0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Fetysz, fetyszyzm, fetyszowy – tymi słowami usiany jest nasz sektor Internetu. W psychologii, seksuologii i antropologii kultury mają one bardzo precyzyjne definicje. Czym zatem naprawdę jest fetyszyzm i jak się ma do fantazji seksualnych, obsesji (seksoholizmu) i uzależnienia? Dlaczego „dotyka” prawie wyłącznie mężczyzn i czy przypadkiem odmianą fetyszyzmu nie jest sam... homoseksualizm?

Termin „fetyszyzm” został ukuty pod koniec XIX wieku i pochodzi od portugalskiego słowa feitico, oznaczającego „obsesyjną fascynację”. Amerykańska antropolożka kultury Vekquin, zajmująca się perwersjami, fiksacjami, obsesjami, kompulsjami, uzależnieniami, a szczególnie fetyszyzmem, wprowadziła cenne rozróżnienie między trzema pojęciami kardynalnymi: fetyszyzmem, uzależnieniem i obsesją:

FETYSZYZM – Fetysz to pierwotnie przedmiot kultu religijnego, o wartości symbolicznej, pomagający skontaktować się z siłą nadprzyrodzoną, reprezentujący materialnie istotę lub siłę niematerialną, zastępujący ją. W zastosowaniu seksualnym tego terminu zatracił się aspekt religijny, a uwypukliła funkcja zastępowania: przedmiot należący do pożądanego partnera zastępuje go, do pewnego stopnia wynagradza jego nieobecność, niesie podobne, a nieraz równorzędne doznania, co bliskość jego właściciela. Z czasem dochodzi do absolutyzacji fetyszu, tzn. zaczynamy reagować podnieceniem na każde np. slipy, a nie tylko te należące do podniecającej nas osoby – na slipy jako takie, używane przez nieznanego człowieka (znaleźne), a nawet nieużywane, nowo kupione (najwyższy stopień fetyszyzmu). Poprzez kontakt z fetyszem staramy się dotrzeć do kogoś lub czegoś, co on symbolizuje, fetyszyzm to zatem DROGA DO CZEGOŚ.

UZALEŻNIENIE – W pierwotnym znaczeniu chodzi o organiczną zależność od substancji chemicznych: alkoholu, nikotyny, alkaloidów zawartych w narkotykach. Zadaniem tych substancji jest uśmierzenie bólu lub oderwanie od niewygodnej, pełnej problemów rzeczywistości, zastąpienie jej barwną złudą. Takim azylem może też być intensywny, szczególnie wyrafinowany i perwersyjny seks. Uzależnienie jest zatem UCIECZKĄ OD CZEGOŚ.

OBSESJA – Nawrotowe, imperatywne myśli i fantazje na wciąż ten sam temat. W swej istocie obsesja to chęć sprawowania kontroli nad czymś lub manipulowania kimś dla własnej przyjemności lub zysku albo odwrotnie: chęć bycia zdominowanym i zmanipulowanym przez coś lub kogoś, poddania się „wyższej mocy” lub odwrotnie – stawiania jej oporu. Na gruncie seksualnym prowadzi do polaryzacji S/M.

Wszystkie te trzy kategorie popędu mogą przechodzić jedna w drugą oraz współwystępować w postaci trwałej tzw. konformacji. Na gruncie seksualnym przeważa ten ostatni przypadek. Dajmy na to relacja S/M, która wypływa, jak już wiemy, z obsesji, szybko, a nawet automatycznie zyskuje zabarwienie fetyszowe w pierwotnym, religijnym znaczeniu (Master uosabia sacrum, a niewolnik – profanum), rzutuje na system wartości i na zachowania pozaseksualne obu stron, a w końcu uzależnia.

Bezzasadne są więc pytania w stylu: czy fetyszyzm jest rodzajem uzależnienia? Zadają je ci, którzy bazują na wyjściowych definicjach tych terminów i uważają, że uzależnić się można tylko od substancji przyjmowanej do organizmu, a fetysz jest przecież przedmiotem. W klasycznej psychiatrii (sic!) obowiązują ustalenia rozbrajające swoją naiwnością, np. że w związku z powyższą różnicą fetyszyzm jest odmianą kompulsji (wewnętrznego przymusu ponawiania pewnych zachowań), a nie uzależnienia. Z kolei różnica między fetyszem/fetyszyzmem a fantazją/obsesją polega u klasyków na tym, że parcie fantazji na jakiś czas ustępuje po jej zrealizowaniu, a fetyszyzm jest skłonnością stałą i oznacza całodobową gotowość do reakcji na określony fetysz. Fantazja pojawia się więc i, zaspokojona, znika, a fetyszyzm trwa bez przerwy, wrażliwość na fetysz nie znika po kontakcie z nim.

Przy tym aby jakieś zachowanie seksualne można było nazwać fetyszowym, musi ono być ponawiane przez minimum sześć miesięcy, co też należy uznać za jakąś arbitralną kliniczną dyrektywę, bo każdy fetyszysta spytany, od jak dawna ma upodobanie do danego fetyszu, odpowie, że od kiedy sięgnie pamięcią. To poczucie „odwieczności” wynika stąd, że zachowania fetyszowe są również „odwieczne” w historii gatunku ludzkiego, należą do najstarszych i najpierwotniejszych. W skali osobniczej będą zatem również najtrudniejsze, o ile w ogóle możliwe do „wykorzenienia”, ponieważ ich „korzenie” tkwią w tzw. archetypie, czyli zbiorowej podświadomości.

Wszelkie rytuały – czy to seksualne, czy religijne – mają jeden cel: przeżycie, sprowokowanie drastycznej zmiany, wyłomu lub przełomu w sposobie życia, lub włamanie się do własnego wnętrza. Można więc ponad wszelką wątpliwość powiedzieć, że seksualność fetyszowo-obsesyjno-uzależnieniowa wzbogaca, rozwija i wznosi na wyższy poziom świadomości. Im człowiek bardziej „skomplikowany”, pogłębiony psychicznie, tym łatwiej wpada w fetyszową „pułapkę” i tym bardziej złożony, wieloraki i perwersyjny będzie seks zdolny przynieść mu pełną satysfakcję.

Istnienia tego (przedstawionego tu w największym skrócie) „drugiego dna” fetyszyzmu najczęściej nie uświadamiają sobie nawet sami fetyszyści. Zresztą nie jest im to do niczego potrzebne, bo doznawanie stymulacji seksualnej lub przejście na inny poziom świadomości (np. w szamanizmie) poprzez fetysz nie wymaga racjonalizacji jego znaczenia.

W potocznym, popkulturowym rozumieniu „fetyszyzm” to tylko pewna opcja seksualna (choć to znaczenie datuje się najwcześniej od początków epoki industrializacji), a za „fetysze” uznaje się nie tylko przedmioty, ale także czynności i sytuacje, np. mówi się o „fetyszu chłosty” – w rzeczywistości jest to obsesja chłosty, która przechodzi w uzależnienie od chłosty, ale sama chłosta nie jest fetyszem. Fetyszem może być pejcz, którym jest wymierzana, ale tylko wtedy, gdy już sam widok pejcza lub myśl o nim wywołuje reakcję seksualną, jeszcze zanim chłosta zostanie wymierzona, a nawet jeśli nie zostanie wymierzona nigdy: fetyszem jest pejcz sam w sobie. Jednak należy jeszcze raz podkreślić, że to nie pejcz, nie ten martwy przedmiot jest adresatem uwielbienia i to nie on sam przez się podnieca. Jest on tylko bramą, przez którą wiedzie droga do dalszych skojarzeń czynnościowo-sytuacyjnych.

Kultura Zachodu zawsze seksualizuje obiekty i zjawiska, z którymi „nie wie co zrobić”, które są jej obce, dziwne, bo to najłatwiejszy w użyciu klucz do oswojenia każdej inności. W przypadku fetyszyzmu jest to szczególnie jaskrawe, bo pierwotne rytuały fetyszowe prawie nigdy nie miały charakteru seksualnego, ale religijny. Niestety nie wszyscy fetyszyści potrafią prawidłowo korzystać z fetysza jako bramy do innego świata doznań. Wiedziony niewytłumaczalnym pociągiem koleś rzuca się np. do lizania glanów, liże je z poświęceniem, godzinami, na błysk, niemal przelizuje je językiem na wylot – i jakoś nic z tego nie wynika ani dla niego, ani dla glanów, ani dla tego, na którego nogach te glany się znajdują. Nagle w środku tego pozornego seksualnego rozognienia okazuje się, że partnerzy nie mogą się ze sobą „dogadać” za pośrednictwem tych glanów, tak jakby rozmawiali przez uszkodzony telefon; im bardziej liżący się stara, tym bardziej ani on, ani jego Master nie mogą dojść do seksualnego rozładowania. Dlaczego? Bo nieprawidłowo rozumieją fetysz, którym są nie same glany, ale otwierane przezeń horyzonty. Dopóki obaj będą skoncentrowani na glanach, dopóty będą mieli poczucie sztuczności tego co robią i nie przeżyją oczekiwanego uniesienia (albo spuszczą się mechanicznie, na siłę).

Fetysze przedmiotowe dzielimy na fetysze formy i fetysze medium. W tych pierwszych ważny jest kształt i wszelkie parametry przestrzenne przedmiotu pożądania, w tych drugich – materiał, z jakiego zostały wykonane, np. skóra lub jedwab. Za fetysze seksualne nie uznajemy artykułów erotycznych wyprodukowanych specjalnie w celu dostarczania przyjemności seksualnej (dild, wibratorów itp.), a tylko przedmioty, które same w sobie nie są (nie powinny być) nacechowane seksualnie. Jeśli chodzi o fetyszyzm behawioralny (skłonność do określonych zachowań lub kreowania określonych sytuacji), nauka doszła do wniosku, że można doń zaliczyć ekshibicjonizm, ale transwestytyzmu już nie.

Aby dane upodobanie można było zakwalifikować jako fetyszyzm, musi ono spełniać następujące kryteria diagnostyczne:

– musi być realizowane przez minimum sześć miesięcy;

– musi wywierać wpływ na ogólne samopoczucie oraz na codzienne, pozaseksualne życie klienta, wgryzać się w nie, myśli o fetyszu muszą zaprzątać głowę także w najmniej seksualnych sytuacjach, np. w pracy, i upośledzać społeczne funkcjonowanie danej osoby;

– w związku z powyższym obserwuje się dążenie (nieświadome lub świadome) do związania sfery zawodowej ze sferą fetyszową, np. fetyszysta butów podejmuje lub fantazjuje o podjęciu pracy w sklepie obuwniczym, a fetyszysta seksu w publicznych toaletach jest gotów porzucić pracę na uniwersytecie i zostać „dziadkiem klozetowym”.

Niektórzy badacze doszukują się predyspozycji do fetyszyzmu oraz jego początków w doświadczeniach wczesnego dzieciństwa, w nieoczekiwanym skojarzeniu jakiegoś przedmiotu lub sytuacji z przypadkowo doznanym podnieceniem. Inni uważają, że zarodki fetyszyzmu tworzą się nie wcześniej niż po podjęciu masturbacji w okresie dojrzewania. Wszyscy natomiast są zgodni, że zdeklarowani fetyszyści mają bardzo niską społeczną empatię, brak im umiejętności współdziałania w grupie, prowadzą zwykle samotniczy tryb życia i nie są w stanie osiągnąć intymności w seksie z drugą osobą. Stąd hipoteza, że fetyszyzm może być wynikiem bardzo wczesnego zetknięcia się z nieprawidłowymi relacjami lub reakcjami seksualnymi osób dorosłych i próbą późniejszego unikania okazji do popadnięcia w podobne seksualne tarapaty, co skutkuje nieangażowaniem się we właściwie rozumiany seks partnerski i rozładowywaniem napięcia w sposób zastępczy. O ważności wczesnych wdruków seksualnych pisał już psycholog francuski Alfred Binet (1857-1911), a jego koncepcję rozwinął Zygmunt Freud.

Fetyszyzm seksualny, jak większość niestandardowych zjawisk z tej dziedziny, dotyczy prawie wyłącznie mężczyzn. Fakt ten tłumaczono wątpliwościami fetyszysty co do własnej męskości i możliwości seksualnych, które to wątpliwości są jednak u facetów powszechniejsze niż przypadki jawnego fetyszyzmu. Freud nazywał to „kompleksem kastracyjnym” doświadczanym przez mężczyznę w konfrontacji z kobiecymi narządami płciowymi. Według niego większość mężczyzn prawidłowo przezwycięża ten kompleks, jednak niektórzy uciekają od żeńskich genitaliów w fetysz innych części ciała lub damskiej garderoby, a pewna liczba nawet w homoseksualizm. Nie potwierdziło się natomiast podejrzenie, że w sidła fetyszyzmu wpadają – odwrotnie – właśnie bardzo męscy faceci, tzn. cieszący się bardzo wysokim poziomem testosteronu.

To nie do uwierzenia, ale w nauce, a także wśród gejów, toczyła się dyskusja, czy przypadkiem odmianą fetyszyzmu nie jest sam homoseksualizm, rozumiany nie jako kierunek popędu płciowego (orientacja seksualna), ale jako konglomerat technik i upodobań seksualnych mających do tej orientacji szczególne powinowactwo oraz występujących dużo rzadziej lub niewystępujących wcale w obrębie heteroseksualizmu. Właściwszym postawieniem sprawy będzie przyznanie, że to pewne formy fetyszyzmu są bogaciej reprezentowane wśród lub realizowane jedynie przez gejów. Np. fetysz munduru, choć spotykany także u heteroseksualistów (wrażliwych np. na fartuch i czepek seksownej pielęgniarki), jest jednak głównie domeną gejowską, a to choćby z racji kulturowego przypisania munduru do płci męskiej. Przypisywanie fetyszyzmu przede wszystkim gejom bierze się także stąd, iż jako społeczność, która przez całe stulecia żyła w warunkach społecznej opresji, obecnie, wychodząc z ukrycia, tym bardziej eksponują, podkreślają swoją odrębność w wizerunku przy pomocy ubiorów i gadżetów nacechowanych seksualnie, a przez to, prawidłowo zresztą, kojarzonych z fetyszami. Idzie za tym pewna logika, która sprawia, że społeczeństwo łatwiej akceptuje tak manifestowany fetyszyzm u homo- niż u heteroseksualistów.

Fetyszyzm staje się problemem, gdy zaczyna przeszkadzać w życiu seksualnym i społecznym oraz gdy podniecenie, a tym bardziej spełnienie seksualne staje się niemożliwe bez udziału fetysza, zwłaszcza rzadko spotykanego i/lub trudno osiągalnego. Wtedy może się okazać konieczną psychoterapia.

Dorothy Hayden, nowojorska psychoterapeutka specjalizująca się w terapii „złego” fetyszyzmu i seksualnych uzależnień, twierdzi, że przypadki najtrudniejsze, a zarazem wymagające najpilniejszej interwencji, to fetyszyści i masochiści. Kompulsywni fetyszyści często wykazują równocześnie jakieś zaburzenia osobowości, uskarżają się na depresję, zaburzenia erekcji, okresową impotencję, ustępującą tylko pod działaniem fetyszu. Ponieważ zaburzenia te są jak najściślej związane z uzyskiwaniem przyjemności seksualnej, która jest przyjemnością pierwotną, z trudem poddają się modyfikacjom przez terapię, o ile w ogóle ich korekcja jest możliwa. Dlatego interwencję psychoterapeutyczną podejmuje się tylko wtedy, gdy fetyszyzm stanowi bezpośrednie zagrożenie zdrowia i/lub życia danej osoby lub osób w jej otoczeniu (np. osiąganie satysfakcji seksualnej przez podduszanie), gdy wiąże się z gwałtem, angażuje nieletnich lub narusza prywatność innych osób wbrew ich woli. Najczęściej stosowana jest terapia behawioralna kognitywna, nieraz z pomocą leków antydepresyjnych i obniżających popęd.

Żyjemy w epoce fetyszowego wyzwolenia: fetyszyzm oswojony, tzn. zaakceptowany i umiejętnie wkomponowany w codzienne życie, dostarczający oczekiwanej satysfakcji i nieniosący zagrożenia dla innych, przestał interesować psychiatrów i seksuologów. Fetyszyzm pozytywny, owocny, radosny rozplenił się w Internecie, które to medium okazało się idealnym narzędziem socjalizacji wąskich subkultur wielbicieli poszczególnych fetyszy. Spotykają się oni nie tylko w Sieci, ale także w realu, na swoich imprezach klubowych. Fetyszyzm umasowiony wyległ na ulice i ma swoje publicznie obchodzone święta, takie jak Folsom Europe. To dowód na to, że poszerza się nasza optyka seksualna, w polu widzenia zaczyna się ludziom mieścić coś więcej niż tylko wnikanie kutasa do jednej jedynej moralnie dozwolonej dziury.

Dziesięć najczęściej spotykanych obsesji (parafilii) o charakterze fetyszowo-zaburzeniowym:

1. Jedzenie rzeczy niejadalnych (najczęściej zaświadczone w klinice: glina, brud, piasek, kamienie, włosy, odchody, brudne szmaty, rękawiczki lateksowe, plastik, gumki-myszki, paznokcie, papier, węgiel, kreda, drewno, żarówki, igły, struny, filtry papierosowe, druty, nadpalone zapałki);

2. Trichotillomania: wyrywanie sobie włosów w stresie (zwykle z głowy, sporadycznie także z łona);

3. Emetofilia: doznawanie podniecenia seksualnego podczas wymiotowania jako takiego, wymiotowania na partnera, bycia obrzygiwanym oraz patrzenia na wymiotujących;

4. Dermatillomania: znęcanie się nad własną skórą poprzez szczypanie, drapanie, nakłuwanie, ranienie, często aż do poważnych skaleczeń;

5. Abazjofilia: czerpanie podniecenia z własnego – rzeczywistego lub markowanego – inwalidztwa, najczęściej głębokiego upośledzenia ruchowego wymagającego poruszania się na wózku;

6. Autokanibalizm: odgryzanie i spożywanie kawałków własnego ciała;

7. Piromania: doznawanie podniecenia (nieraz także seksualnego) i uczucia gratyfikacji przy podpalaniu przedmiotów i budynków;

8. Podniecanie się kichaniem i/lub smarkami, swoimi i/lub cudzymi;

9. Dążność do cielesnej dezintegracji, najczęściej marzenie o amputacji jednej lub więcej kończyn (własnych!);

10. Hematolania: przyjemność seksualna czerpana z kontaktu z krwią (jej widokiem, dotykiem, zapachem i smakiem); w tym ujęciu wampiryzm jest jednym z rodzajów fetyszyzmu.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…