0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Na rynku gejowskim podaż spermy nigdy nie zrównoważy popytu na nią; co mówię, podaż tego artykułu pierwszej potrzeby ma się do popytu jak kropla do oceanu. Rynek gejowski przypomina pustynię spaloną żarem żądzy seksualnej – aby coś na niej urosło, potrzeba tysięcy hektolitrów tego życiodajnego płynu, a skapuje... kilka mililitrów. Śmiech na sali!

Gdyby spermy było w obiegu przynajmniej tyle co moczu, o ileż wspanialszy byłby nasz męski świat! Seks męsko-męski zacząłby być wreszcie traktowany poważnie. Skończyłyby się szybkie numerki w krzakach, w kinie, w samochodzie – nikt rozsądny nie naraziłby przecież swojej cennej tapicerki na zalanie kilkoma litrami (z dwóch prostat i dwóch par jąder) tej trudno po zaschnięciu odskrobywalnej substancji. Do seksu trzeba byłoby mieć odpowiednie warunki, a zyskałby na tym nie tylko sam seks, ale i sytuacja życiowa gejów poprawiłaby się. Koniec mieszkania z mamusiami i potajemnych powalanek konika po ciemku pod kołderką (kołderka, ba, cała pościel po jednym wytrysku nadawałaby się do wyrzucenia bądź do wyprania)! Każdy starałby się jak najszybciej mieć własny kąt, czyli spokojne i bezpieczne miejsce do wylewania – czasem kilka razy dziennie – wielu, wielu litrów najcenniejszego z płynów.

Marzenia! Spermy w żaden sposób nie chce być więcej. I nie będzie, bo na przeszkodzie stoi równowaga fizjologiczna organizmu. Sperma jest wydzieliną wysokobiałkową i wysokocukrową, oprócz tego zawiera tak wiele innych ważnych związków, że do ich wyprodukowania potrzeba dużo czasu. Zwróćmy uwagę, że za którymś z kolei wytryskiem w krótkich odstępach czasu spermy jest coraz mniej, jest coraz rzadsza, coraz bardziej wodnista – mniej wartościowa. W ten sposób organizm broni się przed pozbawianiem go białek i wielocukrów oraz mikroelementów. Znając niektórych gejów, prędzej umarliby z odcukrzenia i odbiałczenia (nie mówiąc o odwapnieniu i odmagnezowaniu) niż przestali się spuszczać jak wariaci. Mechanizmy biologiczne stoją tu więc na straży naszego życia.

Dokładnie z tej samej przyczyny wielkość kutasa jest u facetów średnio taka a nie inna, a wyjątki od średniej (w górę) są tak nieliczne. Do wypełnienia giganta na sztywno potrzeba byłoby tyle krwi, że gdyby zabrać ją z ogólnego krwiobiegu, ciśnienie spadłoby poniżej wartości alarmowej i groziłoby to zapaścią i zgonem. Dlatego, jak na pewno wielu z Was zauważyło, te naprawdę ogromne chuje raczej nigdy nie są całkiem twarde – organizm nie ma więcej krwi na te przyjemności i mówi stop.

Nie należy raczej się łudzić, że nauka wymyśli sposób na zwiększenie kutasów i produkcji spermy. Może dzięki inżynierii genetycznej uda się wyhodować odmianę chujastego i spermiastego supersamca, ale to w odległej przyszłości, jeśli w ogóle. Na razie mamy w spodniach to co mamy i lejemy tyle ile lejemy. Dlatego spermą nie należy bezmyślnie szafować. Ospermianie byle pisuaru, umywalki, chusteczki, skarpetki czy krzaczka jest karygodnym marnotrawstwem i dowodem wielkiej niedojrzałości psychoseksualnej. Takie praktyki można wybaczyć tylko bardzo młodym, nastoletnim, dojrzewającym chłopcom, którzy jeszcze nim pomyślą, już się spuszczą. Ale od dorosłych facetów, zwłaszcza gejów, umiejących już sterować swoimi reakcjami powinno się wymagać jakiejś odpowiedzialności.

Sperma, nie dość, że jej mało, jest ponadto nietrwała. Ten cudowny, gęsty, biały płyn jest taki olśniewający właściwie tylko w chwili wytrysku, w locie balistycznym ewentualnie w pierwszej minucie po wylądowaniu w miejscu przeznaczenia lub niestety, co zdarza się częściej, w miejscu najzupełniej przypadkowym. Zaraz potem zaczyna się robić przeźroczysty, bezbarwny i najzwyczajniej wysycha, jak meduza wyrzucona przez fale na gorący piach. Trwałości spermy także nie zdołamy podreperować, trzeba więc z niej szybko korzystać w tej pierwszej minucie. Zwróćmy uwagę, że nawet reanimacja jest możliwa przez pierwsze cztery minuty od chwili wypadku – potem zaczyna się śmierć mózgu. Po czterech minutach ze spermy zostaje prawie zawsze tylko wspomnienie – mokra plama.

Jak korzystać? Wiele podpowiedzi znajdziecie na zdjęciach i filmach porno. Najpopularniejsze wydaje się zlizywanie świeżego ejakulatu (własnego i/lub partnera) z ciała (własnego i/lub partnera). Nie jest to jednak sposób uniwersalny. Sperma niektórych (nielicznych na szczęście) mężczyzn ma zapach i smak tak ostry, że nie nadaje się do konsumpcji. Wrażliwość na walory zapachowe i smakowe cudzej spermy jest zróżnicowana osobniczo, tzn. że sperma, która wybornie smakowała już setkom facetów, u sto pierwszego może wywołać torsje. Takiej reakcji nie należy się raczej obawiać przy kontakcie z własną spermą. Tryskanie sobie w usta to frajda zarezerwowana dla ludzi bardziej wysportowanych, o giętkich kręgosłupach, albo doskonale obdarzonych w długość, albo mających daleki zasięg wytrysku. Pozycji jest wiele.

Dużo mniejsze ryzyko reakcji alergicznej mamy przy smarowaniu się spermą, też często obserwowanym na filmach. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że wszystkie proponowane tu rozrywki nie są przeznaczone dla osób opętanych chorobliwą higieną, tj. takich, które lecą pod prysznic jeszcze zanim się zaczęły spuszczać. Nawiasem mówiąc, tak radykalne odcięcie się od własnych wydzielin i wydalin jest w świecie zwierząt obserwowane tylko u jednego jedynego gatunku – człowieka, i jest zaliczane do cywilizacyjno-kulturowych upośledzeń równowagi psychofizycznej. Jest na szczęście wielu gejów, którzy po przypadkowo poznanym chłopaku lubią mieć pamiątkę przynajmniej do najbliższej kąpieli i wręcz proszą partnerów o spuszczanie się im na klatkę, brzuch, krocze. Aby pamiątka była trwalsza, zalecamy kolekcjonowanie spermy na slipach, najlepiej ciemnego koloru, by zacieki były dobrze widoczne. Ponieważ po wewnętrznej stronie slipów nasz własny kutas zostawia swoje śluzowe ślady, partnerowi radzimy pozostawić stronę zewnętrzną, aby nie było potem wątpliwości, czyja to sperma: Arka, Marka czy Darka. Chyba że jesteśmy wirtuozami i przez wiele jebackich dni nosimy te same slipy, z dnia na dzień coraz bardziej przypominające księgę pamiątkową z „wpisami” odwiedzających nasze krocze.

Spieszymy uspokoić zaniepokojonych i zgorszonych. Sperma ma to do siebie, że zawsze, prędzej czy później, znika jak kamfora. Z ciała wykrusza się bez śladu, ze slipów po kilku dniach potrafi także zniknąć bez prania – paradoksalnie, pranie czasem utrwala białe zacieki (w zależności od użytego detergentu, temperatury wody i rodzaju materiału). Pozostaje kwestia specyficznego, jakże zresztą męskiego zapachu – dla niektórych „smrodu niemytego chuja”. Otóż nie ma chyba nic bardziej nienaturalnego, przegiętego, pretensjonalnego i wymiotnego od męskiego krocza spryskanego dezodorantem. Również krocze idealnie bezwonne nie zawsze jest gwarancją dobrej zabawy. Kutas musi pachnieć kutasem, w przeciwnym razie przestaje się różnić od atrapy z seks-shopu.

Odwieczną praktyką gejów na całym świecie, zwłaszcza jeśli poznają się przez ogłoszenia a mieszkają w dużych odległościach od siebie, jest wzajemne wysyłanie sobie zaspermionych slipów i kondonów ze spermą. Sperma jest jedyną intymną częścią mężczyzny, jaką może on wyekspediować pocztą: w formie tzw. estywatu (czyli zaschniętą na slipach) lub w możliwie maksymalnie odpowietrzonym kondonie. Po ściągnięciu gumy z kutasa należy usunąć z niej tyle powietrza, ile się da, ściskając i związując nad samym ejakulatem. Im mniej tlenu, tym wolniejszy rozkład cennego produktu. Sperma oczywiście natychmiast stanie się żółtawo-przeźroczysta, ale jeśli zostanie natychmiast wysłana i natychmiast odebrana przez adresata, może być jeszcze całkiem wartościowa.

Zabaw ze spermą z kondona, a także z samym kondonem można wymyślać bez liku. Jakiekolwiek sugestie uwłaczałyby Waszej wyobraźni. Unikajmy jednak rozwiązań najprostszych, chwytów najbanalniejszych. Wylać sobie spermę z gumy np. na klatę jest łatwo, ale zabawa wtedy szybko się kończy. Już lepiej małymi porcjami polewać sobie kutasa – sperma daje wspaniały naturalny poślizg i ma własność zmydlania się. Walenie konia na spermę jest po prostu idealne, a można to zrobiś raczej tylko przy użyciu cudzej, bo gdy mamy własną, wtedy zazwyczaj przestajemy walić. Doskonałe jest również ostrożne rozwiązanie kondona, naciągnięcie wraz z zawartością na własnego kutasa i dolanie własnej spermy do cudzej. Nawet kilkakrotne. W czasie dobrej sesji można uzbierać niezły baniaczek i dopiero potem się w tym wszystkim skąpać, serwując sobie ostateczny odlot. Wszystko to oczywiście można robić z partnerem i udawać, że jest nas trzech.

Jest wielu amatorów właśnie spermy kondonowej – z biegiem czasu i narastania przyzwyczajenia zaczynają ją cenić bardziej od tej prosto z kutasa. Nie powinno to w zasadzie dziwić nikogo – w końcu wszyscy pijemy mleko z butelki, kartonika bądź woreczka foliowego, a nie prosto z krowiej dójki. Niektórzy zapaleńcy są w kontakcie z wieloma dostawcami spermy: wysyłają im świeże kondony i nawet płacą za dostawy.

Jak wśród gejów w ogóle, tak i wśród „kondonowców” dominują zwolennicy obfitych wytrysków. Korespondencyjnie, jak wiemy, można się wzajemnie oszukiwać, oczywiście w dobrej wierze, by podrajcować wyobraźnię. Ponieważ po dotarciu na miejsce nasza sperma w gumie i tak już będzie wodnista, można zabajerować kumpla dolewając odrobinę moczu. Nie radzimy oszukiwać siemieniem lnianym – ma ono zawsze dużą gęstość, jest galaretowate i ma odcień ciemnobrązowy, tak więc zawsze będzie się odcinało od naszej własnej wydzieliny.

Przy wysyłce należy pamiętać o dobrym zabezpieczeniu pełnych prezerwatyw. Nawet koperty ochronne (te „dmuchane”, by nie powiedzieś „dymane”) nie dają stuprocentowej gwarancji, że nie nastąpi pęknięcie. Wskazana byłaby większa paczuszka i owinięcie w brudne slipy, plus oczywiście soczysty list.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…