0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Przed świętami tzw. Bożego Narodzenia pora na omówienie atrakcyjnego, a w katolickiej Polsce, gdzie mamy największą na świecie podaż odpowiedniego materiału, szczególnie popularnego clerical fetish, czyli seksualnej fascynacji duchownymi, ich umundurowaniem, sakralną scenerią oraz niektórymi przedmiotami liturgicznymi – fascynacji dotykającej tak gejów świeckich, jak i (nader licznych) gejów duchownych, którzy nierzadko z jej powodu wybierają tę drogę zawodową.

Jeśli o clerical fetish (dalej: CF) nie mówi się głośno i nie pisze publicznie, to z obawy przed konsekwencjami obrazy czyichś uczuć religijnych, za co w Polsce można pójść do pierdla nawet na dwa lata. Nieraz chodzi nawet o uczucia religijne samych lubiących CF gejów, którzy mają przedziwną zdolność łączenia głębokiej wiary z przewlekłym pozostawaniem w homoseksualnym grzechu ciężkim. Co mówić o Polsce, jeśli nawet w tak różnorodnej kulturowo i religijnie Ameryce aż 55% najbardziej chujastych i perwersyjnych facetów – a do takich należą forumowicze lpsg.com – deklaruje, że wierzy w Boga! Mówimy więc od razu jasno: nie jest naszym celem obrażanie czyichkolwiek uczuć religijnych ani sianie ateistycznej propagandy. Interesuje nas tylko erotyka, za to we wszelkich jej odmianach. CF jest faktem, dlatego postanowiliśmy mu się przyjrzeć, ale jedynie pod kątem seksualnych konkretów, a nie prawd tej lub innej wiary.

 

CELIBAT

Siłą rzeczy odwoływać się będziemy do najbliższego polskim czytelnikom rytu rzymskokatolickiego, którego (z gejowskiego punktu widzenia) jedną z przewag nad pozostałymi wyznaniami chrześcijańskimi jest obowiązkowy celibat duchownych wszystkich szczebli.

Celibat jest, po pierwsze, sitem, które skutecznie odsiewa znaczną część heteryków – ich seksualność jest społecznie akceptowana, nie muszą się z nią kryć, białemu heteroseksualnemu facetowi wybacza się w Polsce niemal każde draństwo, a więc także najgorsze perwersje, pod warunkiem, że nie jest prezydentem państwa lub miasta, lub kimś równie ważnym (wtedy nie wolno mu pierdolić się z nikim oprócz żony, ma więc o piekło gorzej od księdza-celibatariusza). Natomiast geje, których seksualność nie jest w Polsce powszechnie akceptowana, często decydują się na sukienkę duchowną, bo to świetne, a nawet przynoszące splendor alibi dla starokawalerstwa oraz możliwość przebywania w wyłącznie męskim gronie (klasztory). Homoseksualna atrakcyjność celibatu jest ogromna.

Po drugie, celibat zobowiązuje duchownych do życia w czystości fizycznej. Niedozwolona jest nawet masturbacja. To oczywiście brudna teoria i zakazu masturbacji może przestrzegać tylko ksiądz-impotent lub po amputacji chuja (względnie rąk), niemniej dla celibatariusza każdy seks, obojętnie z jaką płcią, a nawet walenie konia wiąże się z przekroczeniem tabu, z profanacją sacrum – co daje niesamowity dreszcz emocji, tak potrzebny do silnych doznań seksualnych; taki sam dreszcz, bez jakiego nie zaspokoi się ekshibicjonista. Doskonale to ujął w jednym ze swoich felietonów Jerzy Urban:

Obranie zawodu księdza katolickiego wymaga zobowiązania się do rezygnacji z życia płciowego, a jednocześnie do obsesyjnego zajmowania się właśnie nim u innych ludzi. Katolicyzm mniema, że moralność człowieka ogniskuje się poniżej pasa lokując tu z przodu i z tyłu. Można więc zakładać, że do seminariów duchownych wstępuje więcej facetów mających kłopoty z własną seksualnością niż np. na studia ekonomiczne. Gotowy ksiądz, uprawiając seks, musi to taić, boi się kolegów i przełożonych, czuje się nie w porządku. Czy więc współżyje z kobietą lub mężczyzną, czy z owcą, kurą, dzieckiem albo tylko z własną prawicą – w każdym wypadku ma poczucie przekraczania norm. Mężczyźni, dla których wiara jest zawodem, z powodu formalnych wymogów swej profesji ciągle muszą się czuć winni. Zarazem seks bardziej ich nęci niż facetów innych zawodów, zmuszanych przez prawo do małych ograniczeń. Dla księdza seks to zatem wysoki przedmiot pożądania, podobnie jak dla modelki golonka, a dla anonimowego alkoholika wódka.

 

MUNDUR

Z fetyszowego punktu widzenia sutanna (koloratka, alba, ornat i inne szaty liturgiczne) to też mundur. Czyni ona księdza żołnierzem potężnej światowej armii, w Polsce – dwudziestoparotysięcznej. Tu mamy styk CF i military. I tak jak w seksie wojskowym uczestnicy powinni zostawić na sobie przynajmniej fragmenty umundurowania, duchowny pozostaje duchownym dopóki nie rozbierze się całkiem do naga. Rzadko bo rzadko, ale seks w sutannie lub ornacie bywa filmowany – dość przypomnieć niektóre dzieła Cadinota, np. księdza, który pod sutanną jest kompletnie goły (połączenie CF i ekshibicjonizmu) i zaprasza pod tę pojemną szatę dwóch młodziutkich skautów, których pilnuje na wycieczce („Scouts”). Jak argumentuje jeden z wielbicieli CF na lpsg.org, nagość pod sutanną, czyli noszenie jej „na Szkota” (going Scottish under the cassock), nawiązuje do nagości samego Jezusa, który pod swoją białą szatą ponad wszelką wątpliwość nie nosił slipów ani bokserek. Naśladować Chrystusa można więc na różne sposoby. Wierni świeccy ewokują dreszczyk na styku CF i ekshibicjonizmu nie zakładając bielizny pod spodnie, gdy idą na mszę – to jeden z żywszych tematów na cytowanym forum, owa półnagość przed ołtarzem.

Rewersem tego samego pomysłu jest stosowane przez posiadaczy Large Penisów (dla których to forum zostało stworzone) „uprzyzwoicanie” swojego wyglądu przed udaniem się do świątyni. „Niedopuszczalne” są więc obcisłe spodnie czy nawet dopasowane dżinsy, w których na co dzień wyraźnie odznacza się męska wypukłość. W kościele należy zamaskować swoje walory obszernymi spodniami lub wręcz schować chuja głęboko między nogami, dla pewności jego koniec przyklejając taśmą do odbytu i dodatkowo przyciskając obcisłymi slipami. De facto chodzi o to, by podczas mszy myśl była ciągle skoncentrowana na kutasie uciskanym i trzymanym w nienaturalnej pozycji. To typowa dla CF seksualna gra, w której pod pozorem walki z grzechem i nieprzyzwoitością dostarcza się właśnie bardzo silnych bodźców seksualnych. Dziś nikt światły już nie wątpi, że wizjonerskie uniesienia świętych, w rodzaju uwiecznionej w marmurze przez Berniniego „Ekstazy św. Teresy”, miały swój fizyczny, genitalny wręcz wymiar i podtekst.

Równie podniecający jest oral przez sutannę z rozpiętymi kilkoma guzikami na wysokości krocza. Są to tzw. crotch buttons (guziki kroczne). W liczącej 39 guzików (a nie 33, jak katolicka) sutannie anglikańskiej te „rozporkowe” zaczynają się mniej więcej od dwudziestego wzwyż. Po pokazach mody sutannowo-habitowej na Targach Zakonnych zorganizowanych na KUL-u jeden z internautów na wp.pl zaproponował model sutanny z rozporkiem z przodu i drugim z tyłu, żeby było wygodniej, gdy trafi się przystojny ministrant (10.04.2008).

 

KARY CIELESNE

Skoro o Cadinocie, pamiętacie z pewnością jego klasyczny już film „Sacré collège”. Tam ksiądz nie bierze udziału w igraszkach chłopców z przytułku, tylko nieustannie pilnuje, by się ze sobą brzydko nie zabawiali. Szkoły i internaty klasztorne słynęły z surowości przełożonych w sutannach wobec wychowanków. To kolejny obszar tego rozległego fetyszu, gdzie CF łączy się z CP, czyli corporal punishment – karami cielesnymi. Karanie na ciele za występki ciała bierze się w katolicyzmie z przekonania o grzeszności ciała jako takiego. Na lpsg.org uczestnik o nicku Dragonfly20, wychowanek surowej katolickiej szkoły z internatem, opowiada o wymierzaniu chłosty przez księży lub, na ich polecenie, przez innych wychowanków. Delikwent często musiał przy całej grupie rozebrać się do naga. Seksualny podtekst tych „rozrywek” był oczywisty nawet dla chłopców. „Specjalnością zakładu” była „kara prywatna” w gabinecie opiekuna, który jedną ręką smagał gołe pośladki wychowanka, a drugą się masturbował tak, aby bity mógł to widzieć. W takich sytuacjach dochodziło też do zachowań typowo „falowych”, z księdzem w roli „dziadka”, a wychowankiem w roli „kota” – czyli ponownie CF zazębia się z military.

 

KONFESJONAŁ

To najważniejszy mebel w CF, a seks w konfesjonale to jedna z najczęściej snutych fantazji. Pisząc o „dziurach chwały” (glory holes) nie wyjaśniliśmy, skąd wzięła się nazwa jednego z podstawowych eksponatów w magazynie gejowskich osobliwości. O czyją chwałę tu chodzi: obciągającego czy obciąganego? I czy obciąganie w ogóle jest chwalebne? Odpowiedź tkwi w historii najprzyjemniejszych dziur świata. Otóż zanim pojawiły się one w ściankach oddzielających kabiny w publicznych szaletach (zanim pojawiły się same publiczne szalety!), były najpierw wiercone właśnie w konfesjonałach, na wysokości umożliwiającej ustom penitenta wygodny kontakt z kutasem spowiednika. Była to pokuta odprawiana natychmiast, w miejscu jej zadania. Ponieważ większą część winy grzesznik odpokutowywał oralnie, do odmówienia pozostawała mu już tylko króciutka modlitwa, zadawana pro forma. Zwyczajowo w takich sytuacjach była to „Chwała Ojcu i Synowi...”, z czasem początek tej modlitwy dał nazwę konfesjonalnym dziurom.

Spowiedź indywidualna w konfesjonale jest charakterystyczna tylko dla katolicyzmu (prawosławie uznaje spowiedź indywidualną, ale nie wymaga zabudowanego konfesjonału, wystarcza krzesło plus klęcznik), dlatego anglojęzyczni zwolennicy tezy o seksualnych podstawach, a nawet celach tego rytu z lubością używają określenia cathoLICK church (ang. lick – lizać), a nawet samą grecką nazwę catholicos wywodzą od cathos (męskie genitalia) + licos (lizać), choć oczywiście jest to tzw. etymologia ludowa.

Pochodzi ona od czołowych amerykańskich badaczy Kościoła katolickiego z perspektywy homoseksualnej: siostry Betty Bowers i brata Harry’ego Hardwicka, współprowadzących Landover Baptist Church (landoverbaptist.com), założycieli SCAM: Society to Cure Ailing Morality (Towarzystwa na rzecz Uzdrowienia Chorej Moralności). Twierdzą oni, że większość katolickich rytuałów ma podłoże homoseksualne, a katolicka liturgia wchłonęła elementy religii, kultury i obyczajowości starożytnej Grecji i Rzymu. Na przykład ministranci i diakoni to prosta kontynuacja pogańskich „chłopców świątynnych”, których właściwym zadaniem było zaspokajanie kapłanów i znaczniejszych pątników (prostytucja świątynna). Kościół wymyślając szaty liturgiczne dla kapłanów zaadaptował modę starożytnych drag queens. Przepych pełnych dzieł sztuki watykańskich i biskupich pałaców i ogrodów to oczywista scheda po uwielbiających otaczać się artystycznym zbytkiem homoseksualnych patrycjuszach starożytności, wino zaś stało się napojem liturgicznym chrześcijaństwa za sprawą gejowskich założycieli tej religii, mających – jak geje w każdej epoce – wielką skłonność do trunków. Nawet strzelista papieska tiara jest w opinii Bowers i Hardwicka symbolem fallicznym. Wyniesienie Marii do godności bogini i królowej wzięło się z typowo gejowskiego uwielbienia dla władczyń, div i primadonn – wyniosłych, niedostępnych, a przez to aseksualnych. Natomiast realne, osiągalne kobiety zostały doktrynalnie zohydzone, by można było łatwiej popchnąć męskich neofitów w ramiona współbraci tej samej płci; wprowadzenie celibatu w XII wieku już tylko ugruntowało podstawy katolickiego „męskiego klubu” duchownych.

Założenie SCAM było reakcją na pedofilskie homoseksualne afery, jakie wstrząsnęły całym amerykańskim Kościołem katolickim, a zwłaszcza archidiecezją w Dallas, która musiała wypłacić ofiarom łącznie ponad 100 milionów dolarów odszkodowania, oraz archidiecezją Luizjany, skąd pochodził rekordzista mający na sumieniu ponad 50 nieletnich chłopców. SCAM opracował i wydał ponadpięćsetstronicowy raport na temat niepodważalnej współzależności między homoseksualizmem a katolicyzmem. Opiera się on na wywiadach z byłymi księżmi oraz osobami świeckimi, które zdecydowały się wystąpić z Kościoła katolickiego po ujrzeniu jego skrywanego seksualnego oblicza.

 

WATYKAN

Homoseksualny opar od wieków unosi się nad Stolicą Apostolską. Najsłynniejszymi sodomitami na papieskim tronie byli: Jan XII, Benedykt IX, Paweł II, Sykstus IV, Aleksander VI, Juliusz II i Juliusz III. Istnieje portret Piusa III z sutanną wyraźnie wybrzuszoną na wysokości krocza; historycy sztuki przypuszczają, że to nie gigantyczny penis, lecz raczej głowa chłopca z chóru, zajętego zadowalaniem egzarchy Rzymu. Gejów nigdy nie brakowało w kolegium kardynalskim oraz na wszystkich szczeblach kurii watykańskiej, popierali się wzajemnie i tworzyli stronnictwa forsujące swoich kandydatów na papieży. Korzystali też z wdzięków watykańskiej gwardii szwajcarskiej, w dużym stopniu także składającej się z gejów (znowu sutanna spotyka się z mundurem wojskowym).

Bulwarowa prasa włoska bez skrępowania spekulowała o słabości Benedykta XVI do jego wcześniejszego 55-letniego osobistego sekretarza Josefa Clemensa oraz do późniejszego, wówczas 50-letniego George’a Gänsweina. Obaj sekretarze to bezsprzecznie przystojni faceci. Zajmowali pomieszczenia położone bezpośrednio nad apartamentem papieskim. Na Gänsweina nominacja spadła nieoczekiwanie. Redaktor Deckers z „The Guardian” pisał o nim jako o człowieku „elokwentnym i czarującym”, który o sobie i o papieżu lubił mówić „my”, jakby podkreślając, że tworzą parę. Tenże „The Guardian” komentował, że Gänswein zaraził papieża swoim stylem ubierania się: czapeczka Nike, okulary przeciwsłoneczne Serengeti i zegarek Cartiera, w których Benedykt XVI nosił się po Castel Gandolfo i po Valle d’Aosta w Alpach włoskich, to żelazne gadżety elegancko-sportowego Gänsweina. Nie ulega wątpliwości, że świętojebliwa Ratzingerówna, koszerna Niemka po niezłej jednopłciowej szkole, jaką była organizacja Hitlerjugend, pierdoliła się z niejednym „sekretarzem”, przynajmniej dopóki miała czym.

W ojczyźnie JP2 mimo wybuchających co jakiś czas skandali z udziałem najbardziej znanych księży (kilkanaście lat temu abepe Paetz; całkiem niedawno, ze spóźnionym zapłonem i mocno pośmiertnie, bursztynowy Jankowski od Brygidy etc. etc.) wciąż nie ma odwagi mówienia o homoseksualizmie duchownych nie jako o skandalu właśnie, lecz jako o jednej z orientacji, która sama w sobie nie kłóci się z kapłańskim powołaniem, a wręcz może mu sprzyjać. W krajach ogólnie bardziej ucywilizowanych, gdzie dodatkowo Kościół katolicki jest tylko jednym z wielu Kościołów, i to wcale nie najliczniejszym, homoseksualni księża katoliccy, nie czując się pod społecznym obstrzałem, nie ukrywają swojej orientacji przed parafianami ani tym bardziej przed kolegami-księżmi. Składająca się z czatów i forów strona venerabilis.cjb.net należąca do Braterstwa Katolickich Księży-Gejów (Homosexual Roman Catholic Priests Fraternity) to tylko jedna z wielu stron służących poznawaniu się homoseksualnych duchownych w celach towarzyskich i seksualnych. Niestety i ona już wiele lat temu przestała istnieć. Kamuflaż i hipokryzja mają się coraz lepiej. Niech żyje Jezus, który przez bite (no, nie aż tak bite) 33 lata ziemskiego życia nigdy, ale to nigdy nie zwalił sobie konia!!! Wesołych Świąt Jego Narodzenia!

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…