0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

W slangu amerykańskich gejów Święty Mikołaj (Santa Claus) to starszy facet, który prezentami i pieniędzmi zdobywa bądź utrwala przychylność młodego kochanka; mający chłopca-utrzymanka; także starszy gej lubiący płacić młodym chłopakom za seks.

Inne określenie to Słodki Tatuś (Sugar Daddy) – taki, który rozpieszcza swojego łóżkowego synka łakociami i sam jest słodki jak miód. Inne określenie Mikołaja w amerykańszczyźnie to Father Christmas – Bożonarodzeniowy Tatuś (w dawnym Związku Radzieckim Tatuś wydawał się za młody do siwych wąsów i brody, powołano więc na to stanowisko Dziadka... Mroza). Całe to gniazdo znaczeniowe wzięło się z przekonania, że Święty Mikołaj jest gejem. A stoją za tym bardzo poważne argumenty.

Abstrahując od biskupa Bari, z którym mikołajkową tradycję wiąże chrześcijaństwo, zastanówmy się, czy kiedykolwiek słyszano o Pani Mikołajowej, wiernej towarzyszce życia, która w gorącym sezonie grudniowym pomagałaby mężowi rozwozić po świecie prezenty, doglądałaby reniferów, jako ta „nieprzepłacona Dorota” z Kochanowskiego „Pieśni świętojańskiej o Sobótce”, co to „i spuszczać pomoże, męża wzmaga jako może”??? Otóż nie! Mikołaj zawsze był samotnikiem, najpewniej zatwardziałym kawalerem.

Na stronie pod biblioburczą nazwą Dupa Balaama (http://www.balaams-ass.com/journal/resource/xmass.htm) pastor James Knox z Deland na Florydzie wyjaśnia, że nasz Mikołaj może być transwestytą lub transseksualistą, a to z racji żeńskiej formy Santa (Święta) przed imieniem, które jest pochodną pierwotnego imienia Nicolaus (łaciński Nicolaus i współczesny niemiecki Klaus to ten sam antroponim). Fakt, w językach romańskich, a konkretnie we współczesnym włoskim i hiszpańskim, męski święty ma przed imieniem formę San (np. San Sebastian), podczas gdy Santa zarezerwowana jest dla kobiet (Santa Maria, czyli Madonna Santa). Wielebny wnioskuje stąd, że albo Mikołaj jest kobietą, podobnie jak była nią Kopernik, i pod czerwoną, wypchaną poduszkami szatą, sztuczną brodą i wąsami kryje się prawdziwa Szeherezada z autentycznym biustem; albo jest gejem typu drag queen i owo „Santa” jest perskim okiem puszczonym właśnie do gejów.

Trudno powiedzieć, który wariant jest dla nas korzystniejszy. Gdyby potwierdziła się druga hipoteza, zaraz wszyscy dostaliby olśnienia: no tak, teraz wiadomo, skąd ta „miłość” Mikołaja do dzieci, dlaczego ten wstrętny staruch zakrada się nocami do dziecięcych sypialni, wkłada coś dzieciom dla niepoznaki pod poduszki albo do skarpet (może lubi soxy?!), a kto wie, czy nie pcha łap pod kołderki! Przekupuje dzieciaki słodyczami, od których psują się zęby, zresztą sam jest uosobieniem niepohamowanej konsumpcji dóbr doczesnych i uczy złych nawyków.

W dalszej części wywodu Dupa Balaama przechodzi do wyjaśnienia, że tzw. Boże Narodzenie jest tylko nieudolną przeróbką babilońskiego święta narodzin boga Marduka, i – wtórując Świadkom Jehowy – zachęca do wyjścia z Babilonu Wielkiego, „cywilizacji śmierci”.

Wystarczy zajrzeć w grudniu na gejowskie strony internetowe lub do nielicznych pozostałych przy życiu gejowskich magazynów papierowych, by stwierdzić, że geje kochają mikołajowe stroje. Kochają w nich pozować do rozbieranych zdjęć, a nawet uprawiać seks. Jest więc jakieś powinowactwo między Mikołajem a gejami.

Nowojorski Queens Theatre in the Park od 2002 roku z niesłabnącym powodzeniem wystawia monodram dramaturga i performera Jeffreya Solomona pt. „Santa Claus Is Coming Out... or How the Gay Agenda Came Down My Chimney” (Święty Mikołaj wychodzi z ukrycia, czyli jak kwestia gejowska wlazła mi przez komin), poświęcony sekretnemu życiu Mikołaja, w reżyserii Emily Weiner i z muzyką Andrew Ingkaveta i Jasona Webba. Clou oczywiście polega na coming oucie najpopularniejszego świętego i ulubieńca dzieci, co wprowadza jak najbardziej zamierzony dysonans poznawczy i staje się motorem całej akcji. Solomon przy pomocy kukiełek, muzyki i środków multimedialnych opowiada, jak Święty Mikołaj próbuje pogodzić swoją miłość do włoskiego producenta zabawek Giovanniego Geppetto z pasją dawania dzieciom prezentów. Humoreska ta ma jednak także wymiar publicystyczny – stąd angielska klasyfikacja gatunkowa przedstawienia: mockumentary = mock (kpina) + documentary (dokumentalny): każdy widz musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie, czy tęczowa nalepka na saniach Mikołaja to tylko samookreślenie i wezwanie do tolerancji, czy próba zachęcania dzieci do prowadzenia „homoseksualnego stylu życia” – pisze recenzent na www.theatermania.com Sztuka ma oczywiście swoich przeciwników, którzy nazywają ją „Santa-gate” wymierzoną w wartości rodzinne.

Autora zainspirowała autentyczna historia uwielbianego nauczyciela szkoły średniej, który pytany przez uczniów o swoje życie rodzinne odpowiedział, że jest gejem. Wywołało to aferę: eter aż się gotował, na mieście odbywały się zloty wzburzonych rodziców, media szturmowały szkołę, nauczycielowi grożono śmiercią. Homoseksualizm wciąż nie śmie wypowiadać swojego imienia, gdy słowo to ma paść w kontekście dzieci i młodzieży – stwierdza Solomon ze smutkiem. – W efekcie takie dziecięce ikony, jak Święty Mikołaj czy Królik Bugs, żyją w ukryciu, ich życie intymne owiane jest najściślejszą tajemnicą. Dlaczego Mikołaj zawsze skrada się nocą? Dlaczego tego prawdziwego Mikołaja nikt nigdy nie widział? Dlaczego musi mieszkać z dala od ludzi, na dalekiej Północy? Musi mieć coś do ukrycia, boi się ludzi. Ponadto doszedłem do wniosku, że dzieciom potrzebny jest gejowski bohater.

Chociaż Solomon jest z pochodzenia Żydem, Mikołaj był jedną z centralnych postaci jego dzieciństwa. Święty ten stał się bowiem dobrem ponadwyznaniowym, należy do wszystkich dzieci bez względu na rasę, narodowość i wyznanie. Najwyższy czas dodać: oraz bez względu na orientację seksualną. Performer objechał ze swoją sztuką całe Stany. Największe protesty spektakl wywołał w prowincjonalnych miasteczkach Pennsylwanii, w Chicago było już znacznie lepiej, a Los Angeles, San Diego i zawsze matkująca gejom Ciotka Philly (Filadelfia) po prostu oszalały z zachwytu.

Tymczasem geje, którzy mają w okresie przedświątecznym więcej wolnego czasu niż ojcowie dzieciom, z chęcią przebierają się za Mikołajów i dorabiają sobie rozdawaniem prezentów w centrach handlowych i rozrywkowych. Jeden z takich zawodowych Mikołajów, prawdziwy Dziadek Mróz, 60-letni wówczas John Hopkins został na początku października 2006 zatrzymany w Logansport w stanie Indiana wraz z kilkoma innymi gejami. Wszyscy zostali przyłapani na zbiorowym pierdoleniu się w parku. „Mikołaj” złapał za krocze policjanta po cywilnemu patrolującego ten teren, zachęcając, by się przyłączył do orgietki. Hopkins, który ma naturalną białą brodę, usiłował udobruchać policję powołując się na swoją zmiękczającą serca profesję Mikołaja. Nie tylko nie pomogło, ale dodatkowo mężczyzna otrzymał zakaz dalszego przebierania się za Mikołaja i kontaktu z dziećmi.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…