „pedałowania”. W tym numerze, choć mamy środek zimy, będzie gorąco. Rozgrzeje Was film POLYGONS OF TROPICS– Wielokąty tropików- promocyjna kompozycja wyimków z czterech tropikalnych filmów Kristena Björna dostępnych w całości na Stallion.pl (DVD 289-292). Ten klasyk gejowskiego porno jest od dawna znany z zamiłowania do ciepłych stref klimatycznych i zamieszkujących je autochtonów. Wiecznie zielone równikowe dżungle, rajskie wysepki Karaibów i Oceanii to jego żywioł. Zamieszkiwane lub odwiedzane przez facetów niemal nie realnych w swym męskim pięknie, istnieją gdzieś poza naszą czasoprzestrzenią. Podobnie jak leżące z dala od znanej nam cywilizacji malownicze rancza, na których pracują nie obarczeni rodzinami, doskonale wolni kowboje. Filmy Björna to próba zilustrowania najgorętszych gejowskich marzeń. Próba raczej udana.

W numerze długi, ale treściwy i pasjonujący wywiad z Derekiem da Silva. Pochodzący z Michigan, a zamieszkały Chicago Derek da Silva jest jednym z najbardziej znanych gejowskich live-performerów na świecie. Skórzak, fetyszysta i perwers, bardzo aktywny członek tej sceny, zaczynał od filmów porno, jednak już debiutując w wytwórni Shotgun Video trzymał się własnych klimatów, dawając pokaz torturowania swojego wora. Dorobek filmowy pomnażał z początku w mniej znanych studiach: BG East, Tom Ropes McGurk, Steelmill, Zeus, by w końcu zostać dostrzeżony przez Raging Stallion, a zwłaszcza Titana, u którego wystąpił w serii Folsom i zgarnął nagrody GayVN i Grabby w kategorii Folsom Filth, czyli seks-sportów ekstremalnych, oraz pojawił się jako dogboy – cwel na smyczy – na okładce tej serii. Zachęcony sukcesem sam zajoł się reżyserią, wyprodukował m.in. krótki pornol z pretensjami do sztuki pt. „Études”. Jednocześnie zwrócił się ku występom na żywo w klubach S/M i obecnie stanowi to trzon jego aktywności. Jest fachowcem po akademiach BDSM (w USA jest ich kilka), działaczem bądź współpracownikiem najważniejszych federalnych i stanowych organizacji, komitetów organizacyjnych i placówek skórzanych. Uświetnia swoim show urządzane przez nie imprezy. Propaguje bezpieczny seks, zarówno na własną rękę podczas występów, jak i w ramach pracy jako edukator seksualny. Poza sceną BDSM wyżywa się jako kompozytor, wokalista i producent muzyczny. Lubi literaturę wysoką i filozofię poststrukturalistyczną. Uprawia sztuki walki oraz jogę, to drugie wymusiło na nim przejście na wegetarianizm.

Drugim bohaterem numeru jest żywa – wciąż jeszcze, mimo nosicielstwa HIV – legenda gejowskiego porno: Aiden Shaw, rocznik 1966, Irlandczyk katolik, urodzony pod Londynem, z papierami aktorskimi, czynny w branży w latach 1991-2006, posiadacz gigantycznego chuja w slipach: 24 cm długiego i 21 cm obwód w zwodzie, autor świetnie sprzedawających się autobiograficznych powieści, poeta, kompozytor i wokalista rockowy, tekściarz, intelektualista, projektant wnętrz, do dziś nie unikający obiektywu. Doskonały przykład geja żyjącego pełnią swojego gejowstwa mimo upływu czasu i wirusa, który jeszcze wczoraj zabijał.

Aiden poleci nam najpopularniejsze, najchętniej odwiedzane i najsilniej reklamowane gejowskie kluby, puby, sauny i dyskoteki Londynu, niektóre istniejące nie przerwanie od czasów gdy on sam jako nastolatek stawiał pierwsze kroki na gejowskiej scenie i odwiedzał je.

W związku z wprowadzeniem do naszego sklepu internetowego Stallion.pl gigantycznych insertów analnych dla odważnych, na czele z prawie metrowym wężem analnym – kolonokondą (AE-221, AE-222), artykuł popularnonaukowy poświęcamy jelitu grubemu, zwiedzając je centymetr po centymetrze, od wejścia, czyli odbytu, aż do wyrostka robaczkowego i zastawki oddzielającej jelito grube od cienkiego. Pasjonująca „Wyprawa do wnętrza dupy”.

Jest zima, więc niektórzy bohaterzy naszych zimowych opowiadań noszą w kalesonach, ale gdy pojawi się okazja do jebania, chętnie je zdejmą nawet w największy mróz:

„Nocny autostop”Chyba już świtało, bo jakby jaśniej było w pojeździe i mogłem się im lepiej przyjrzeć. Byczki dwa. Większe ode mnie, obydwa, ale przy moich metr siedemdziesięciu to nie jest trudne. Dobrze zbudowane. Młodziutkie gnojki, ledwie wąsik się wyrżnął na twarzy bliższego mnie. Jeden blondyn, drugi szatyn. Blondyn nieznacznie wyższy od kumpla. W dresach byli, ale bez jakiejś chamówy. Nawet inteligentni. Widać było, że coś ćwiczą, a może na budowie coś robią, że się nie opierdalają. W samochodzie oprócz gołych bab na ścianach pełno było jakiegoś budowlanego sprzętu. Chwyciłem pierwszego z brzegu za kutasa. Nie odsunął się. Zsunął dresowe spodnie. Nie miał spodenek, więc od razu jego wał wyskoczył na wierzch. Teraz wiedziałem, dlaczego tak dobrze było widać – był ponadprzeciętny. I stał ostro niczym ułańska pika. Wielki był. Żołądź większa niż trzon, i to znacznie. Ale grubość i długość ponad normę.

„Ferie z Marcinem”Dłoń Marcina rozpoczęła wędrówkę po mojej nodze. Nie przestając rozmawiać z dziadkami Marcin gładził moje udo, powoli przesuwając dłoń w stronę rozporka. Gdy już tam dotarł, delikatnie rozpiął mi spodnie i włożył rękę w slipy. Mój chuj był już w pełnej gotowości. Dotyk dłoni Marcina jeszcze bardziej mnie podniecił. Wzrokiem próbowałem dać mu do zrozumienia, żeby przestał, ale on niewzruszenie kontynuował swoją działalność. Przy tym nie przeszkadzała mu ona w ogóle w jedzeniu kolacji i rozmowie. Palce Marcina pieściły mojego kutasa, gładziły jądra... Całym sobą chciałem, by ta kolacja skończyła się jak najszybciej, a ja zostałbym sam na sam z Marcinem. Na szczęście Marcin, czując, jak reaguję na jego dotyk, wycofał swoją  rękę i odgłosy mojego orgazmu niestety nie zakłóciły spokoju, w jakim spożywaliśmy kolację.

„Obóz zimowy”Po obiedzie miałem zaprowadzić swoją grupę na pierwszą lekcję jazdy na nartach. Wyszykowałem się w pośpiechu i poszedłem po swoich chłopaków. Gdy wszedłem do pokoju Pawła, nie był jeszcze gotowy. Stał na środku pokoju w opiętych kalesonach. O kurwa, jak jego dupa ponętnie wyglądała! Myślałem, że nie oderwę od niej oczu. Gdybyśmy byli tam sami, rzuciłbym się na niego, wylizał rowa i wyruchał, nie patrząc na konsekwencje tego czynu. Paweł zauważył moje zainteresowanie jego dupą, ale dalej udawał obojętnego. Nerwowo chwycił za spodnie i zasłonił to co piękne. Kutas raczej mu nie stał. Sam chyba był zaskoczony zaistniałą sytuacją. Kurwa, mam nadzieję, że nie spasował i nie odebrał mojego zachowania w pociągu jako braku zainteresowania jego osobą, dupą i chujem. Szedłem z tyłu za grupą moich podopiecznych. W ten sposób mogłem spokojnie i dokładnie przyjrzeć się Pawłowi i jego dupie, która znakomicie prezentowała się w spodniach narciarskich. Ruchy miał bardzo męskie. Gdy zjeżdżał ze stoku na nartach, jego ruchy przypominały mi bardziej ruchy frykcyjne i pozycje seksualne, jakie mógłby wykonywać podczas rżnięcia, niż pozycje przybierane przez narciarza.

„Pracownik techniczny”Ręką natrafiłem na coś twardego. Było tak duże, że zwątpiłem przez chwilę, czy to jakieś narzędzie, czy jego sprzęt. Wątpliwości szybko zostały rozwiane. Rozpiąłem guziki rozporka jego roboczego kombinezonu. Jak sprężyna z gaci wyskoczył chuj. Nie zdążyłem się nim podelektować. Koleś wjebał mi go w gębę i energicznie posuwał w ryj. Nie było w tym wszystkim żadnej czułości. Zadławiłem się kilka razy. Gdy zacząłem kaszleć, szarpnął mnie za kłaki i postawił w pionie. Próbował zerwać ze mnie spodnie, ale tym razem nie poszło mu tak łatwo, guziki jeansów stawiały opór. Pomogłem mu, odpinając szybki guziki rozpora i pasek. Jednym ruchem zsunął mi spodnie do kolan. Wymacałem, że sam już był w pogotowiu, pory opuszczone, chuj gotowy do jebania. Chciał wjebać mi kutasa w dupę. Natrafił jednak na drugą warstwę ciuchów. Miałem jeszcze kalesony. Wkurwiło go to trochę, bo był kurewsko napalony, a moje kalisraki opóźniały ruchańsko. Jednym szarpnięciem rozerwał mi kalesony, tak więc dupa była gotowa do jebania. Oparłem się rękoma o maszynę do polerki lodu. Była kurewsko zimna. Ale co tam, jebać się chce. Od zimna się nie umiera, a z braku jebania nieraz można zdechnąć.

„Wcielenia Remigiusza”Nie mogłem nie skorzystać z okazji i nie powąchać jego skarpet. Miał takie fajne, wojskowe skarpety. Przyłożyłem nos i poczułem skarpety żołnierza służby zasadniczej. Ale z nich jechało. Pewno zmieniają im je raz na tydzień lub jeszcze rzadziej. Remigiusz przebudził się na chwilę, zobaczył co robię i drugą nogą zaczął dociskać moją twarz do jego stopy. Powtarzał półsennie: „No dalej, kurwa, kocie, wąchaj, wąchaj skarpety”. Ale mnie ta sytuacja podnieciła! Chwilę później rozebrałem się do naga i położyłem obok niego. Remigiusz objął mnie mocno i zasnęliśmy. Obudził mnie niewielki ból. Leżałem na brzuchu. Czułem na sobie ciężar mojego faceta i siłę przebijającego się kutasa w moim tyłku. Gryzł mnie w ucho i co jakiś czas powtarzał: „Zerżnę cię, kurwa, kocie, w to dupsko”, i rzeczywiście jebał ostro. Z tym że robił to inaczej – wykonywał krótkie, gwałtowne ruchy. Tak po żołniersku, oszczędnie i bardzo konkretnie. Zacząłem jęczeć, bo było mi dobrze. Jemu zresztą też, słyszałem go: „O kurwa! Kurwa mać! Ja pierdolę!” Dobijał kutasem coraz szybciej i w końcu doszedł, spuszczając się do środka. Szepnął mi jeszcze do ucha: „Misiek, byłeś super” i zasnął. Dla mnie to on był super, bo jego rżnięcie doprowadziło mnie do orgazmu bez dotykania rękoma chuja.



 

Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również:


Adam nr 5-6/2012
Adam nr 5-6/2012
Adam nr 3-4/2012
Adam nr 3-4/2012
Adam nr 12/2008
Adam nr 12/2008
Tropical Adventure cz. 2
Tropical Adventure cz. 2
Horns of Plenty cz. 2
Horns of Plenty cz. 2
Horns of Plenty cz. 1
Horns of Plenty cz. 1

Szukaj
 
Wpisz słowo aby wyszukać produkt.
Wyszukiwanie Zaawansowane
Najczęściej kupowane

Nowości