Opis:
Kolejny (który to już?) wrzesień i tęsknota za mijającym latem. Pora opuścić ukochane plaże i na długie miesiące zabetonować się w miastach. Miejski podryw nie ma tego uroku ani też nie jest tak łatwy i oczywisty jak podryw plażowy, ale przecież jest możliwy. Czasem nawet nie trzeba w tym celu udawać się do gejowskiego klubu czy sauny. Jednak parkowe alejki i krzaki dawno wyszły z mody. W sezonie jesienno-zimowym 2009/2010 na topie jest podryw uliczny. Wymaga wprawdzie pewnego sprytu, inwencji i odwagi, ale jest przez to tym bardziej atrakcyjny.
Kilka podpowiedzi zawiera film „CHŁOPCY Z ULIC MIASTA", dołączony do wrześniowego numeru „Adama". Młodzi, fajni kolesie wyhaczają się tam, gdzie spodziewają się natknąć na innych gejów. Pewniakiem będą parady równości oraz inne manifestacje i wiece w obronie praw człowieka. Gejowie masowo uczęszczają na takie imprezy. Jednak z niewiele mniejszym prawdopodobieństwem trafimy na „naszych" przechadzając się w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza i popatrując na przystojnych wartowników - wystarczy dobrze się rozejrzeć, kto jeszcze łazi wokoło i gapi się na mundurowych. Wreszcie, kupując w kiosku „Adama" nie musimy, a nawet nie powinniśmy od razu wstydliwie chować go za pazuchę. Przeciwnie, warto ujść kilkanaście kroków trzymając go w ręku tak, aby okładka była dobrze widoczna - niektóre kioski są pod gejowską obserwacją. Odważniejsi mogą rozfoliować pismo i przysiąść z nim na atrakcyjnie ustawionej ławce lub murku. Jest szansa, że po takich przygotowaniach nastąpi ciąg dalszy, taki jak w naszym filmie: gorący, mokry i dogłębny, w zaciszu sypialni lub łazienki. Bonusem jest scena ostatnia: solówka, ale za to z jakim chujem!
Marzeniem każdego geja jest posiadanie gaydaru, czyli umiejętności bezbłędnego rozpoznawania innych gejów. Ci, którzy tej cechy nie posiadają, muszą po prostu umieć podrywać, ale dla wielu z nas jest to jednak sztuka tyleż przydatna, co bardzo trudna. „CHŁOPCY Z ULIC MIASTA" pokażą Wam, jak łatwo i skutecznie poderwać innego kolesia chociażby na ulicy.
Okazuje się, że możliwości podrywu jest całe mnóstwo. Wystarczy tylko zdobyć się na odrobinę odwagi. Warto zapamiętać, że młodość potrafi być szalona, ale lubi także eksperymentować. Nie bez przyczyny mówi się, że studenci pierdolą się z kim popadnie, i to bez względu na płeć. Skoro tak jest, to dlaczego takiej sytuacji nie wykorzystać?
Nasi bohaterzy z pierwszej sceny to normalni męscy kolesie, studenci, a w dodatku wręcz nieprzyzwoicie przystojni i nie budzący jakichkolwiek skojażeń. Poznawają się podczas manifestacji w obronie praw człowieka, a tak naprawdę w obronie praw gejów. Czy można sobie wyobrazić lepszy pretekst, aby po gejowskiej paradzie wylądować razem w łóżku? I dopiero kiedy widzimy ich fantastycznie umięśnione ciałka, dochodzimy do wniosku, że warto tak ryzykować!
Inną, znaną od lat metodą podrywu jest inteligentna prowokacja. Na filmie zapoznajemy się z jedną z najprostszych metod. Wystarczy przecież kupić „ADAMA" i przeglądać go - w zależności od fantazji - w miejscu publicznym, np. w pociągu, w akademiku lub nawet na ulicy czy w parku. Tym zawsze można przyciągnąć uwagę zainteresowanych osób. Tak dzieje się także na filmie. Chłopak przegląda pornola na ulicy i spotyka swoich kumplów ze studiów, a kiedy ci widzą, jakie on ogląda obrazki, postanawiają pomóc mu w rozładowaniu emocji. Tak zaczyna się chyba najlepsza scena filmu, z najlepszymi kutasami i najpiękniejszymi ciałami. Kamera doskonale ujmuje owłosione nogi, pośladki i stopy.
Jeśli kogoś znacie trochę bliżej, to można go „złapać" na wspólną kompiel lub prośbę o umycie głowy. Łazienka i wzajemna bliskość stanowią bardzo dobre tło dla namiętnego jebania gejów, jaki Wy będziecie mogli obejrzeć właśnie na tym filmie, a sami możecie go przetestować w swojej łazience.
Na koniec dochodzimy do sceny, którą wielu warszawskich gejów w pewien sposób już testowało i wykorzystywało. Warta honorowa przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Tutaj nie mamy wprawdzie do czynienia z podrywaniem żołnierza, ale sam jego widok tak podnieca dwóch kolesi, że nie mogąc nad sobą zapanować, natychmiast wracają do domu i obserwujemy ich w akcji. Kolesie mają naprawdę ogromne kutasy, a jeden z nich potrafi zajebiście ruchać w dupę. Robi to naprawdę z ogromnym zaangażowaniem i namiętnością. Widać, że chce tam wejść jak najgłębiej i najmocniej.
Na koniec czeka Was scena, jakiej jeszcze w naszych filmach nie było. Solówka z najfajniejszym kutasem w roli głównej. Będziecie oglądać jego opalone ciało z mikroskopową niemal dokładnością, skupiając się oczywiście na ogromnych rozmiarów, kształtnym chuju, ale także zobaczycie wszystkie jego mięśnie, żyły pod skórą i stopy. Na zakończenie podziwiamy wytrysk jego gęstej spermy. Tego kolesia warto zapamiętać, bo występuje także w innych ciekawych filmach.
„CHŁOPCY Z ULIC MIASTA"!
Tylko ten film nauczy Was skutecznych metod podrywu. Koniecznie kup wrześniowe wydanie „Adama"!
Ponadto w numerze:
Wywiad z Pawłem Pawełkiewiczem, właścicielem warszawskiego klubu Rasko, postacią bardzo znaczącą nie tylko na stołecznej scenie gejowskiej; człowiekiem o wielkim sercu, któremu udała się rzadka sztuka połączenia zalet biznesmena i społecznika (równolegle pracuje w ośrodku pomocy społecznej).
Rozmowa z Frankiem z Kolonii, który skutkiem skandalu, jakim zakończyły się tegoroczne wybory Mistera Skóry Niemiec (szczegóły w wywiadzie), zachował swój zdobyty w ubiegłym roku tytuł na drugą kadencję! To pierwszy taki przypadek w historii tej imprezy. Frank daje wyraz ogromnej sympatii dla Polski i Polaków oraz opowiada o swojej drodze do uwielbienia skóry. Jego dewiza brzmi mniej więcej: Leder macht frei - „Skóra czyni wolnym". I męskim.
Rozmowa z Gwiazdą jest w tym miesiącu wyjątkowa, jest bowiem w istocie rozmową z dwoma gwiazdami: Jordanem i Adenem Jaricami. Wspólne nazwisko nie znaczy jednak, że są braciami. To nie jedyne w branży porno gejowskie małżeństwo, ale jedyne, które przed kamerami jebie się wyłącznie ze sobą! Dowiedzcie się, dlaczego - co zakrawa na oksymoron - postanowili upublicznić swoją monogamię.
Kanadyjczyk Jeremy Hall jest zagorzałym fetyszystem jockstrapów, oczywiście chodzonych, żadko zmienianych, spoconych, jebiących moczem i spermą. Z myślą o współ wyznawcach stworzył poświęconą temu tematowi stronę internetową na której można obejrzeć filmy tylko o gejach pierdolących się w jockstrapach. Poza tym ma chuja 23 cm i przeszedł bardzo ciekawą drogę do gejowskiej samoakceptacji, a następnie do porno biznesu, którą szczegółowo opisał w licznych wywiadach oraz na blogu zatytułowanym Brudne Jockstrapy. Kutas, którego warto zapamiętać.
Wrześniowy artykuł „Krótki kurs gejrealizmu" to lektura nieco trudniejsza, ale nie powinni nią pogardzić wielbiciele gejowskich opowiadań erotycznych oraz ci, którzy pamiętają czasy stalinowskie lub interesują się tą epoką. Snujemy pionierską paralelę między poetyką gejowskiego porno opowiadania a wyznacznikami socrealistycznej prozy produkcyjnej. Zbieżności są zaskakujące. Punkt wyjścia do głębszych, nawet całkiem naukowych badań.
A skoro o opowiadaniach, oto ich zestaw wrześniowy (szykujcie kutasy do walenia!):
„Młody Anglik" - Michał wyjechał do pracy do Anglii. Od poniedziałku do piątku zasuwa w magazynie budowlanym, a w weekendy dorabia sprzątaniem domu pewnego małżeństwa. Gdy najmował się do tej drugiej pracy, nie miał pojęcia, że gospodarze mają syna, napakowanego kibola lekko po 20-ce. To do niego należały zaszczane slipy, na które Michał natknoł się podczas sprzątania i które wąchając zaczoł walić konia. Młody Anglik zastaje go przy tej czynności i, wkurwiony, postanawia dać Polaczkowi solidny i dosłowny wpierdol.
„Niemieccy kadeci" - Również w Anglii, a konkretnie na kornwalijskiej riwierze, od kilku już lat (kiedy to zleciało?!) mieszka nasz wierny falcon, któremu praca w hotelu wydaje się tylko przerywnikiem między jednym a drugim jebaniem, a jest on typowym maso. Niedaleko jego miejsca zamieszkania znajduje się port Dartmouth, z Akademią Morską. Falcon przyjechał do miasteczka w momencie, gdy zawinoł tam niemiecki statek szkoleniowy z armią młodych kadetów na pokładzie. Znajomość niemieckiego pozwoliła mu zaczepić na mieście dwóch góra osiemnastoletnich byczków ze statku. Chłopacy wyczuwają się na pierwsze mrugnięcie. Kadeci zabierają go na pokład, ku uciesze własnej i kilkunastu kolegów. Wszyscy po kolei odlewają się i spuszczają Polakowi w usta, a to dopiero początek wielkiej orgii.
„Bilans szkolny" - Dawno nie widziane w „Adamie" klimaty medyczne, w dodatku zderzone ze szkolnymi. Z początkiem nowego roku szkolnego w wielu szkołach odbywają się okresowe badania lekarskie. 15 letni skejt Piotrek też musi się pojawić w gabinecie przystojnego pana doktora. Chłopak tak podnieca lekarza, że ten nie bawi się długo w wymyślanie pretekstów do chwycenia go za młodego 20 cm kutasa i wpierdolenia go sobie do ust.
„Listonosz" - Podobnie jak lekarz, listonosz ma w swojej pracy kontakt z klijentem, w dodatku często w jego domu, więc tu również może dochodzić do seksualnego nadużywania stanowiska. Ten konkretny listonosz ma ułatwioną sprawę, a to dlatego, że Softpress wysyła prenumeratę w takich marnych kopertach. List do McGregora jest wprawdzie polecony, ale z rozdartej koperty wysuwa się winieta „Adama", która listonoszowi nie jest bynajmniej nieznana... PS Prenumeratorzy, zachowajcie spokój! Po kilku sygnałach o rozdartych kopertach dodatkowo oklejamy je taśmą.
„Dostawca pralki" - Są jednak rzeczy, których listonosz nie udźwignie. Do wniesienia po schodach pralki potrzeba dwóch chłopów. Jeśli obaj są zziajani i lekko wkurwieni, bo nie spuszczeni, jaja ciążą im spermą, a w chałupach czekają gderliwe żony, to pedałowaty klijent, który jeszcze śmie robić awanturę, że wnosząc pralkę obtłukli mu emalię na wannie, wydaje się dobrym obiektem, by się na nim wyżyć nie tylko słownie.
„Miśki z siłowni" - LePetitOurs to pseudonim autora debiutującego na naszych łamach, i to od razu tekstem wspaniałym, długim, mięsistym jak tytułowe miśki z siłki. To niezwykle męskie opowiadanie równocześnie straszliwie podnieca i zadziwia kulturą słowa oraz kulturą zdania, a namiętne jebanie trzech mężczyzn spowija wcale nie tak codzienna w podobnych sytuacjach atmosfera koleżeńskiej pomocy. Co to konkretnie oznacza, przekonacie się zaglądając do jednego z najlepszych opowiadań w całej z górą 11-letniej historii „Adama".
Numer zdobią erotyczno-metafizyczne grafiki Anglika Matthew Stradlinga.
Dostępne Opcje:
Forma Wysyłki:
Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również: