0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Na popularnym forum dyskusyjnym dla posiadaczy oraz miłośników wielkich i sprawnych kutasów pewien zachowujący anonimowość eks-pornoaktor zdradził, że przy rekrutacji do filmów porno producenci biorą pod uwagę następujące parametry w następującej kolejności: rozmiar chuja, ogólną tężyznę, ilość spermy w wytrysku, urodę (twarzy). Napatrzywszy się na ogromne kutasy świetnie zbudowanych i urodziwych facetów, strzelające na ekranach kaskadami spermy, nie wątpimy w prawdziwość tej opinii. I chcielibyśmy być do nich podobni.

Urodę można poprawić u chirurga plastycznego, ale za duże pieniądze. Z kutasem niewiele da się zrobić, efekty mechanicznego wydłużania są zbyt małe w stosunku do czasu i wysiłku, chirurgiczne powiększenie obwodu – drogie, ryzykowne i często nietrwałe. Machnąwszy ręką na to, czego i tak nie zmienimy, ruszamy do siłowni, by popracować przynajmniej nad sylwetką. I zupełnie zapominamy o tym czwartym (a trzecim co do ważności w świecie porno) parametrze, jakim jest sperma: jej ilość i „sposób” wydostawania się z chuja. Może i w tym zakresie byłoby coś do zrobienia?

Różne mądre książki uspokajają nas, że prawidłowy wytrysk u zdrowego mężczyzny u szczytu formy to około 1 łyżeczki do herbaty i nie ma tu co bić rekordów. U młodych chłopaków więcej. Nawet znacznie więcej. A przede wszystkim silniej i na większą odległość. Pamiętamy to i nie chcemy się godzić ze spadkiem wskaźników. Spotykając się z 18-25-latkiem 30-50-latek nie chce się „zbłaźnić” – chce strzelać jak on. W pełni zrozumiałe i... przynajmniej częściowo osiągalne.

Najprościej będzie sprawdzić, co zawiera sperma, żeby wiedzieć, jakiego budulca dostarczyć organizmowi. Gejów plemniki nie interesują, więc aktywność, a już na pewno wielkość jaj jest – wbrew ludowemu stereotypowi – zupełnie bez znaczenia. Na imponującą ilość spermy składa się to, co wyprodukuje prostata, a więc to o nią należy dbać przede wszystkim. Płyn ów, zwany nieraz „osoczem” spermy (bo pływają w nim komórki – plemniki), to przede wszystkim woda oraz: witamina C, antygeny grup krwi, wapno, chlor, cholesterol, cholina, kwas cytrynowy, kreatynina, DNA (w jądrach plemników), fruktoza, glutation, hialuronidaza, inozytol, kwas mlekowy, magnez, azot, fosfor, potas, puryny, pirymidyny, sód, sorbitol, spermidyna, kwas moczowy, witamina B12, cynk i wiele innych mikro- i makroelementów. Istne zakłady chemiczne w kropelce. Im więcej tych składników znajdzie się w naszej codziennej diecie, tym większą ich część organizm będzie mógł przesunąć na „front” produkcji spermy.

Każdy ze składników osobno też jest w organizmie niezmiernie użyteczny. Weźmy witaminę B12. Jej niedobór to jedyna bolączka wegetarian, nie występuje ona bowiem w roślinach. Natomiast w spermie jest jej kilkunastokrotnie (!) więcej niż w nabiale. Jest zatem rzeczą oczywistą, że wegetarianie dla własnego zdrowia powinni obciągać z połykiem. Wszyscy mężczyźni, bez względu na dietę i orientację seksualną, powinni połykać spermę ze względu na cynk, który to pierwiastek jest „na męskość“. A już w ogóle cała ludzkość, z kobiecą połową włącznie, powinna konsumować „finał w ustach“ ze względu na magnez, którego w diecie społeczeństw wysokorozwiniętych wciąż ubywa i który dodatkowo wypłukujemy z organizmu piwem, kawą i herbatą, narażając się na drgawki mięśniowe, skurcze dodatkowe serca i zespół przewlekłego zmęczenia. Ampułki ze spermą – gdyby wymyślono sposób jej konserwowania – mogłyby z powodzeniem stać w aptekach zamiast preparatów wielowitaminowych i wielominerałowych, odżywek dla niemowląt, leków hormonalnych dla pań (i panów) po przekwicie oraz wszelkiego rodzaju Geriavitów, Visolvitów i Vibovitów. Gdyby tylko mężczyźni mogli produkować spermę na skalę przemysłową – gdyby ich można było po prostu doić i całymi baniakami odstawiać bezcenny produkt do zlewni – spożywczaki byłyby pełne nie jogurcików i kefirków, tylko wspaniałych soków marki „Spermakuś“ z ekstradużymi kawałkami plemników. A na etykietach zachwalano by jeszcze ich kaloryczność. Jeden przeciętny wytrysk (ok. 3 ml) ma wartość energetyczną ok. 15 kalorii, więc policzcie sobie, ile energii dostarczyłby jeden 200-mililitrowy kubeczek spermogurtu zjedzonego na śniadanie.

Wstyd się przyznać, ale sperma jest przez nas (tak, przez nas, panowie!) produkowana w ilościach laboratoryjnych, nawet jeśli w opowiadaniach czytamy o „fontannach“ i „hektolitrach“. Z tego powodu, skoro o odżywianiu mowa, można ją porównać tylko do szafranu – przyprawy kupowanej na gramy, w dodatku za duże pieniądze, jest to bowiem pyłek z pręcików pewnego gatunku krokusa. Pomyślcie, ile krokusów należy wytrzepać, aby uzyskać jeden gram pyłku! Ile kutasów należy wytrzepać, aby uzbierać 200-mililitrowy kubeczek spermy!

Oczywiście tak jak jogurtów mamy niezliczone odmiany – owocowe, orzechowe, kawowe – można modyfikować smak (i zapach) spermy. Zależy on od tego, co mężczyzna je. Oczyma duszy już widzimy te męskie fermy, gdzie w jednym boksie trzyma się producentów sperm słodkich, a w innym – sperm kwaśnych; gdzie jedno wysokowyspecjalizowane stado hodowlanych mężczyzn przerabia tylko karmę dającą spermę o zapachu fiołków parmeńskich, innym zaś stadkiem skarmia się paszę przeznaczoną na spermę o smaku świeżego wiejskiego chleba. I nie jest to wcale taka znowu science-fiction, gdyż dowiedziono (podajemy za serwisem Elfa Sternberga), że np. pokarmy alkaliczne, takie jak mięso (ssacze i rybie), zapewniają spermie zapach tego samego, co się zjadło, a więc maślano-rybny. Nabiał, zawierający mnóstwo bakterii gnilnych, spożywany w nadmiarze sprawi, że sperma już w chwili wytrysku, świeżutka, będzie śmierdzieć rozkładającym się trupem! Żeby uzyskać ładny, aromatyczny, słodkawo-korzenny zapach spermy, należy spożywać dużo kwaskowatych owoców, słodyczy i – stety albo niestety – alkoholu... ale z tym ostatnim nie należy przesadzać, gdyż pity w nadmiarze zakwasza spermę. Poleca się trunki wysokogatunkowe, szczególnie piwo z renomowanych browarów oraz oryginalną sake.

Mamy nadzieję, że teraz będziecie wiedzieli, co podać na przyjęciu poprzedzającym uroczystą orgię, a czego stanowczo nie podawać. Takie bowiem będą spermy, jakie ich producentów odżywianie. Nie chcesz na eleganckiej orgietce zalatywać makrelką – nie jedz jej uprzednio! Chcesz na orgii S/M-owej zdominować niewolnika śmierdzącym chujem – najedz się camemberta.

Ale przede wszystkim dużo pij, bo, jak powiedziano, na pierwszym miejscu w składzie spermy stoi woda. Zwyczajna woda. Normalnie zaleca się pić jej co najmniej 2 litry na dobę. Najlepsi strzelcy piją około 5 litrów, a jeśli się pocą, to i więcej.

Nie zawadzi jakiś preparat cynkowy (50-100 mg dziennie), bo przeciętna dieta w strefie umiarkowanej jest raczej w cynk uboga. Pamiętajmy, żeby nie brać równocześnie cynku i wapnia, bo wapń utrudnia wchłanianie cynku, natomiast ułatwia – miedź, dlatego pierwiastki te bywają często łączone w jednym preparacie. Cynk dobrze się absorbuje w obecności witaminy E i C (przeciwutleniaczy).

Zalecana jest dieta wysokobiałkowa, a bezpośrednio do wzrostu produkcji spermy przyczynia się lewoskrętny izomer jednego z aminokwasów – argininy (L-arginina), dostępny w postaci preparatów. 1500 mg na godzinę przed seksem zwiększy ilość i jakość spermy oraz precumu, czyli śluzu cieknącego z cewki podczas stymulacji. Mający problemy z wątrobą powinni jednak zrezygnować z L-argininy, chyba że będą ją brać równocześnie z L-lizyną. Tę informację podajemy jednak jako ciekawostkę, bo eksperymenty ze środkami doustnymi, które muszą się przemetabolizować, są zawsze ryzykowne. Jakkolwiek bogaci starsi geje na Zachodzie potrafią brać codziennie po dwadzieścia parę tabletek mających im zapewnić wieczną młodość: witamin, minerałów, sprasowanych ziół, aminokwasów itd.

Z punktu widzenia produkcji spermy możemy sobie raczej podarować znane zioła mające jakoby poprawiać ogólną kondycję, wzmacniać potencję i, między innymi, poprawiać obraz i ilość spermy, a więc azjatycki żeń-szeń, ziele maca stosowane przez amerykańskich Indian i inne „cudowne” preparaty, których dystrybutorzy żerują na męskiej próżności i naiwności. Jeśli ulegać, to raczej wierze w siłę orzeszków ziemnych – dwie garście zjedzone przed snem podobno zapewniają poranny superwzwód i ogromny wytrysk, ale tylko orzeszki tradycyjne solone, nie te opiekane! Witalność poprawią nam również ostre przyprawy. Kawa jest wrogiem erekcji, po mocnej kawie penis się obkurcza. Natomiast czarna herbata afrykańska podziała stymulująco i na erekcję, i na późniejszą ejakulację. Po przejedzeniu nie będziemy skłonni do wzwodu, a tłusta kuchnia oznacza wzwody niepełne. Alkohol pobudza tylko w niewielkich ilościach! Piwo poprawia smak spermy, podobnie jak banany, ananasy i kiwi. Niestety, wszystko to, co pobudza produkcję spermy (nabiał, ostre przyprawy, sól), psuje także jej smak, a więc musimy się decydować, czy będziemy podziwiać fontanny, czy wolimy do buzi.

Jednak nawet przy najlepiej skonstruowanej diecie możliwości naszego organizmu są ograniczone. Piąty wytrysk tego samego dnia zawsze będzie znacznie skromniejszy niż pierwszy. Im dłuższa przerwa, tym większy wytrysk. Po naprawdę długim odpoczynku zależność staje się odwrotnie proporcjonalna: jeśli nie będziecie się spuszczać przez miesiąc, nie znaczy to, że wystrzelicie z siebie cysternę, bo niestymulowana prostata produkuje niewielkie ilości płynu, który jest resorbowany, a plemniki umierają. Ponadto pamiętajmy, że spuszczając się po bardzo długiej przerwie możemy przez pewien czas odczuwać ból prostaty, której pozwoliliśmy na przewlekłą bezczynność. Ból towarzyszy kurczeniu się pobudzonej prostaty i kanalików.

Trzecim czynnikiem jest stopień podniecenia oraz czas trwania stymulacji. Im bardziej jesteśmy nagrzani i im dłużej pracujemy kutasem, tym więcej wytryśniemy, i tu zależność jest wprost proporcjonalna. Spuszczając się po kilku lub kilkunastu minutach nie możemy oczekiwać kaskad. Na dobry seks trzeba mieć czas, a pośpiech jest wrogiem numer jeden. Jeśli nie możecie powstrzymać wytrysku, można skorzystać z niegroźnych dla organizmu kremów odczulających (ponownie odradzamy wszelkie środki doustne!), ale wtedy już żegnaj, analu, bo prezerwatywa odpada, a jeśli możemy sobie pozwolić na jej nieużywanie, to zachodzi obawa, że odczulimy także odbyt partnera!

Spermy nie tylko musi być dużo, ale powinna też być, że tak powiemy, ładnie podana. Amerykańscy badacze tego zagadnienia wyróżniają trzy kategorie facetów ze względu na sposób ejakulacji: shooters (strzelających z wielką siłą na duże odległości, nawet do 3 metrów), dribblers (tryskających z niewielką siłą na odległość kilkunastu-kilkudziesięciu centymetrów) oraz oozers (tych, którym sperma wycieka bez efektu wystrzału). W okresie dojrzewania prawie wszyscy są strzelcami, w średniej grupie wiekowej przeważają specjaliści od dryblingu, a na starość już tylko przeciekamy jak, nomen omen, stare rury. Jednak można ten proces spowolnić lub na długo zatrzymać, stosując się do wyżej opisanych zaleceń, a także ćwicząc odpowiedzialny za siłę wytrysku i wiotczejący z wiekiem mięsień Kegla – ten, z którego pomocą możemy przerwać strumień moczu. Takie zaciskanie mięśnia Kegla podczas sikania (ok. 20 razy, mniej więcej co 5 sekund) doradzi także lekarz w ramach prewencji raka prostaty, czyli korzyść będzie wszechstronna. Zaciśnięcie tego mięśnia stymuluje także prostatę, a jak wiadomo wysiada ona wskutek nieużywania. Ćwiczyć można nie tylko podczas sikania, dosłownie wszędzie, i nikt nie musi o tym wiedzieć. 100-200 zaciśnięć tego mięśnia dziennie zapewni nam dobrą formę na wiele lat. Wytryski będą obfitsze, bo prostata będzie się opróżniała całkowicie – u „kapaczy” podczas orgazmu wypływa nieraz tylko połowa jej zawartości, a prostata przewlekle wypełniona nadmiernie się rozrasta – i konsekwencje znamy (tzn. obyśmy ich nie poznali na sobie).

Innym doskonałym ćwiczeniem tego aparatu mięśniowo-gruczołowego, a jednocześnie przepisem na fantastyczne zwiększenie ilości spermy (choć tylko kosztem stymulacji prostaty, a więc sperma będzie rzadka i wodnista) jest wielogodzinna masturbacja z powstrzymywaniem się od wytrysku (tzw. edging – czyli balansowanie na krawędzi spustu).

Siła wytrysku jest generowana poprzez współdziałanie odpowienio pobudzonej prostaty oraz mięśnia Kegla, ale może być jeszcze modyfikowana przez szerokość ujścia cewki moczowej. Im jej wylot jest węższy, tym strumień spermy silniejszy. Szerokość cewki jest też uwarunkowana genetycznie, niezależna od rozmiarów samego chuja, i może się wahać w bardzo dużym jak na taki detal przedziale 3-20 mm! Według sondażu na lpsg.com, gros facetów ma 8-12 mm.

Opisane zabiegi nie u wszystkich muszą dać efekty, a w każdym razie nie u wszystkich znaczne. Są jednak organizmy podatne. Z pewnością część tych zaleceń realizują pornoaktorzy. Niestety często niweczą swoje osiągnięcia narkotykami, w które w tej branży łatwo się wpada.

Czynność jąder i prostaty jest też uwarunkowana osobniczo, a nawet populacyjnie, tzn. przedstawiciele jednych ras i narodowości strzelają statystycznie więcej niż innych. Przyjmuje się, że przeciętna prawidłowa objętość ejakulatu dorosłego mężczyzny wynosi 2-3,5 ml. (U chłopców w okresie dojrzewania pierwsze wytryski są jeszcze skąpe i wynoszą 0,5-1 ml.)

Wahania narodowościowe są jednak bardzo znaczne. Z narodów Europy najwięcej leją Serbowie (do 17 ml), Ukraińcy (do 16 ml), Bośniacy i Rosjanie (do 15 ml), Białorusini (do 13 ml), Czarnogórcy (do 12 ml), Albańczycy i Chorwaci (do 10 ml); Polacy wypadają pod tym względem słabiutko (ok. 2,5 ml), choć i tak lepiej od Estończyków i Finów, którzy znani są z najskąpszych wytrysków świata (1,5 ml). Znacznie słabiej niż w Europie jest w Azji, gdzie normą są 2 ml; wyjątek stanowią narody zamieszkujące Azję przyeuropejską, a więc jurni Gruzini (do 11 ml) oraz Azerowie i Turcy (do 10 ml). Prawdziwe morze spermy rozlewa się jednak dopiero na Czarnym Lądzie. Murzyni w zasadzie nie zlewają się mniej niż 10 ml, ale absolutnymi rekordzistami w skali nie tylko Afryki, ale całego globu, są Sudańczycy (do 18 ml), Libijczycy (do 16 ml), Egipcjanie (do 15 ml) i Tunezyjczycy (do 14 ml). Indianie obu Ameryk oraz rdzenni mieszkańcy Australii i Oceanii biją z kolei rekordy skąpospermia: 1,5-2 ml.

 

PRAWIDŁOWY SPERMIOGRAM MĘŻCZYZNY (wg Molnára):

objętość: 2-3,5 ml

czas homogenizacji: 20-40 min

odczyn (pH): 7,1-7,5

liczba plemników: 20-100 mln

plemników ruchliwych: 70-90%

plemników wykazujących ruch postępowy: ok. 2/3

plemników o prawidłowej budowie: 75-85%

Czas trwania przejścia nasienia ze stanu galaretowatego (barwa mleczna) w płynny (utrata barwy), czyli tzw. homogenizacji, wynosi u dorosłego mężczyzny od 20 do 40 minut, natomiast u bardzo młodych, dojrzewających chłopców znacznie więcej (nawet ponad godzinę!) – i na tym m. in. polega opiewany w literaturze gejowskiej urok młodej spermy. Po prostu dłużej pozostaje ona spermą. Bierze się to stąd, że w młodym ejakulacie jest jeszcze niewystarczająca ilość enzymów odpowiedzialnych za homogenizację. Ponadto u młodych chłopców siła wyrzutu spermy jest największa – odległość wynosi przeciętnie 80 cm, a i znane z opowiadań dwa metry się zdarzają, choć raczej tylko przy pierwszej salwie.

Zapach spermy też zależy od rasy i narodowości, w pewnym stopniu także od wieku mężczyzny. Młodzieńcza sperma ma zapach świeżości, sperma kilkudziesięciolatka – ostrzejszy i bardziej przenikliwy. Sperma narodów Azji pachnie ostrzej od spermy człowieka białego. Sperma europejska pachnie kasztanami. Szczególnie intensywny, ostry i bardzo podniecający, korzenny zapach ma nasienie Arabów, a zwłaszcza czarnoskórych Afrykanów. Generalnie, sperma mężczyzn z Południa pachnie silniej niż mieszkańców Północy. Ma na to wpływ również sposób odżywiania się i stopień skażenia powietrza.

Mało kto wie, że zapach spermy może się zmieniać u tego samego faceta w zależności od różnych czynników. Po silnym wzruszeniu staje się bardziej ostry, po dużym wysiłku fizycznym bardziej korzenny, natomiast przy szybko po sobie następujących wytryskach traci na sile, staje się słodkawy, a nawet nieprzyjemny. Podobnie jak zapach, smak spermy zależy od aktualnie oddziałujących na mężczyznę czynników: kondycji psychofizycznej, przebywanych chorób i przyjmowanych leków, odżywiania, klimatu. Z reguły jest przyjemnie słodki, słodko-gorzkawy, czasami aromatyczny.

Niby tak tę spermę lubimy, tak jej pragniemy, nazywamy ją „nektarem“, „mleczkiem“, „śmietanką“ – a mało kto naprawdę umie się nią pobawić. Należy przede wszystkim obalić mit, że ideałem jest jednoczesny wytrysk obu (lub więcej) partnerów. Może to i efektowne, bo rzadko udaje się dwom, a tym bardziej kilku osobom zgrać co do sekundy, ale nie musimy się o to starać za każdym razem. Ten, który chce się pobawić cudzą spermą, powinien się spuścić później, na końcu, bo już ma cudzą spermę na sobie, a sam jeszcze jest u szczytu podniecenia. Warto prosić kolegów o spuszczanie się Wam na chuja, bo potem można rozsmarować spermę po całej długości kutasa, zwłaszcza po żołędziu, i pojechać przez pewien czas na tym najlepszym naturalnym poślizgu. Sperma pod wpływem intensywnego rozcierania pieni się jak mydło, a jednocześnie nie jest żrąca i nie powoduje zapalenia delikatnej wewnętrznej strony napletka. Walenie odsłoniętej główki na mydło jest przyjemne tylko przez kilka minut – po tym czasie do doznań wkrada się nieprzyjemne pieczenie. Dopiero po spłukaniu piany widzimy, że żołądź i napletek są czerwone i zżarte detergentami. Przy spermie to nie grozi, ale zabawa i tak nie potrwa zbyt długo, bo sperma szybko wysycha i palce lepią się do chuja. Można wtedy przedłużyć frajdę dopluwając trochę śliny. Sama ślina jest pełnowartościowa jako lubrykant tylko na początku, kiedy jest naturalnie gęsta. W miarę czasu, gdy zmuszamy ślinianki do szybkiej produkcji, ciągle spluwając na szybko wysychającego żołędzia, ślina jest bardzo wodnista i dłuższa jazda też może spowodować otarcia. Nie tylko pod tym względem sperma jest nie do zastąpienia.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…