0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

W raju „Adamowych“ opowiadań nie ma potrzeby stosowania kondonów, bo – jak to w raju – nie ma tam żadnych chorób, więc jeśli w co którymś tekście chłopaki jednak sięgają po gumy, to tylko dlatego, że je po prostu lubią, traktują jako jeszcze jedną seksualną zabawkę albo są to kondony z urozmaiceniami fizycznymi lub chemicznymi, dzięki którym doznania stają się intensywniejsze. Kondon jaki jest, każdy wie, dlatego w tym artykule skupimy się na owych urozmaiceniach, a jest ich naprawdę całe mnóstwo. Rodzaje kondonów idą w tysiące, to prawdziwy tłum gum, ale my rzadko się zastanawiamy, dlaczego jest ich aż tyle i że przecież muszą się czymś od siebie różnić – bierzemy pierwsze z brzegu i już nas nie ma. Postarajmy się usystematyzować naszą wiedzę na ten temat.

Zacznijmy od tego, że na polskim rynku reprezentowane są tylko nieliczne z uznanych światowych marek kondonów. Wystarczy spojrzeć na czołówkę producentów amerykańskich: Trojan, Sagami, Durex, Contempo, Lifestyles, Class Act, Kimono, Prime, Okamoto, Atlas, Kama Sutra, Paradise Astroglide (dosłownie: Rajski Gwiazdoślizg!). Spośród nich tylko Durexy i Lifestylesy są w Polsce naprawdę powszechnie spotykane. A przecież każda z tych firm produkuje gumy we wszelkich możliwych wariantach. W tej różnorodności naprawdę łatwo się zgubić i nawet facetom o niespożytej energii seksualnej może nie starczyć życia, by wypróbować wszystkie odmiany. Z myślą o tych nienasyconych oraz lubiących eksperymentować wspomniane firmy, w ramach pokojowej współpracy, wypuszczają na rynek całe zestawy kondonów (samplery). Przeciętny zestaw zawiera 24 kondony w 8 rodzajach od 3 producentów. Klasą dla siebie jest król samplerów: Bonanza Sampler, w którym znajdziemy 120 gum 52 rodzajów od 19 producentów, a dodatkowo 26 saszetek z różnymi lubrykantami. Aby jednak opłacało się masowo importować do Polski takie ekskluzywności, musiałby tu istnieć rynek seksualny z prawdziwego zdarzenia, a nie folklorystyczny margines handlu w postaci ciasnych sklepików za bordowymi zasłonami, w przyziemiach podejrzanych kamienic.

Wracajmy jednak do tych urozmaiceń. Z czym mogą eksperymentować producenci czegoś tak z natury prostego i oczywistego jak kondon? Ano przede wszystkim z jego rozmiarami. Standardowa guma europejska ma 180 mm długości i 52 mm szerokości. Panowie z dłuższymi i grubszymi chujami muszą się zaopatrzyć w coś obszerniejszego. Kondony large mają ponad 180 mm długości i ponad 55 mm średnicy. Uwaga: na chuja mocno napompowanego próżniowo, którego średnica dochodzi do 8-10 cm, nawet large’a jest trudno naciągnąć – obrywa się przy wałeczku nasady.

Bywają jednak faceci o upodobaniach dokładnie odwrotnych – chcą, aby guma była węższa od standardu i dodatkowo ich uciskała. Gumy superwąskie, typu snuggerfit (ang. snugger to wygodniś), mają poniżej 50 mm szerokości. Ich działanie można zaobserwować gołym okiem u posiadaczy dużych, okrągłych żołędzi, które pod wpływem ucisku snuggerfita-„miniówy“ stają się owalne, podługowate i w ogóle o jedną trzecią mniejsze niż przy ukrwieniu na wolności. (Znamy przypadki, gdy wytrysk następuje tuż po założeniu takiego obciślaka, bez żadnego jebania, ale wtedy wystarczy kupić snuggerfita powleczonego od wewnątrz środkiem opóźniającym wytrysk!) Odmianą prezerwatyw uciskowych są „konturówki“ (contoured), które są zwężone tylko na odcinku środkowym, a na czubku i u nasady odpowiadają standardom. Ich przeciwieństwem są gumy typu headroom – o przeciętnej szerokości trzona, natomiast z powiększonym zbiornikiem na spermę (58 mm i więcej). Są nieodzowne dla tych, którzy mają ponadprzeciętnie obfite wytryski. Lubią je także fani długich napletków, bo zwisająca końcówka imituje taki napletek.

Można się bawić grubością materiału, z którego wykonany jest kondon. Standardowe mają 0,07 mm grubości, podczas gdy supercienkie (ultra thin) – 0,05 mm, a Durex Avanti i Trojan Supra nawet 0,04 mm! Dla oka różnica dwóch, a niechby i trzech setnych milimetra jest zupełnie niezauważalna, ale zapewniamy, że jest odczuwalna dla kutasa. Ultrathiny to zbawienie dla tych, którzy nie cierpią gum, ale prowadzą tak ryzykowne życie seksualne, że po prostu muszą ich używać. Tych delikatnych „nylonów“ prawie się nie czuje, a i oko nie od razu je dostrzeże na chuju, dlatego są od lat 80., czyli od kiedy seks bez gumy stał się niebezpieczny, masowo stosowane na planach filmów porno. Jeśli twierdzicie, że oglądacie nowiutkiego pornola i przysięgacie, że na tym filmie chłopaki pierdolą się bez gum, jak w dawnych dobrych czasach, to się mylicie – oni się jebią w gumach, tylko są to ultrathiny!

Jeśli natomiast bardziej niż na elegancji zależy nam na bezpieczeństwie i pewności, że guma się nie przedziurawi, możemy kupić grubsze i wytrzymalsze od standardowych kondony extra strength.

Kolejne pole do popisu stwarza sam materiał. Jakieś 90% światowej produkcji kondonów to wciąż lateks, ale coraz szersze zastosowanie znajduje poliuretan. Po pierwsze, tylko z niego produkuje się wspomniane przed chwilą gumy supercienkie, bo jest wytrzymalszy – błona lateksowa cieńsza niż 0,07 mm traci odporność na przerwanie, a poliuretan nadal znosi duże naprężenia. Po drugie, pewna część populacji ma alergię na lateks, wtedy poliuretan jest alternatywą. Po trzecie, w przeciwieństwie do lateksu poliuretan przewodzi ciepło ludzkiego ciała, dlatego jest miły w dotyku. Gdy ktoś nam wsadza w tyłek kutasa w zwykłej gumie, mamy w pierwszym momencie wrażenie, że wchodzi w nas zimny, oślizgły padalec. Poliuretan natychmiast po założeniu ma temperaturę ciała.

Dla koneserów niektórzy producenci wykonują kondony retro, czyli ze spreparowanych jelit zwierzęcych. Przykładem amerykańskie gumy Kling-Tite Naturlamb, z jelit jagnięcych. Ich zaletą jest absolutna naturalność i ekologiczność surowca, wadą – brak ochrony przed wirusem HIV, z uwagi na zbyt duże mikropory.

Każdy z omówionych rodzajów gum może mieć dodatkowo fizyczne urozmaicenia powierzchni (textured): żebrowania, punkty à la ćwieki, wzory spiralne itp. Mogą one być wypukłe (wtedy stymulują odbyt partnera) lub wklęsłe (wtedy stymulują kutasa).

Cechą niemającą bezpośredniego wpływu na mechaniczną stronę jebania jest kolor gumy. Do wyboru jest cała tęcza. Pamiętajmy tylko o jednym: kolor czarny wyszczupla, a właśnie czarne kondony są w modzie wśród wielbicieli Murzynów i egzystencjalizmu.

Na tym kończą urozmaicenia fizyczne – reszta w rękach chemii. A chemia to to, czym niektóre gumy są powleczone. Lubrykant, znajdujący się najczęściej po obu stronach gumy (chyba że po wewnętrznej zastosowano talk), może być bezbarwny i bezwonny, ale są też gumy smakowe (flavoured), idealne do oralu (chyba że ktoś nie lubi kojarzenia seksu z jedzeniem), a jednocześnie wspaniale nadające się do analu.

Gumy suche (non-lubricated) stanowią obecnie mniejszość produkcji, a bywają poszukiwane przez tych, którzy mają swój ulubiony lubrykant, kupują go w osobnych opakowaniach i nie chcą łączyć z innym, już „zadanym“ przez producenta gumy. Jeśli lubrykant nabywamy osobno, pamiętajmy, że musi on zostać zastosowany na wierzch i pod spód. Bezpośrednio na kutasa wystarczy kropla, którą wyciskamy na czubek żołędzia i rozprowadzamy po trzonie, na to idzie guma i na nią dopiero potoki lubrykantu. „Elegantki“ stosują inny żel „pod spód“, a inny „na wierzch“, które różnią się od siebie mniej więcej tym, czym krem „na dzień“ od kremu „na noc“. I podobnie jak kremy, mamy też lubrykanty przeznaczone dla skóry wrażliwej, m. in. z wyciągiem z aloesu. Lubrykanty stosowane na wewnętrzną stronę kondona mogą zawierać związek odczulający (desensitizing), osłabiający erekcję (emollient) i w efekcie opóźniający wytrysk. Nasi koledzy hetero mogą być zainteresowani także lubrykantem ze środkiem plemnikobójczym, jakim jest nonoxynol-9, muszą jednak pamiętać, że może on u niektórych wywołać alergiczną reakcję skóry.

Jednak prawdziwym przebojem wśród lubrykantów jest żel silikonowy, który ma tę przewagę nad każdym innym, że... nie wysycha. Nigdy! Wystarczy nasmarować się w odpowiednim miejscu raz, a przez całą noc będziemy wilgotni i śliscy gdzie trzeba i jak trzeba. Żele silikonowe są oczywiście dużo droższe, ale też o ile wydajniejsze! Mają tylko jeden – niestety nieuchronny – minus: trudno je zmyć zwykłą wodą ze zwykłym mydłem. Na szczęście opracowano już specjalne zmywacze do silikonu – w płynie lub w postaci mydełka.

W tym momencie możemy już zaprojektować sobie Gumę Idealną. Musi ona być wykonana nie z lateksu, ale z poliuretanu, być powleczona żelem silikonowym o wybranym smaku, w myśl zasady, że każda guma oralna jest automatycznie analną, podczas gdy nie każda guma analna może być oralną. Reszta jest kwestią indywidualnych upodobań. I takie Gumy Idealne już są. Na Zachodzie zwane są gumami Space Age – Ery Kosmicznej. Są wykonane z materiałów nowej generacji, nawilżone lubrykantami o unikalnej technologii, mają futurystyczne kształty i są przygotowane do zaspokajania futurystycznych potrzeb.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…