0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Możliwość wykorzystania odbytu jako narzędzia rozkoszy ma szansę odkryć każdy mężczyzna bez względu na późniejszą orientację, bo dzieje się to na długo przed rozpoczęciem dojrzewania płciowego. Niestety mało który korzysta z tej szansy, bo silniejsze okazuje się umiłowanie czystości i higieny. Gdyby nie ono – a mówiąc wprost: gdyby dupa nie służyła jednocześnie do wydalania – to nie gejów, ale heteryków byłoby w populacji góra 10%.

T/B-RUDNE POCZĄTKI

Już kilkulatek odczuwa przyjemność robiąc kupę, szczególnie gdy jest duża lub twarda albo jedno i drugie. Tylko wtedy jeszcze nie ma skojarzeń z seksem, bo jeszcze nie zaczął dojrzewać. Takie skojarzenia pojawiają się u każdego chłopca wraz z pierwszymi oznakami dojrzewania, czyli średnio w wieku 11-13 lat, gdy zaczyna spontanicznie, bez żadnego nawet dotykania stawać kutas. Bardzo często przyczynia się do tego właśnie duża kupa torująca sobie drogę do wyjścia i pośrednio (przez ściankę jelita) uciskająca wtedy prostatę. Jest to więc przyjemność podwójna, płynąca z bodźcowania nerwów, w które bardzo bogate są ścianki odbytu, oraz bodźcowania prostaty.

Wielu chłopców szybko dostrzega związek między robieniem dużej kupy i stawaniem chuja, i podświadomie zaczynają go utrwalać przedłużając robienie kupy, robiąc ją powoli, a nawet odwlekając jej zrobienie i nosząc w odbycie gotową do wyjścia, przy samym jego wylocie. Często tacy chłopcy mają zasrane slipki, a rodzice myślą, że synek nie umie się dobrze podetrzeć, gdy tymczasem to może wcale nie być kwestia braku tak prostej umiejętności! Z czasem mogą do tego dochodzić zabawy z kupą, czyli jej trochę wysuwanie i wciąganie z powrotem – są to pierwsze, dziecinne, często podświadome treningi zwieraczy: zewnętrznego i wewnętrznego, które będą musiały być sprawne i pod kontrolą, gdy zacznie się jebanie. Nawiasem mówiąc, na tym etapie poznawania swojej dupy poprzez kupę niektórzy nastoletni chłopcy lubią bawić się w robienie w slipki. Najlepszym tego dowodem dużo filmików amatorskich na Youtubie oraz stronkach porno kręconych przez chłopców, którzy sami filmują od tyłu swoje slipki w momencie gdy wypełnia je kupa (najłatwiej je znaleźć po tagach: poop, poo).

Najważniejszym celem treningu dupy, aby być fajnie pierdolonym i mieć z tego pełną przyjemność, a nie ból, jest zapanowanie nad oboma zwieraczami. Z zewnętrznym nie ma problemu, bo jego zaciskaniem i rozluźnianiem możemy zawiadywać, jest on zależny od naszej woli, np. zaciskamy go, gdy czujemy, że mamy kupę gotową do zrobienia, a potrzebujemy jeszcze czasu na dojście do kibla, albo nie chcemy jej jeszcze robić, tylko ponosić sobie w dupie dla przyjemności. Gorzej jest z przejęciem kontroli nad zwieraczem wewnętrznym, bo działa on bez udziału mózgu, czyli naszej świadomości. Jego nerwy dochodzą tylko do ośrodka w lędźwiowym odcinku rdzenia kręgowego i rozluźnia się on tylko wtedy, gdy nerwy te wyczują zbliżanie się kupy. Gdy kupa znajdzie się w jego pobliżu, rozluźnia się on automatycznie i nie mamy na to żadnego wpływu. Wtedy kupę w dupie możemy zatrzymać już tylko używając zwieracza zewnętrznego. Zatem istota rzeczy w jebaniu w dupę polega na tym, by zwieracz wewnętrzny tak samo jak na zbliżającą się do wyjścia kupę reagował na coś, co będzie zbliżało się do niego od drugiej strony i w przeciwnym kierunku, np. dildo, zatyczka czy wreszcie chuj.

U młodych chłopców, dopiero uczących się onanizowania odbytu zabawkami i dawania dupy, zbliżenie się „ciała obcego” do zwieracza wewnętrznego powoduje wrażenie, że chce im się kupę. Wrażenie to powstaje nawet wtedy, gdy chłopiec niedawno się wypróżnił i na pewno nie ma w środku kupy, ale i tak mu się wydaje, że ma, i wtedy ze strachu przed osraniem chuja partnerowi albo zrobieniem kupy w miejscu onanizowania się dildem następuje automatyczne, niezależne od woli zaciśnięcie zwieracza wewnętrznego, i to właśnie jest przyczyną bólu podczas dawania dupy. Zakładając, że chłopiec pragnie być jebanym, rozszerza on maksymalnie zwieracz zewnętrzny pokazując w ten sposób partnerowi, jak bardzo pragnie jego chuja. Jednak nawet najsilniejsze pragnienie chuja nie przemówi do zwieracza wewnętrznego, który zareaguje dopiero na fizyczne zbliżenie się chuja do niego. Chodzi o wypracowanie umiejętności natychmiastowego rozluźniania się zwieracza wewnętrznego na zbliżanie się do niego czegoś od drugiej, „nietypowej” dla niego strony.

Ogromne usługi oddaje tu trening dildami, a szczególnie zatyczkami analnymi przeznaczonymi do stałego noszenia w odbycie. Zatyczki są na tyle długie, że przechodzą przez oba zwieracze. Gdy zatyczkę pozostawimy w odbycie, zwieracz wewnętrzny będzie oczywiście cały czas rozluźniony. Utrzymując go w takim stanie przez wiele godzin przyzwyczajamy go do bycia częściej rozluźnionym niż zaciśniętym. Z czasem wytworzy się na zwieraczu odruch warunkowy (czyli właśnie reakcja poza udziałem naszej świadomości i woli) natychmiastowego powrotu do stanu, w którym ostatnio pozostawał najdłużej, czyli rozluźnienia. Wkrótce dojdziemy do takiej wprawy, że samo dotknięcie chujem lub dildem wlotu do odbytu wywoła rozluźnienie również tego najważniejszego, wewnętrznego zwieracza, który będzie „pragnął” wrócić do stanu, do którego go przyzwyczailiśmy.

Nie trzeba dodawać, że noszenie w dupie zatyczki jest dużo bezpieczniejsze niż przetrzymywanie w niej choćby i najtwardszej kupy, bo jak nam się zatyczka wysunie, to po prostu wciągamy ją z powrotem zwieraczem zewnętrznym, a nie każdą kupę uda się wciągnąć...

Lęk przed zesraniem w nieodpowiednim miejscu i sytuacji jest tym, co najbardziej paraliżuje początkujących chłopców i utrudnia im nauczenie się dawania dupy. Młodzi chłopcy nie zawsze jeszcze umieją wyczuć, czy mają coś w środku, zresztą dotyczy to także dorosłych mężczyzn, gdy kupa jest mała lub znajduje się jeszcze w głębiej położonym odcinku jelita. Długi chuj potrafi dosięgnąć również tak daleko znajdującej się kupy, a pod wpływem pierdolenia przesunie się ona bliżej wylotu. Doświadczeni pasywi oczywiście zapanują nad potrzebą srania, gorzej z młodymi chłopcami. Gdy duży i gruby chuj dojrzałego faceta rozpierdoli nie przyzwyczajoną jeszcze do tego dziurę młodziaka, będzie ona potrzebowała czasu, aby się stopniowo zamknąć. To jest właśnie te kilka lub kilkanaście minut, gdy rozpierdolony chłopiec może popuścić bezwiednie, zupełnie tego nie czując. Ważne jest być wyrozumiałym wtedy dla chłopca, żeby nie powstały u niego zahamowania i nie zrezygnował on z dawania dupy, bo każda młoda dupa mniej to ogromna strata dla gejów.

Właśnie dlatego tak istotne jest porządne oczyszczenie się wewnątrz przed ruchaniem. Szczegółowy przepis, jak zrobić to w mniej więcej 30 minut, znajdujemy na stronie Maxa z poradami dla gejów: maxprivate.net

CZYSTOŚĆ W PÓŁ GODZINY

Generalna zasada: przystępując do pierwszej w życiu lewatywy nie należy używać rurek o zbyt dużej średnicy – odbyt musi się przyzwyczajać do stopniowo rosnącej szerokości wprowadzanych do niego przedmiotów.

Drugą zasadą jest komfrot czasowy: lewatywy nie wolno robić w pośpiechu, należy mieć sporo czasu i być zrelaksowanym. Tylko stare wygi, którzy na robieniu sobie lewatywy zęby zjedli, mogą się na szybko wyirygować przed trafiającą się niespodziewanie okazją do jebania w klubie, i mogą to zrobić nawet w zwykłym kiblu, ale to nigdy nie będzie zabieg dokładny, bo, jak się za chwilę okaże, dotrzeć musimy do najgłębiej położonych odcinków jelita grubego. Szybkie wypłukanie paru drobiazgów z ostatniego odcinka jelita nie ma nic wspólnego z prawdziwą lewatywą! Mało tego, pośpieszne podawanie zbyt silnego strumienia może wywołać właśnie skurcz zwieraczy i zahamować cały proces.

Pozycją, która najlepiej chroni przed takimi komplikacjami podczas irygacji, jest postawa stojąca, maksymalnie pionowa. Wbrew utartym wyobrażeniom właśnie nie leżąca! Nie powinno się „pomagać” sondzie w wejściu przybieraniem pozycji innych niż pionowa. Na stojąco zyskujemy bowiem potężnego sojusznika w postaci grawitacji, która walnie przyczynia się do wypłynięcia zalegających resztek. Ponadto jeśli ktoś jest w danym momencie bogaty w gazy lub generalnie taka jest jego natura, że wytwarza dużo gazów, pozycja pionowa najlepiej zabezpiecza przed powstaniem blokady gazowej przed czołem sondy, co obniża, a nieraz w ogóle znosi jej siłę ssącą.

Etap 1: opróżnienie odbytnicy (rectum)

Zaczynamy od przetarcia szlaku, czyli usunięcia tego, co ewentualnie może znajdować się w ostatnim, zwykle kilkunastocentymetrowym odcinku jelita grubego, czyli odbytnicy (prostnicy). Wystarczy do tego niewielka (100 ml) ilość wody. Woda powinna być ciepła, o temperaturze zbliżonej do temperatury ciała ludzkiego lub tylko nieco cieplejsza, bo pomoże to w rozluźnieniu mięśni. Jeden taki wlew, jego zassanie i wypuszczenie powinny zająć nie więcej niż minutę.

Etap 2: przepłukanie odbytnicy

Nadal pozostajemy tylko w obrębie odbytnicy. Zależnie od jej osobniczej długości, do jej całkowitego wypełnienia potrzeba 300-500 ml wody. Podawanie powinno być powolne i należy je przerwać przy uczuciu skurczu lub rozsadzającego ciśnienia. Taki objaw świadczy o tym, że osiągnęliśmy kres pojemności odbytnicy albo że jeszcze zostały w niej jakieś gazy lub resztki stałe przyklejone do ścianek. Pierdnięcie po wycofaniu sondy jest zawsze dobrym znakiem. Im więcej gazu i im szybciej opuści jelito, tym lepiej dla dalszych etapów irygacji.

Etap 3: opróżnienie esicy

Gdy odbytnica jest już całkowicie udrożniona i czysta, wędrujemy głębiej: przez esicę aż do uchyłka zstępującego. Nie oznacza to, że mamy cały ten odcinek wypełnić wodą. Jeśli w poprzednim etapie nie udało ci się wprowadzić 500 ml, to na pewno uda się teraz, a w każdym razie powinno. Jak zawsze podawanie wody powinno być powolne. Jeżeli woda wpływa bez żadnych oporów, podajemy dalej, aż do 1 litra lub nieco więcej – ponownie aż do odczucia skurczu lub ciśnienia, czyli sprzeciwu ze strony jelita. Wprowadzoną graniczną ilość wody należy zatrzymać wewnątrz skurczem zwieracza zewnętrznego. Pojawi się uczucie gwałtownego rozluźnienia wnętrzności, które umożliwi zatrzymanie wody przez kilka minut. Jeśli znowu pojawi się skurcz lub inna nieprzyjemna sensacja, należy przeczekać aż ustapi, nie wypuszczając wody. Z wodą wewnątrz należy usiąść, ale nie kucać! Siedząc należy się wyprostować, a kolana oddalić jak najniżej od bioder – taki ruch pomoże rozprostować esowaty odcinek jelita, w którym znajduje się woda. Wydalenie wody należy kontrolować w ten sposób, aby jej nie wypychać na siłę, ale pozwolić jej wypłynąć samodzielnie. Kiedy strumień zacznie się kończyć, zaciśnij zwieracz zewnętrzny i wstań. Wyprostuj, następnie zegnij grzbiet, pokręć klatką piersiową i wypchnij brzuch. Możesz też przez minutę pospacerować. Pomasuj brzuch ruchami okrężnymi dłoni. Dopiero potem kucnij, kolana przyciągnij do brody i wypchnij to, co powinno było przewędrować do wylotu odbytu – poświęć na to przynajmniej minutę. Cały trzeci etap powinien zająć do 10 minut.

Etap 4: opróżnienie właściwego jelita grubego

To najistotniejszy element całego procesu, tzw. irygacja całkowita. Tylko ona da nam pewność możliwie największej pustki i czystości nie tylko w polu operacyjnym aktywnego kutasa, ale też przez cały czas pierdolenia, które jako proces mechaniczny prowokuje ruchy jelita także w jego dalszych odcinkach i przyspiesza przesuwanie się mas kałowych ku wylotowi. Chodzi więc o to, aby usunąć również „młody kał”, który przybierze znaną nam postać i będzie gotów opuścić nasz organizm nawet za dobę lub później.

Aby dotrzeć tak daleko, musimy użyć co najmniej 2 litrów wody, jakkolwiek 2,5 litra wydaje się górną granicą dla większości osobników. Jak zawsze obowiązuje powolne podawanie. Dlatego worek z wodą (najpóźniej na tym etapie będzie on potrzebny) powinien być zawieszony nie wyżej niż ramię lub głowa osoby irygowanej w pozycji stojącej. Po przejściu trzech wcześniejszych etapów woda powinna wpływać bez żadnych oporów aż do osiągnięcia uchyłka zstępującego, czyli miejca, w którym już była w etapie poprzednim. Do tego miejsca powinniśmy zassać ok. 1 litra. Ewentualne odczucie ciśnienia wewnętrznego może być bardzo niewielkie. Może nam się wydawać w tych momentach, że przepływ wody na chwilę się zatrzymuje. Zazwyczaj po wprowadzeniu połowy wody moment oporu powinien minąć i zasysanie powinno się wznowić. Do wchłonięcia drugiego litra będzie od tego momentu potrzeba 3-5 minut. Zatrzymanie całości w środku powinno być jeszcze łatwiejsze niż poprzednio. Z całą wodą wewnątrz rozpoczynamy masaż brzucha otwartymi dłońmi, wykonując ruchy okrężne. Wodę zatrzymujemy w środku przez ok. 5 minut. Wypuszczamy powoli w pozycji siedzącej, z plecami wygiętymi w łuk do tyłu, kolanami obniżonymi. Gdy strumień wody zacznie słabnąć, zaciskamy zwieracz i zatrzymujemy odpływ. Mimo że tym razem okaże się to bardzo trudne, musimy to zrobić. Z zaciśniętym zwieraczem przeczekujemy spazm naporu. Pomoże nam w tym wstanie. Gdy napór wewnętrzny ustąpi, ponownie siadamy i wypuszczamy resztę wody. Cały ten etap powinien trwać ok. 20 minut.

Po prawidłowo przeprowadzonym etapie 4 końcówka sondy powinna być pokryta błotnistą treścią, śmierdząca i usiana śladami po pęcherzykach gazu. W miarę wypuszczania wody gaz podchodzi do góry, zatem na tym etapie powinniśmy się pozbyć jego ostatniej resztki.

Etap 5: Czyszczenie właściwe

Wcześniejsze cztery etapy służyły opróżnieniu całego jelita grubego, czyli uwolnieniu go od wszelkiej treści: stałej, płynnej i gazowej. Dopiero teraz, gdy jelito jest całkiem puste, możemy przepłukać jego ścianki „na wysoki połysk”. I tu w zależności od tego, do czego się przygotowujemy, możemy ograniczyć się do powtórzenia etapu 2 – gdy spodziewamy się tylko „zwykłego” pierdolenia kutasem przeciętnej wielkości, albo powtórzyć etap 4 – gdy celem ma być sesja fistingowa. Natomiast bez względu na to, na co się nastawiamy w sensie seksualnym, musimy powtórzyć etap 3, jeśli wiemy, że od tej chwili przez dłuższy czas nie będziemy mogli skorzystać z toalety – przemycie esicy do uchyłka zstępującego zapewni nam spokój defekacyjny na co najmniej 12 godzin. Od chwili zakończenia etapu 4 mamy 10 minut na podjęcie decyzji, którą z tych trzech dróg pójdziemy, bo po tym czasie jelito, zrelaksowane i maksymalnie rozluźnione lewatywą, zacznie się napinać, a jego światło zmniejszać.

Przy powtarzaniu dowolnego z etapów stosujemy nieco inne ilości wody niż przy pierwszym ich wykonywaniu. Przy powtórce etapu 3 wystarczy mniejsza ilość wody: 500-800 ml, etapu 2 – 250 ml. To finalne przepłukanie można przeprowadzić metodą „streamingu”, czyli wydalać wodę na bieżąco, w trakcie jej podawania.


Tak gruntownie i dogłębnie oczyszczone jelito będzie się przez wiele godzin nadawało do seksualnych zabaw wszelkiego rodzaju. Jednakże takiej całościowej lewatywy nie należy przeprowadzać zbyt często. Musimy umożliwić odbudowę florze bakteryjnej jelita, która została wypłukana, w przeciwnym razie możemy być narażeni na biegunki lub, odwrotnie, zatwardzenia. Przy intensywnym życiu seksualnym koncentrującym się wokół weekendów przeprowadzanie pełnej lewatywy, takiej jak wyżej opisana, raz w tygodniu wydaje się rozsądną częstotliwością.

W odróżnieniu od naszego doradcy Maxa, który poleca irygację samą wodą, wiele osób woli to robić przy użyciu wody mydlanej. Stąd pytanie, jakie mydło – jeśli jakiekolwiek – najlepiej nadaje się do lewatywy. Z pewnością powinno to być mydło łagodne, nieprzesadnie perfumowane, o pH zbliżonym do naturalnego pH irygowanego rejonu. I tak, w zdrowej pochwie kobiecej powinien panować odczyn kwaśny (pH 3,5-4,5); skóra ludzka ma odczyn od lekko kwaśnego po obojętny (pH 5-7), natomiast odbyt od obojętnego po lekko zasadowy (pH 7-8). Mydła dostępne w sprzedaży są zasadniczo produkowane z myślą o myciu skóry, mają więc pH zbliżone do jej naturalnego odczynu. Dlatego mogą nieco zakwaszać środowisko odbytu, co nie jest korzystne, a przy długotrwałej ekspozycji na ten czynnik może dojść do rozwoju kwasolubnej flory bakteryjnej nieswoistej dla odbytu.

Zwolennicy dodawania mydła do wody irygacyjnej argumentują też, że jego zapach pomaga neutralizować nieuniknione przy lewatywie odorki dupne. Niestety aromaty są to związki szalenie drażniące dla śluzówki odbytu. Szczególnie należy unikać takich olejków zapachowych zawartych w mydłach, jak miętowy, eukaliptusowy i wszelkie cytrusowe. Jeśli Twój nos jest aż tak nadwrażliwy na Twoje własne zapachy, bezpieczniej jest użyć mydła lawendowego lub różanego. Oczywiście powinno to być mydło w płynie, dodawane do wody w stężeniu nie większym niż 6-10 kropli na litr. Optymalnym rozwiązaniem będzie użycie szamponu dla dzieci typu „no more tears”, czyli niepodrażniającego spojówek – tym bardziej dodanie go do wody nie podrażni śluzówki odbytu. A jak dolegliwy potrafi to być stan, wie każdy, komu dogłębnie wylizał dupę koleś, który przed chwilą zjadł miętowy cukierek.

Bez względu na wszelkie zabiegi: lewatywy, lubrykanty i trening przy pomocy dild i zatyczek, warunkiem podstawowym udanego analu jest pozostawanie w przyjaźni z własnym odbytem. To kwestia psychologiczna. Dupa, która czuje, że ją lubisz i cenisz, że jest dla ciebie droga i ważna, odwdzięczy ci się posłuszeństwem i współpracą podczas używania jej do przyjemności. Zahamowania w seksie analnym, bardzo powszechny lęk przed penetracją, zawsze mają początek w psychice. Jeśli nie przezwyciężymy tych przeszkód w naszym podejściu mentalnym do analu, nic nie dadzą nawet najlepsze rozluźniające żele ani dilda. Lewatywa, której poświęciliśmy ten artykuł, może pomóc jedynie w zwalczeniu wstrętu do fekaliów (własnych i cudzych), który może być jedną – acz nie najważniejszą – z przyczyn niepowodzeń w seksie analnym. Pomocne może być wtedy także trenowanie pod prysznicem, gdy jest możliwość natychmiastowego umycia palców lub przyrządów.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…