0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Chastity to coś więcej niż ring. To już nie tylko ozdóbka, zabawka, igraszka, ale urządzenie, które – umiejętnie stosowane przez ludzi świadomych rzeczy – potrafi zrewolucjonizować życie seksualne, a nawet, w perspektywie czasu, zmienić tory fantazji masturbacyjnych, co – nie bójmy się tego słowa – jest rodzajem prania mózgu.

Chastity znaczyło pierwotnie: niewinność, dziewictwo. Na gruncie seksu i pornografii nazwą tą objęto całą dziedzinę podniet związanych ze zjawiskiem dziewictwa/prawictwa, cnoty, rozdziewiczania/rozprawiczania, defloracji, gwałtu na dziewicy/prawiczku. Dziewictwo zarówno żeńskie, jak i męskie, jest dla wielu fetyszem numer jeden. Istnieją nawet specjalne gabinety, w których zamożne damy lub prostytutki poddają się kosztownemu zabiegowi rekonstrukcji błony dziewiczej ku zadowoleniu swoich partnerów. Epatowanie (rzekomym) dziewictwem znajduje nabywców także wśród gejów – czytając ogłoszenie dwudziesto- czy trzydziestoparoletniego „prawiczka” raczej możemy mieć pewność, że dał je doświadczony w seksie fetyszysta prawictwa, który podczas każdego stosunku chce przeżywać scenariusz rozdziewiczania. Wszystko to w międzynarodowej nomenklaturze seksualnej nazywa się chastity.

W końcu słowo to zyskało również znaczenie przedmiotowe: nazywamy tak urządzenie uniemożliwiające dostęp do genitaliów, a więc zarówno odbycie stosunku, jak i masturbację. Jest ono stare jak cywilizacja.„Pas cnoty” (chastity belt) był używany już w starożytności. Patrycjusze greccy i rzymscy zakładali je małżonkom (płci obojga) oraz niewolnym nałożnicom/nałożnikom na czas swojej dłuższej nieobecności w domu, np. udziału w wyprawie wojennej. Prostytutki rzymskie oczekiwały klientów zakute w takie zbroje – klient dostawał kluczyk dopiero po uiszczeniu opłaty. Z pasami na podbrzuszach wyglądały powrotu mężów z krucjat żony średniowiecznych krzyżowców. Męskimi „bezpiecznikami” umartwiali się (czy może właśnie stymulowali!) mnisi w klasztorach. Wiemy o tym ze wzmianek pośrednich, bowiem instytucja „pasa cnoty” jest dobrze udokumentowana dopiero w źródłach XIV-wiecznych (kronika Régine'a Pernoud) i późniejszych („Bellifortis” Keysera von Eichstad, 1405; biblioteka uniwersytecka w Getyndze). W Muzeum Cluny (Musée National du Moyen) w Paryżu można obejrzeć dwa pasy żeńskie z XII wieku, wykonane z metalu, atłasu i kości słoniowej.

Pasy przeżyły prawdziwy renesans w wiktoriańskiej Anglii, słynącej z tabuizacji seksu. Wtedy to opracowano po raz pierwszy chastities dla chłopców w wieku dojrzewania, jednak urządzenia te zamiast chronić młodzieńców przed zgubnym nałogiem onanizmu tym bardziej kierowały ich uwagę w stronę wciąż pobudzonych genitaliów, co skutkowało nadmiernie wybujałą wyobraźnią seksualną, popychającą ich w wieku dorosłym do przeróżnych perwersji. Zachował się dokument patentowy „urządzenia antyerekcyjnego” (anti-erection device) wystawiony przez radę hrabstwa Yorkshire w Leeds. Anglosaskie pomysły zostały oczywiście zaraz zawleczone do Stanów Zjednoczonych – tam projektowanie tych chłopięcych zabawek kwitło jeszcze na początku wieku XX, np. w 1905 uruchomiono w Ameryce produkcję aparatu dla chłopców pod nazwą „The Timely Warning”, co można przetłumaczyć jako „Wczesne Ostrzeganie”. W katalogu domu aukcyjnego Sotherby's w 2001 znalazł się XIX-wieczny francuski „napeniśnik” chłopięcy o długości 10,2 cm – poszedł za, bagatela, 6 tys. baksów. Generalnie chastities używano w „wychowywaniu” chłopców między 1850 a II wojną światową.

Rewolucja seksualna nie obaliła dyktatu tego „narzędzia tortur”, ale zamieniła je w narzędzie wyrafinowanej rozkoszy. Ruszyło wzornictwo i produkcja chastities dla płci obojga. Pierwszym producentem pro-, a nie antyseksualnych chastities ze stali nierdzewnej dla kobiet i mężczyzn był Hal Higginbottom, który uruchomił w 1958 w Sheffield linię męską „Tollyboy”, opartą na wzorze florenckim – jej egzemplarze rozchodziły się jak świeże bułeczki. Popyt na ten, nomen omen, niewinny gadżecik unaocznił zaskakująco duże zapotrzebowanie mężczyzn na cudzą dominację; wielu facetów po prostu lubiło sobie coś ponosić na chuju i też kupowali. Higginbottom przez wiele lat był liderem na rynku chastities, prawa do projektu „Tollyboy” sprzedał firmom: Jones and Access Denied z USA i Neosteel z Niemiec. Po śmierci Hala w 1998 produkcję kontynuuje jego uczeń Richard Davies. 1998 to również data wprowadzenia na rynek przez firmę Frank & Doris Miller najpopularniejszego do dzisiaj modelu męskiej chastity: CB-2000, udoskonalonego w 2003 i jako CB-3000 królującego obecnie na rynku. Można go dostać prawie w każdym zachodnim seks-shopie. Pełen asortyment oferują sklepy internetowe, których cała lawina spadnie na Was po wpisaniu do wyszukiwarki magicznego hasła CHASTITY.

Co ważne, większość współczesnych użytkowników chastities stanowią mężczyźni! Sonda przeprowadzona między 2003 a 2004 przez najbardziej w tej dziedzinie profesjonalną stronę chastity-uk.co.uk wykazała, że 99% respondentów to faceci!

Skąd tak wielka popularność czegoś, co u statystycznego Polaka wywoła w najlepszym razie uśmieszek politowania? Chastity, którą można nosić 24 godziny na dobę, niewidoczną pod ubraniem, może wnieść nową jakość do przymierającego życia seksualnego tzw. starych małżeństw, a także wyznaczyć nowy kierunek w całodobowej symbiozie Pana i niewolnika. Pan w takim układzie nazywany jest Keyholderem, czyli Człowiekiem Trzymającym Klucz – dawcą czy może raczej reglamentatorem niewolniczego orgazmu. Dla niewolnika niemożność spuszczenia się przez całe godziny i dni jest pożądaną troturą, a jednocześnie przedsionkiem ekstazy, jaką można osiągnąć szczytując „na sucho” – nie kutasem, ale całym ciałem. Mężczyźni mogą sobie wyrobić przynajmniej przybliżone pojęcie o bogactwie ogólnocielesnego orgazmu kobiecego tylko tą jedyną drogą: odcinając sobie przez długi czas możliwość wytrysku i przekierowując doznania na pozostałe obszary ciała. Jest to zresztą prawdawna dalekowschodnia technika orgazmu tantrycznego, kultywowanego chociażby w klasycznej kulturze japońskiej.

Panowie zakładający swoim sługom chastity argumentują także, że „dobry niewolnik to niewolnik niespuszczony”. To stara prawda, że facetowi po wytrysku nic się nie chce, a już najmniej lizać buty albo rów Panu. Najlepszą motywacją jest ta płynąca z pełnych jaj. Dlatego w zabawach S/M niewolnikowi najczęściej nie wolno dotykać swojego kutasa, a za przyłapanie na masturbacji grożą surowe kary. Jednak niektórzy Panowie wolą mieć stuprocentową pewność, że niewolnik nie spuści się za wcześnie podczas zabawy, a także podczas Pańskiej nieobecności – chcą go mieć maksymalnie napalonego i gotowego na wszystko, dlatego ptaszek wędruje do klatki.

Jest również powód dużo poważniejszy, wchodzący w grę przy układach stałych i długotrwałych. Pan chce być jedynym obiektem fantazji seksualnych swojego niewolnika. Nie wystarczy mu, że niewolnik wykonuje wszystkie jego rozkazy – On chce mieć kontrolę nawet nad jego myślami. Nie zniósłby świadomości, że jego niewolnik fantazjuje o innych facetach. A jak najprościej przekierować fantazje niewolnika na siebie? Trzeba zostać Posiadaczem Klucza! Tylko Pan może uwolnić niewolniczego kutasa z klatki i umożliwić mu zaznanie przyjemności. Zanim niewolnik pomyśli o czymkolwiek, najpierw musi pomyśleć o Kluczu, a przez to – o jego Posiadaczu. Z licznych relacji dostępnych w Internecie wynika, że odruch warunkowy wyłącznego myślenia o Panu jako wyzwolicielu i dawcy orgazmu można wytworzyć już po kilku tygodniach nieprzerwanego używania chastity.

Klatka zamykana na klucz symbolizuje też, że całe ciało niewolnika, a szczególnie jego narzędzie rozkoszy, jest własnością Pana. Również Pan jest wyłącznym właścicielem spermy niewolnika i tylko on może nią dysponować.

Do noszenia chastity non stop trzeba się jednak wdrażać stopniowo. Z początku wystarczy nosić ją po kilka godzin dziennie, w domu, jako jedyny przyodziewek (z zasady niewolnicy usługują nago lub tylko w obroży). Z czasem można zacząć wychodzić w chastity do miasta, do pracy itp., zdejmując tylko na czas mycia i spania. Urządzenie jest tak skonstruowane, że nie utrudnia oddawania moczu (pierwsze modele zmuszały do sikania na siedząco, co mogło być dodatkowym elementem poniżenia faceta, obecnie stosowane CB-3000 pozwalają odlewać się „po męsku”), natomiast erekcję przekształca w ból, dlatego niewolnik jest zainteresowany unikaniem wzwodu. Ta ostatnia funkcja chastity jest wykorzystywana także przez pary partnerskie, poza kontekstem S/M: gdy jeden partner pieprzy bądź wykonuje masaż prostaty drugiemu, zakutemu w chastity, może u niego doprowadzić do wypływu czystej wydzieliny prostaty z miękkiego kutasa (prostate milking – dosł. dojenie prostaty), czemu towarzyszy orgazm kilkunastokrotnie silniejszy niż ten połączony z wytryskiem spermy ze sztywnego chuja. Ta technika jest zalecana w ramach profilaktyki przerostu gruczołu krokowego; czas masażu: 10-40 minut wibratorem typu Aneros.

Wreszcie: orgazmy wyśnione, wyczekane, wybłagane ceni się bardziej i przeżywa intensywniej niż te powierzchowne zwalonka kiedy tylko przyjdzie ochota, które znamy aż za dobrze i które już nam się przejadły.

Każdy może spróbować zabawy z jakimś tanim egzemplarzem chastity. Dla jednych będzie to chwilowe urozmaicenie w seksie, czysta rozrywka, a inni odkryją nowy świat doznań, może znajdą partnera do wspólnej realizacji całkiem nowego stylu życia i współżycia, opartego na chastity. Przestrzegamy jednak przed biciem takich rekordów, jak zgłoszony przez respondenta wspomnianej brytyjskiej strony internetowej: osiem lat nieprzerwanego zakucia... Przesada w niczym nie jest wskazana, ale po dobrym treningu dwa miesiące wakacji w pasie cnoty wydają się całkiem realne i – przy odpowiednim partnerze – mogą przejść do historii jako najbardziej udany z urlopów. Chastity to propozycja dla ludzi dojrzałych, świadomych swoich potrzeb i potrafiących panować nad popędem. Stanowczo nie dla młodziaków, których jedynym celem i racją bytu jest jak najszybciej i jak najczęściej się spuszczać.

Należy się oczywiście liczyć z tym, że w miarę przyzwyczajania się do urządzenia może ono samo w sobie stać się fetyszem – ze środka celem – i sam widok „klatki dla ptaków”, bez kontekstu partnera i sytuacji, będzie wywoływał podniecenie. Zacznie się kupowanie coraz to nowych modeli, kolekcjonowanie, wypróbowywanie każdego z różnymi partnerami, wymienianie się – normalne życie fetyszysty. Chastities są wprawdzie droższe od skarpet, ale i zrobić się z nimi da znacznie więcej. Skarpetomania rozwinęła się w Polsce jako pierwsza – chyba z powodu swojej taniości i silnego zakorzenienia w zwykłym życiu. Ale w miarę bogacenia się społeczeństwa nasz fetyszyzm powinien też drożeć i elitaryzować się. Ostatecznie skarpety nosi każdy, a chastity – już tylko niektórzy, „wybrani”.

Najbardziej cenione są modele z litej stali chromowanej lub pleksi (materiały bezpieczne dla skóry przy długotrwałym z nią kontakcie), bo całkowicie odcinają geniatalia „od świata” – od świata dotyku, rzecz jasna. Efekt całkowitej deprywacji sensorycznej penisa w warunkach maksymalnego podniecenia to coś, czego każdy powinien spróbować przynajmniej raz w życiu.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…