0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Panuje ostatnio niespotykana nigdy przedtem w historii moda na ekologię w ogólności i ekologiczność wszystkiego po kolei. Ekologia to nie tylko szeroko pojęta ochrona środowiska naturalnego, ratowanie ginących gatunków, alterglobalistyczne zadymy i zorganizowane protesty przeciwko przemysłowym trucicielom i urbanistycznym zamachom na ostatnie przyczółki dziewiczej przyrody. Ekologiczność zaczyna się już we własnym domu i zagrodzie. Ekologiczne mogą być: żywność, przedmioty codziennego użytku, sposób prowadzenia gospodarstwa domowego, wreszcie tryb życia, w tym życia seksualnego. I o ekologiczności tego ostatniego podywagujemy z gejowskiego punktu widzenia.

Polska partia ekologów Zieloni od zarania swych dziejów programowo sprzyja wszelkim mniejszościom, w tym gejom i lesbijkom. W „Zielonym Manifeście” przyjętym przez Zjazd Założycielski 6-7 września 2003, w dziale „Ekologia” czytamy: Każdy człowiek należy do jakiejś mniejszości. Wszyscy ludzie są sobie równi bez względu na płeć, religię, narodowość, orientację seksualną, rasę, wiek czy pozycję socjalną. Warunkiem istnienia przestrzeni dla mniejszości jest neutralność światopoglądowa państwa. Uznajemy za konieczne zachowanie szacunku dla różnic narodowych, kulturowych, etnicznych, rasowych, religijnych i obyczajowych.

Różnorodność obyczajowa jest dla Zielonych elementem środowiska naturalnego, solą ziemi, bogactwem mineralnym takim samym jak ruda żelaza czy diamenty, a geje i lesbijki – integralną częścią ekosystemu społecznego, nieodzownym składnikiem krajobrazu, i jako tacy wymagają szacunku, równouprawnienia i ochrony. Z takiego ulokowania odmienności seksualnej w systemie światopoglądowym wynika zakładane i pożądane powinowactwo orientacji homoseksualnej do orientacji proekologicznej. Mówiąc wprost, w naiwnych wyobrażeniach Zielonych każdy gej z natury rzeczy szanuje zieleń, kocha zwierzęta, nie zanieczyszcza lasu, nie jest pracownikiem ani nie kupuje produktów firm przyczyniających się do degradacji środowiska, w diecie unika wysokoprzetworzonych fastfoodów, a odpoczywa najchętniej na łonie przyrody, której jest gotów bronić przed skażeniem siedząc na drzewie nawet trzy miesiące.

By zawęzić rozważania do seksu, gej, który chciałby jebać się ekologicznie na Zieloną modłę, musiałby w pierwszej kolejności zrezygnować z używania prezerwatyw. Wprawdzie mają się one przyczyniać do ochrony zdrowia, co jest samo w sobie szalenie ekologiczne, ale produkuje się je z syntetycznego lateksu, ten zaś z toksycznych polimerów takich jak polizopren, polibutadien, polisiloksany. Nie trzeba dodawać, że proces produkcyjny zanieczyszcza środowisko. Również lateks naturalny uzyskiwany z soku drzewa Hevea brasiliensis, rosnącego w Ameryce Południowej i południowo-wschodniej Azji, wymaga zgoła nieekologicznej obróbki przemysłowej, czyli wulkanizacji, która jest procesem biodegradującym, w którym wykorzystuje się uczulające skórę przyspieszacze i antyutleniacze. Wreszcie, biodegradacji nie ulega produkt finalny, czyli rzeczony kondon. Zużyte gumki beztrosko porzucone w parku czy lesie nie rozłożą się, co czyni je wystarczająco obrzydliwymi dla gejów ekologicznie nastawionych do życia.

Lateks naturalny nawet jako taki (surowiec) jest potencjalnym alergenem. Około 25% z około 250 rodzajów składających się nań białek może wywoływać alergię pierwszego typu, tj. reakcję skórną występującą w ciągu kilku minut od kontaktu z alergenem. Szczególnie obciążone alergią na lateks są osoby ze schorzeniami rdzenia kręgowego. Reakcje alergiczne mogą być bardzo różne: od wyprysku kontaktowego (pokrzywki) aż do wstrząsu anafilaktycznego. Lateks może być alergenem nie tylko kontaktowym, ale i wziewnym; duszność może wywołać już stężenie tak niewielkie jak 0,6 nanogramów na metr sześcienny powietrza.

Ponieważ jak dotąd nie udało się wyprodukować lateksu wolnego od białek, nie istnieje coś takiego jak lateks „hypoalergiczny”, czyli nieuczulający lub uczulający nieliczne osoby i w stopniu nieznacznym, na co wielokrotnie zwracała uwagę amerykańska Food and Drug Administration. „Hypoalergiczność” gwarantowana rzekomymi „atestami dermatologicznymi” to pusty frazes reklamowy nadużywany przez producentów i sprzedawców. Tych samych, którzy polecają również „hypoalergiczne” lubrykanty, np. w seriach BioGlide i StarGlide. Są to lubrykanty na bazie wody, reklamowane jako „w 100% biologiczne”, czyli zawierające wyłącznie składniki pochodzenia naturalnego, jak np. wyciąg z czerwonej algi, przyjazne dla skóry, a nawet o własnościach pielęgnacyjnych. Posiadają identyczne „unijne atesty dermatologiczne” jak produkty spożywcze i mają optymalne pH, a więc „oddychają wraz ze skórą”. Nie zawierają perfum, olejków silikonowych (cyklometykonu i cyklopentasiloksanu), gliceryny i konserwantów, np. parabenów, co do których w 2002 roku wysunięto obawę, że mogą być rakotwórcze. Jeśli ekologiczny gej, dziecię dzikiej przyrody, już koniecznie musi zastosować prezerwatywę, niech ją przynajmniej nawilży ekologicznym lubrykantem.

W standardowym seks-shopie czy erotycznym sklepie internetowym taki gej-ekolog nie znajdzie zbyt wiele dla siebie. Weźmy tradycyjne dilda i wibratory z tworzyw sztucznych. Na pewno zawierają polichlorek winylu i przy kontakcie z ciałem uwalniają dioksyny – te same, które dosypane do jedzenia oszpeciły byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę. Bezpieczna jest tylko naturalna skóra lub w ostateczności CyberSkin, sztuczna skóra najnowszej generacji, przyjazna dla śluzówki. Ale nawet najnowocześniejszy wibrator z cyberskinu zyska uznanie ekologa tylko wtedy, gdy będzie na samoodnawialne baterie słoneczne!

Weźmy metalowe ringi o „estetycznej” niklowanej powierzchni. Nikiel uważany jest obecnie za najczęściej uczulający alergen kontaktowy. Zwykle uczula kobiety i gejów, bo noszą sztuczną biżuterię, w tym intymną. Nieraz zmiany skórne występują nie tylko w miejscu zetknięcia z niklowanym przedmiotem, ale i w miejscach od niego odległych, są to tzw. idy (przerzuty) niklowe. Zanim ekologiczny gej zdecyduje się na kupno ringa, sprawdzi, czy nie uczula go niklowana bransoleta i koperta zegarka, klamra od pasa lub zamek błyskawiczny. Jeśli uczulają choć trochę, to delikwent nie dość że nigdy nie pozna rozkoszy noszenia ringa na chuju i jajach, ale będzie się przepasywał konopnym sznurem, a godzinę odczytywał z zegara słonecznego zaimprowizowanego z pieszego kostura. Pełna ekologia.

Ekologia w gospodarstwie domowym to przede wszystkim oszczędzanie energii, której produkcja tak straszliwie zanieczyszcza środowisko. Łatwo sobie wyobrazić, że dom ekologicznego geja bardziej przypomina klasztor o surowej regule niż miejsce radosnego jebania z partnerem i orgietek w większym koleżeńskim gronie. Żadnego światła w pustych w danej chwili pomieszczeniach, a w używanych – wyłącznie żarówki energooszczędne! Żadnego telewizora „grającego” mimo że nikt go nie ogląda! On nawet nie pozostaje w stanie czuwania (stand by), ale jest naprawdę odłączony od prądu. Komputer jest włączany tylko wtedy, gdy ktoś go używa – u ekologa żaden E-mule nie ciągnie pirackich plików całymi dobami.

Zimą kaloryfery przykręcone do niezbędnego minimum – koniec z robieniem szklarni i lataniem nago po chałupie! Że co? Że zimno? A kalesony włożyć nie łaska? Kalesony ze stuprocentowej bawełny to najbardziej ekologiczny rodzaj męskiej bielizny; jądra mają w nich tak niezbędny dla zdrowia luz i przewiew, a zarazem ciepło. Jeśli włożenie kalesonów przekracza granice twojego poczucia estetyki bądź śmieszności, na pewno nigdy nie będziesz żył zdrowo i ekologicznie.

No dobrze, jeśli kalisracze definitywnie odpadają, to przynajmniej pozamykaj okna, żeby ciepło nie uciekało. Ale musi się przecież wietrzyć, bo nadymione, że siekierę można powiesić. Co takiego?! Palenie to najbardziej nieekologiczny z nałogów! Tytoń jest co prawda rośliną, ale produkty jego spalania to ponad 4 tysiące toksycznych związków. Ekologiczny gej nie pali i stara się nie przebywać w otoczeniu osób palących. Oznacza to ni mniej ni więcej jak zakaz wstępu do klubów, gdzie przecież wszyscy kopcą na potęgę. Nie każdy gej da się odciąć od infrastruktury klubowej. Po wizycie w takim miejscu będzie prał ubranie śmierdzące dymem, ale wytańczyć i wyruchać się gdzieś przecież trzeba. Albo rozrywka, albo ekologia. Wybór należy do ciebie.

Szkodzenie sobie nadużywaniem alkoholu też ma niewiele wspólnego z ekologicznym dbaniem o zdrowie. Drinki w dyskotekach i suto zakrapiane imprezki domowe nie dla geja-ekologa! No chyba że raz na jakiś czas piwko, ale tylko ze szkła, nigdy z puszki! Pomijając mikrodyfuzję aluminium do napoju, recykling złomu aluminiowego jest technologią bardzo brudną, o czym najlepiej wiedzą mieszkańcy Skawiny, którym huta aluminium zniszczyła zdrowie. Oczywistą oczywistością jest odstawienie wszelkiego rodzaju syntetycznych pobudzaczy, na czele z poppersem, nie mówiąc o typowych narkotykach.

W ekologicznym mieszkaniu nie ma miejsca dla klimatyzacji. Nie dość że zżera prąd, to jeszcze działa jak sito, na którym osadzają się wyłapane z powietrza bakterie i drobnoustroje. Po jakimś czasie oddychanie takim klimatyzowanym powietrzem może być przyczyną nawracających infekcji. Z naprawdę świeżego powietrza można korzystać na spacerach za miastem. W ostateczności można zamontować mniej energochłonny i niekumulujący zanieczyszczeń wiatrak sufitowy.

W kuchni ekologicznego geja nie znajdziemy żadnych prądożerczych robotów kuchennych ani zmywarek. Gary myjemy łapkami i wycieramy ścierką (najlepiej z naturalnego lnu), a pianę ubijamy ręczną trzepaczką. Kuchnia jest zagracona piętnastoma koszami na śmieci, bo selekcja odpadów odbywa się już tutaj: osobno papier, osobno metal, szkło, resztki organiczne. Nie ma gdzie się ruszyć w tej ciasnocie. Na półkach tylko fajans i porcelana, żadnych niedegradowalnych plastikowych kubków i sztućców jednorazowego użytku, które po imprezie tak miło się wyrzucało.

Z ekologicznym gejem nie weźmiesz wspólnej romantyczno-erotycznej kąpieli przy świecach, z tego prostego powodu, że zlikwidował wannę. Sam w ramach oszczędności wody bierze tylko szybkie prysznice. Są zdrowsze i lepiej orzeźwiają, a przede wszystkim, jak wykazały pomiary, kąpiąc się pod prysznicem zużywamy w skali tygodnia trzy razy mniej wody niż napełniając wannę, a koszty naszych ablucji są o dwie trzecie niższe.

Będąc gościem ekologicznego geja i chcąc się u niego wykąpać na pewno nie znajdziesz w jego łazience swoich ulubionych kosmetyków kąpielowych. Korzysta on tylko z szamponów i żeli niezawierających fosforanów, podlejszych, ale zdrowych. Nie zdziw się, jeśli zasugeruje, żebyś uprał sobie skarpety w zimnej wodzie. On prawie całe pranie ręczne robi w zimnej, pralki używa tylko do rzeczy dużych i nie nagrzewa wody zanadto. Przy okazji masz odpowiedź, dlaczego twój gospodarz hoduje w mieszkaniu prawie wyłącznie wodooszczędne kaktusy.

Raczej nie licz, że wyskoczycie gdzieś jego samochodem. Prędzej spodziewaj się, że wyprowadzi z piwnicy drugi rower dla ciebie, a w obrębie miasta podjedziecie komunikacją miejską. Tak więc gej-ekolog nie zaimponuje nowemu kochankowi wypasioną bryką, ale za to nie przyczynia się do powiększania korków na ulicach ani nie emituje własnych spalin. Nie licząc oczywiście wysokometanowych spalin naturalnych, szczególnie jeśli jest ekologicznie odżywiającym się wegetarianinem i pierdzi rozkładającym się kompostem.

Od samochodu czy samolotu dużo ekologiczniejszy jest pociąg. Przy takiej samej emisji dwutlenku węgla (1 tona) pociągiem można przejechać aż 17 tys. km, samochodem tylko 7 tys., a samolotem przelecieć marne 3 tys. km. Dlatego Zieloni w całej Europie namawiają do przesiadania się do pociągów na dłuższych trasach. Jednak pewna grupa snobistycznych globtroterów na pewno nie zrezygnuje z wybrania się np. do Sitges samolotem.

To wszystko jesteś w stanie znieść, byleby seks był udany. Ale gdzie tam! Macie się kochać przy zgaszonym świetle – oszczędność prądu. Jak większość facetów jesteś wzrokowcem i lubisz widzieć to, co obciągasz. Z konieczności, owszem, pójdziesz czasem do darkroomu, ale nie będziesz robił darkroomu z sypialni. Odpowiedź: zrobimy to jutro przy dziennym świetle.

Dla stworzenia klimatu oglądacie przed seksem „Lody truskawkowe i czekoladowe” – klasykę gejowskiego kina. Przygotowałeś niespodziankę w postaci takiego właśnie lodowego deseru. Czekolada działa jak delikatny afrodyzjak, a truskawki w styczniu – co za atrakcja! Twoje starania nie spotykają się z wdzięcznością. Te podejrzanie okazałe, sztuczne truskawki są z pewnością genetycznie modyfikowane. On ich do ust nie weźmie. Wzgardzi także ostrygami i innymi owocami morza (też zawierają substancje pobudzające erotycznie), bo nie popiera rabunkowej gospodarki morskiej. Nie dla niego drinki z seksualnie bodźcową guaraną, bo od razu widzi hektary nieludzko wykarczowanej dżungli amazońskiej. Nawet na przysłowiowym sianie ekologiczny gej pofigluje z tobą pod warunkiem, że trawa nie była nawożona sztucznymi pestycydami. Seks eco-friendly przede wszystkim!

Delikatny szok możesz przeżyć już podczas rozbierania twojego ekologicznie opakowanego partnera. Na wszelki wypadek nie spodziewaj się, że spod jego spodni wyłonią się drogie firmowe gacie z budzącym respekt logo na szerokiej gumce! Nawet gwarancja „100% cotton” nie uspokoi nadwrażliwego ekologicznego sumienia, jeśli producentem będzie słynny potentat, w którego rozsianych po całym świecie przędzalniach i tkalniach tysiące kobiet nabawiają się pylicy płuc i chronicznego zapalenia spojówek. Poza tym barwniki zazwyczaj bywają sztuczne.

Na dupie ekologicznego prozelity odkryjesz jakieś zupełnie nieatrakcyjne, siermiężne galoty, najpewniej bokserki ze zwykłego, niebarwionego płótna produkowanego w przyjaznych dla środowiska warunkach przez niewielką manufakturę rodzinną, w której nie istnieje aspekt wyzysku pracownika przez pracodawcę. (Ten nieosiągalny w praktyce wymóg dotyczy również innych części garderoby oraz przedmiotów używanych przez szanującego się koszernego ekologa).

Polskie tabloidy na czele z „Faktem” podśmiewały się w lutym 2009 z Kingi Rusin, byłej żony Tomasza Lisa, ekolożki z przekonania, która uruchomiła sklep internetowy z zamiarem sprzedawania w nim, obok przyjaznych środowisku kosmetyków i detergentów, także ekologicznej bielizny. Rusin sama przyznała, że eko-majtki nie wyglądają zbyt seksownie. W porównaniu z nieekologicznymi prezentują się tak samo zgrzebnie jak szare eko-koperty i papierowe torby wobec eleganckich, ale szkodliwych białych.

Atrakcyjność eko-majtek można podnieść stosując w pełni naturalne barwniki organiczne, które mają tę właściwość, że kolor nasyca się w miarę wzrostu temperatury – tu: temperatury pieszczonego ciała. Może z tym być kupa śmiechu, gdy np. zaczniesz masować partnerowi miękkiego jeszcze kutasa przez żółte slipy, a wyjmiesz – stojącego i gotowego do akcji – z intensywnie pomarańczowych!

Pamiętajmy, że geje-ekolodzy mają pierdolca na punkcie superdrogiej i superekologicznej bielizny termoaktywnej, np. marki Icebreaker, z wełny merynosów. Bielizna ta szybko wchłania wilgoć produkowaną przez ciało, jednocześnie nie chłonąc zapachów. Wynalazek na pewno nie dla fetyszystów lubiących wąchać czyjeś gacie.

Paradoks polega na tym, że gej-ekolog, choć w potocznym pojęciu zupełnie do seksu nieprzygotowany, bardzo chce go uprawiać jak najczęściej i jak najdłużej. Właściwie to nie wychodziłby z wyra, a jeszcze lepiej – nie złaził z łona nieskażonej przyrody. Prze do seksu, bo to najbardziej naturalna i najtańsza rozrywka ludzka. W czasie poświęcanym na seks nie robimy tysiąca innych rzeczy, które szkodzą środowisku i nam samym. Na przykład nie robimy zakupów skutkujących produkcją kolejnych śmieci w postaci opakowań oraz benzyną spaloną na dojazd do centrum handlowego. Ekolog zresztą raczej kupi drożej w sklepiku koło domu niż nasmrodzi rurą wydechową jadąc do Auchan za miastem.

Będzie też skrupulatnie sprawdzał, czy dany producent nie jest na świecie bojkotowany przez organizacje ekologiczne z powodu zanieczyszczania środowiska, męczenia zwierząt (np. testami kosmetyków), wyzyskiwania lub dyskryminowania pracowników. Gej-ekolog, jeśli już odżałuje tę kilowatogodzinę i włączy swój bezużytecznie kurzący się komputer, to nie po to, by zwalić sobie konia na czacie, ale by sprawdzić, czy amerykańscy geje nie zaczęli bojkotować jakiejś marki z powodu homofobii przejawianej przez zarządu firmy w stosunku do pracowników lub klientów. Oprócz garstki nawiedzonych aktywistów nie znamy w Polsce geja, któremu chciałoby się zawracać sobie dupę bzdurami takimi jak ta i wszystkie opisane w tym artykule.

Ekologiczny tryb życia oznacza oszczędny, a więc skromny, nieraz nawet dosłownie szary, czyli z definicji nietęczowy, niegejowski, nieszpanerski, nieimprezowy. Może i w nim jednak tkwi ziarnko opamiętania w naszym bezmyślnym dążeniu do coraz większej konsumpcji, bez względu na jej skutki dla środowiska i dla nas samych. Proponujemy zatem złoty środek: zamiast przy trzech żarówkach, kochajmy się przy jednej. A wanny nie demontujmy, lecz napełniajmy ją do połowy. Gdy właduje się do niej drugi facet, obaj i tak wyprzecie wodę po brzegi.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…