0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Masażer prostaty Cheeky Boy

E-mail
Cena:
289,00 zł
Cena / kg:
Numer artykułu: AE-116
W Magazynie
Share:

Masażer prostaty będący wypadkową stymulatora prostaty oraz przyrządu do masowania krocza. Wypustki ułożone na specjalnym wybrzuszeniu mają za zadanie masować krocze od zewnątrz. Sam masażer jest zaś skomponowany w taki sposób, że jego końcówka dotyka dolnego fragmentu prostaty, drażniąc go delikatnymi drganiami i wzmacniając spust spermy. Średnica tego produktu jest nieco mniejsza niż pozostałych z tej serii i dlatego też jest on polecany tym facetą, którzy wolą nie wpierdalać w swoją dziurę większych sprzętów. Dzięki tej zabawce mogą oni uzyskać taką samą przyjemność jak w przypadku większych masażerów. Podobnie jak inne, jest on w pełni wodoodporny, wykonany z silikonu i zasilany baterią. Podczas wpierdalania do dziury zaleca się używanie żelu poślizgowego na bazie wody.

A ja tam myślę, że organ nieużywany się psuje, przykład: rak prostaty u mężczyzn dotyczy starszych dziadków, którzy zaprzestali życia seksualnego – zauważa przytomnie Sex Instruktor na forum.o2.pl i ma rację. Organ nieużywany uwstecznia się lub patologizuje, a prostaty dotyczy to chyba w najwyższym stopniu.

Powszechność przerostu prostaty (gruczolaka stercza), łagodnego lub przechodzącego w stadium rakowe, wynika z trybu życia i hierarchii potrzeb statystycznego większościowego faceta, czyli heteryka (nie tylko Polaka zresztą), który zbliżając się do 50-ki, spłodziwszy co miał spłodzić, a nawet już odchowawszy potomstwo, wobec postępującej oziębłości przekwitającej małżonki oraz niechęci społecznej, z jaką w naszej kulturze podchodzi się do seksu między osobami w starszym wieku – spycha swoje apetyty seksualne na odległy plan, poświęca się karierze zawodowej i „nie ma czasu” nawet na zwalenie konia. Bezczynna prostata umiera z nudów i robi wszystko, żeby o sobie przypomnieć właścicielowi zajętemu sprawami ważniejszymi niż – nazwijmy rzecz po imieniu – własne zdrowie.

O tym, że aktywność seksualna jest naturalną profilaktyką chorób układu krążenia, wzmaga odporność (seks uprawiany dwa razy w tygodniu podnosi o 30% poziom przeciwciał zwanych immunoglobulinami A), słowem przedłuża/przywraca młodość, naukowcy, a za nimi dziennikarze, informują od lat. Jak ważny musi być zatem seks dla prostaty, powołanej do istnienia stricte i wyłącznie w celach seksualnych!

Orgazmy jako niezawodną terapię przeciwdziałającą chorobom prostaty, w tym nowotworom, zalecają także urolodzy. Wytrysk usuwa z organizmu skoncentrowane podczas produkcji nasienia substancje rakotwórcze pochodzące z krwi, twierdzą lekarze, dlatego nie warto się powstrzymywać. Niektórzy urolodzy wręcz zalecają masturbację jako profilaktykę antyrakową. Dwudziestolatkowie, którzy mają orgazm średnio pięć razy w tygodniu, pięciokrotnie obniżają ryzyko zachorowania na raka prostaty w późniejszym wieku – pisano w polskiej edycji „Forbesa”.

W 2004 amerykańscy naukowcy z Narodowego Instytutu Raka w Bethesda (Maryland), pod przewodnictwem prof. Michaela Leitzmanna, przebadawszy w ciągu 9 lat ok. 30 tys. mężczyzn, przedstawili na łamach „Journal of the American Medical Association” niepodważalny dowód na to, że częste, a przynajmniej regularne wytryski zmniejszają ryzyko przerostu i raka gruczołu krokowego. Już wytrysk co drugi dzień ma dobry wpływ na prostatę, a ponad 20 wytrysków miesięcznie daje trzykrotnie mniejszą zapadalność na raka prostaty w stosunku do grupy mogącej się pochwalić 4-7 wytryskami w miesiącu. Każde dodatkowe trzy wytryski tygodniowo oznaczają 15-procentowe zmniejszenie ryzyka zachorowania. Za zadowalający wskaźnik uznaje się od 12 wytrysków miesięcznie wzwyż, czyli, upraszczając, mężczyzna w dojrzałym wieku powinien się spuszczać średnio co drugi dzień. Droga prowadząca do wytrysku jest obojętna, masturbacja nie jest tu w niczym gorsza, a z uwagi na wiadomą wygodę może być nawet lepsza od „prawdziwego seksu”. Liczy się tylko efekt profilaktyczny.

Profilaktyka przerostu prostaty oprócz diety (unikanie czerwonego mięsa na rzecz dużej ilości warzyw i owoców, szczególnie pomidorów, dostarczanie cynku i selenu, pogryzanie pestek z dyni) i ogólnie rozumianej aktywności fizycznej powinna także obejmować częste przebywanie na słońcu, również w sensie plażowania. Siany od lat strach przed promieniami UV przedostającymi się przez dziurę ozonową i szkodliwymi zwłaszcza dla osób starszych, których skóra nie ma już takich właściwości odpornościowych i regeneracyjnych jak skóra ludzi młodych, udzielił się wielu panom, którzy być może między innymi wskutek chowania się przed słońcem mają dziś męskie problemy typu „psi, psi”. Prewencyjny wpływ światła słonecznego na zapadalność na raka prostaty udowodnili naukowcy z Northern California Cancer Center, University of Southern California oraz Wake Forest University, którzy skonfrontowali 450 już chorujących na raka prostaty białych mężczyzn w wieku od 40 do 79 lat z grupą ich 455 zdrowych rówieśników. Na podstawie badania pigmentacji ich skóry reflektometrem określono, jak długo każdy z nich był w danym okresie wystawiony na działanie słońca. Ustalono, że przebywanie na słońcu przez co najmniej 20 godzin tygodniowo dwukrotnie obniża ryzyko zachorowania na raka prostaty w stosunku do ryzyka, na jakie są narażeni mężczyźni powyżej 40-ki unikający wychodzenia na dwór.

Mamy więc rację zachęcając co roku naszych czytelników do odwiedzania latem plaż naturystycznych. Oprócz okazji do poznania się i seksu taki sposób na wakacje będzie miał dobroczynny wpływ na Wasze prostaty. Na polskich gołych plażach, które lata świetności mają dawno za sobą, dominują weterani w wieku od 50 w górę. To zatem doskonała grupa badawcza. Warto popytać starszych panów z plaży, czy uskarżają się na problemy z prostatą.

*  *  *

Jeśli ekspozycja na słońce nie jest wskazana z innych przyczyn (najczęściej skórnych) i/lub nie ma „warunków” lub technicznych możliwości (na czele z impotencją o najróżniejszym podłożu), by klient spuszczał się przynajmniej raz na dwa dni – pozostaje ostatnia deska ratunku: masaż prostaty, który w światowej myśli medycznej już dawno uzyskał status profilaktyki i terapii alternatywnej przerostu prostaty, a w świadomości przeciętnego Polaka wciąż nie istnieje, jak wszystko co się wiąże z penetracją kulturowo i archetypalnie nietykalnej męskiej dupy. Ta nietykalność, wypływająca z poczucia brudu i wstydu, jest praprzyczyną większości zaniedbanych schorzeń w obrębie odbytu, od popularnych hemoroidów po rakowaciejące polipy. Idiotyczne tabu kulturowe osłaniające jedyną (poza ustami i uszami) męską dziurę ponosi winę za to, że faceci doprowadzają zmiany chorobowe w tym zakazanym rejonie do stadium niemal terminalnego.

Nie idźmy tą drogą! Zanim proktolog czy chirurg „upokorzy” nas swoim palcem w lateksowej rękawiczce, wsadzajmy tam własny palec, może nawet nie jeden, palec/palce partnera, a w razie jego braku – któryś z licznie dostępnych dziś na rynku (także w naszym Domu Wysyłkowym Stallion.pl) masażerów prostaty, zaprojektowanych z uwzględnieniem anatomii męskiego anusa, stosownie do niej wyprofilowanych i zapewniających – oprócz oczywistej a potężnej przyjemności – tak ważną profilaktykę gnuśnej w starszym wieku prostaty, więdnącej w zapomnieniu.

W chwili obecnej proponujemy aż 12 rodzajów masażerów prostaty, w tym po kilka wariantów dominujących na rynku, najbardziej uznanych na świecie modeli Nexusa i Anerosa, wykorzystywanych również przez zawodowych, dyplomowanych masażystów.

Amerykanin William Zmachinsky, 54-latek uleczony z raka prostaty, jest dziś gorącym propagatorem profilaktycznego i leczniczego masażu prostaty, który sam stosuje regularnie od 20 lat. Na swojej stronie internetowej: prostate-massage-and-health.com poleca masażer Aneros, który uważa za najbezpieczniejszy i najbardziej efektywny. Sięga on samego szczytu prostaty, a raz włożony do odbytu wykonuje swoją pracę sam, dzięki skurczom zwieracza, bez pomocy rąk, które zatem są wolne i mogą w tym czasie zajmować się np. chujem partnera. Zmachinsky najbardziej sobie chwali wariant Helix.

Pogląd medycyny akademickiej na przydatność masażu prostaty w profilaktyce jej przerostu ewoluował od wielkiego entuzjazmu w latach 70. ubiegłego wieku poprzez rezerwę na przełomie wieków aż po sceptycyzm w latach ostatnich. Skuteczność masażu prostaty już zmienionej nowotworowo okazała się dużo niższa od skuteczności antybiotyków, a wręcz się dziś nie poleca masowania prostaty zrakowaciałej, aby w ten sposób nie ułatwić przerzutów. Jednak w przypadku przerostu łagodnego masaż nadal jest w cenie, stosowany codziennie potrafi zahamować rozrost gruczołu, a nawet zredukować jego rozmiary i przywrócić naturalną funkcję sekrecyjną (wydzielniczą). Niezmienną renomą w charakterze profilaktyki prostatitis masaż cieszy się w Chinach, gdzie w 2008 roku w badaniu ankietowym poleciło go 627 praktykujących urologów.

Sprawa jest priorytetowa, bo na całym świecie średnio 65% mężczyzn, którzy ukończyli 55 lat, ma jakiś rodzaj/stopień problemów z powodu przerośniętego stercza, co czyni tę dolegliwość powszechniejszą od cukrzycy. Można ją uznać za chorobę cywilizacyjną, bo liczba zachorowań geometrycznie wzrasta od mniej więcej 30 lat. Oprócz zaniechania lub poważnego zubożenia życia seksualnego i masturbacji czynnikami sprzyjającymi wystąpieniu przerostu prostaty jest unikanie słońca, praca „siedząca” (ryzyko niesie już siedzenie dłuższe niż 5 godzin na dobę bez przerwy), przewaga ciężkich mięs i tłuszczów zwierzęcych w diecie, niska aktywność fizyczna lub jej brak.

A tymczasem pomóc może już chociażby jazda rowerem (byle codzienna), która zapewnia wspaniały pośredni masaż prostaty, wszakże pod warunkiem jedynym a niezbędnym: że jeździmy w profesjonalnych spodenkach kolarskich z pampersem unoszącym jaja nad siodełko, a więc na siodełku spoczywa przenoszący ucisk na prostatę męski „odcinek G” między odbytem a nasadą jaj. Wzwody i pełnoprawne wytryski spermy pod wpływem długotrwałej jazdy są ewenementem nawet u pobudliwych młodych chłopców, natomiast pobudzenie prostaty, objawiające się wyciekiem śluzu z cewki moczowej nawet przy braku wzwodu, nie jest u rowerzystów zjawiskiem rzadkim. Jeśli zobaczycie kolarza z wilgotną plamą na spodenkach, nie musi ona być śladem po niedawnym sikaniu.

Formą masażu prostaty jest też regularne zaciskanie mięśnia Kegla, wielokrotnie polecane w „Adamie” jako doskonałe ćwiczenie warunkujące sprężystość i pożądaną „ciasnotę” nawet przez wiele lat używanego odbytu. Wszelki ruch w obszarze prostnicy, jej masowanie zewnętrzne i wewnętrzne poprawia ukrwienie całej okolicy, a więc sprzyja jej natlenowaniu oraz oczyszczeniu ze szkodliwych a lubiących zalegać w organizmie produktów przemiany materii. Masaż jest dla prostaty tym, czym dla całego człowieka spacer, jogging czy pływanie.

Długotrwałe siedzenie wiąże się z uciskiem odcinka G i niedokrwieniem prostaty, a nawet jaj i chuja, co znają ci rowerzyści, którym zdarzyło się usiąść na siodełku „nie tak” i wkrótce musieli się zatrzymać, by krew napłynęła i zwróciła im władzę nad własnym chujem, który zdążył tak „zdrewnieć”, że nie odczuwał dotyku ręki. Tak samo „drewnieć” potrafi z biegiem lat prostata systematycznie poddawana długiemu uciskowi i nieopróżniana z zalegającej wydzieliny, na której spuszczenie nie mamy czasu w rutynie dnia. Przerost prostaty stał się więc wyróżnikiem siedzących pracowników biurowych, którzy nierzadko odczuwają pierwszy dyskomfort już po 30-ce. Oczywiście nadwaga zwiększa siłę ucisku na prostatę przy siedzeniu, dlatego prostatitis jest zaliczana do chorób związanych z otyłością.

*  *  *

Masaż prostaty przy użyciu palca/palców lub masażera ewentualnie klasyczny onanizm prowokuje jej opróżnienie z zalegającego płynu, który stanowi osocze – lwią część – potencjalnej spermy. Technika ta zaczęła zyskiwać popularność przed około 50 laty w Ameryce Północnej, a krótko później w Europie Zachodniej. W krajach byłego bloku wschodniego pozostawała nieznana i do dzisiaj wielu polskich lekarzy nie znajduje medycznego uzasadnienia dla czegoś więcej niż krótkie badanie palcem per rectum. Ostatnie dziesięciolecie to prawdziwy rozkwit metod i urządzeń do masażu prostaty, które zostały w końcu docenione również w Polsce. Do oficjalnej nomenklatury seksuologicznej przebija się pojęcie orgazmu prostatowego, oznaczającego rozkosz osiąganą wyłącznie drogą stymulacji prostaty, której nie musi towarzyszyć wzwód ani ejakulacja, za to może towarzyszyć wyciek wydzieliny prostaty przez cewkę, najczęściej bez uprzedniej erekcji, co wzmaga odczucie przyjemności. Orgazm prostatowy jest więc przeciwieństwem, choć nie zaprzeczeniem orgazmu „penisowego”.

Wspomniany Zmachinsky klarownie wylicza korzyści płynące z orgazmu prostatowego:

1. Zapobiega zaleganiu wydzieliny w prostacie, przepłukuje ją i oczyszcza ze szkodliwych metabolitów, w tym także z ewentualnych krążących po organizmie kancerogenów, czyli związków rakotwórczych;

2. Zapobiega wytrącaniu się i zaleganiu w prostacie skrystalizowanych związków wapnia, których obecność, jak dowiedziono, upodatnia na zmiany nowotoworowe;

3. Wzmaga i usprawnia krążenie krwi w tym organie, dostarczając większej ilości tlenu;

4. Całkowicie zastępuje klasyczną męską masturbację genitalną, a nawet czyni ją zbędną (!) – po zasmakowaniu w orgazmie prostatowym mężczyzna zazwyczaj stopniowo przestaje pragnąć ejakulacji wywołanej stymulacją chuja (jakkolwiek „zwykłe” wytryski także w znacznym stopniu zapewniają drenaż prostaty opisany w punktach 1 i 2).

Masaż powinien być wykonywany bez pośpiechu i bez stresu, w komfortowych warunkach, powoli i delikatnie, a przede wszystkim regularnie. Już dwa-trzy masaże tygodniowo zapewnią prostacie dobrą formę, ale musi nam to wejść w zwyczaj – by utrzymać efekty, należy masować się latami, a najlepiej do końca życia.

Do masażu przystępujemy z poczuciem wypróżnienia lub po ewentualnej lewatywie. Konieczne jest użycie lubrykantu, oczywiście opartego na wodzie, a nie na tłuszczu. Jeśli korzystamy z usług masażysty lub niezbyt dobrze znanego partnera, nalegajmy na użycie jednorazowych rękawiczek lateksowych (w naszym Domu Wysyłkowym Stallion.pl artykuł nr M-06). Jeśli możemy sobie pozwolić na rezygnację z rękawiczek, zadbajmy o krótko obcięte i wyczyszczone paznokcie. Zwieracz rozluźniamy stopniowo, masując okrężnymi ruchami wlot, następnie wprowadzamy palec tylko na kilka milimetrów i wycofujemy, stopniowo drążąc coraz głębiej, aż do wymacania twardego, okrągłego zgrubienia wielkości orzecha włoskiego – czyli prostaty. W tym momencie możemy rozpocząć właściwy masaż przez zakrzywianie i rozprostowywanie palca (jak w geście przyzywającym kogoś, by podszedł), zataczanie nim kółek oraz przesuwanie go z góry do dołu i z lewa na prawo. Tak samo postępujemy z masażerem, którego wyższość nad palcem polega na tym, że jest dłuższy i wyprofilowany zgodnie z kształtem prostnicy, czyli w(y)lotowego odcinka jelita grubego.

Dla nowicjuszy, którzy nigdy nie poddawali się penetracji: naturalne rozluźnienie i lekkie rozwarcie zwieracza następuje podczas głębokiego wdechu; nauczmy się sterować oddychaniem tak, by zsynchronizować pracę płuc z pracą palca lub masażera w odbycie.

Zaleca się, aby pierwsze próby samomasażu odbywały się z użyciem palca – chodzi o to, by oswoić się z wnętrzem własnego odbytu, nauczyć się rozpoznawać głębokość, na jakiej znajduje się prostata. Wtedy będziemy mieć gwarancję, że z wyczuciem zaaplikujemy sobie masażer, który nie wyląduje zbyt głęboko.

W trakcie masażu bądźmy przygotowani na wszystko (i psychicznie, i w sensie zadbania o najbliższe otoczenie): na orgazm czysto prostatowy, połączony z wyciekiem wydzieliny prostaty z miękkiego, półmiękkiego lub wzwiedzionego chuja; na wytrysk bez lub z niewielką pomocą rąk (zazwyczaj obfitszy niż wywołany standardowo); na mimowolne lub narzucające się przez poprzedzającą je rozkoszną aurę odsiuranie się miękkim, a jeszcze lepiej sztywnym chujem. Wszystko się może zdarzyć, gdy dupa pełna marzeń.

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…