0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Roztwór do infuzji NaCl

E-mail
Cena:
35,00 zł
Cena / COM_VIRTUEMART_UNIT_SYMBOL_:
Numer artykułu: M-03
Array
Share:

0,9% izotoniczny roztwór wodny chlorku sodu firmy Baxter, idealny do wlewów domosznowych. W poręcznych workach:

A – 500 ml

B – 1000 ml

 

 

MEDICAL FETISH

 

W tym dziale proponujemy artykuły, które wzbogacą Wasz seks o fetysz medyczny – medical fetish (medfet, MF) – popularny na Zachodzie i choć wymagający wielu akcesoriów, to niewiążący się, jak niektóre fetysze, z przezwyciężaniem oporów. Można poprzestać na zainscenizowaniu wizyty w gabinecie lub hospitalizacji, można też połączyć MF z elementami S/M

 

„W lekarza” bawią się już małe dzieci, nie jest to więc nic skomplikowanego. Najważniejsze jest stworzenie sugestywnej atmosfery badania lekarskiego – indywidualnego lub zbiorowego. W indywidualne badanie w gabinecie lub wizytę lekarza w szpitalnej separatce przy łóżku pacjenta ewentualnie w domu (interwencja pogotowia) mogą bawić się pary. Gdy chętnych jest więcej lub uczestniczymy (pieśń przyszłości) w obozie fetyszystycznym, możliwości się znacznie poszerzają. Najbardziej rajcowne inscenizacje zbiorowe to: grupowe pracownicze badania okresowe, badania zawodników w klubie sportowym, a przede wszystkim komisja wojskowa.

 

Element S/Mbardzo łatwo i logicznie pojawia się w obszarze MF, ponieważ w sytuacji pacjenta jest coś z podległości/uległości wobec lekarza kierującego akcją i decydującego o dalszym postępowaniu. Jeśli pacjent przychodzi z silnym bólem, jest już na wstępie upokorzony cierpieniem, zmęczony, zaniedbany i prosi lekarza o łaskę uwolnienia od bólu i choroby. Ból można zainscenizować, a co bardziej obyci z medytacją i innymi technikami ezoterycznymi wiedzą, że można go także wywołać lub zagłuszyć siłą koncentracji. Niektóre rodzaje diagnostyki i terapii także bywają bolesne lub wiążą się z przekroczeniem bariery wstydu, w pewnym sensie są dla pacjenta upokarzające, np. wymagają obnażenia się lub wprowadzenia instrumentu do odbytu. Cechy inwazji, dominacji nosi też zaglądanie do innych naturalnych otworów ciała, a więc do uszu i jamy ustnej (laryngolog, dentysta). Stąd już krótka droga do S/M. Jednak aby badanie mogło z jakąś dozą logiki zamienić się w cwelenie, warto przenieść się z przechodni rejonowej do przychodni dla sportowców, a ze szpitala cywilnego do wojskowego lub izolatki w koszarach. Stroną dominującą jest zazwyczaj lekarz lub pielęgniarz, ale role mogą się nieoczekiwanie odwrócić w miarę rozwoju inscenizacji.

 

Najpierwotniejszym celem zabawy „w doktora” jest wywołanie u pacjenta i/lub lekarza erekcji – niezamierzonej lub „niezamierzonej”. Tu uruchamia się cały ogromny potencjał seksualny tkwiący w naszych wspomnieniach z szatni przed wu-efem czy na basenie, z komisji wojskowej lub zbiorowych kąpieli na koloniach czy w wojsku. Przypominamy sobie doskonale zapamiętane kadry, kiedy to komuś stanął. Nic tak nie podnieca, jak „przypadkowa” erekcja, pojawiająca się spontanicznie, bez myślenia o seksie albo na zasadzie protestu ciała: im bardziej nie chcę, żeby mi stanął, tym bardziej mi właśnie stanie. Niektórym młodym chłopakom, ale i dorosłym facetom, automatycznie staje, a przynajmniej podnosi się do półwzwodu, gdy ściągną gacie. Szczególnie podniecająco to wygląda, gdy je ściągają w sytuacji przynajmniej z założenia nieseksualnej: w sportowej szatni, wojskowej łaźni lub właśnie u lekarza.

 

Scenariusz inscenizacji współtworzą lekarz i pacjent. Rolą pacjenta jest zgłoszenie się z objawami, które sprowokują lekarza do zainteresowania okolicami intymnymi. Typowe sugerowane dolegliwości to: bóle w pachwinach (podejrzenie zapalenia wyrostka), zatrzymanie moczu lub częstomocz, wzdęcia i nadmierne wiatry, świąd pod napletkiem, bóle sutków i jąder.

 

Jedną z sytuacji, która czasem zdarza się w gabinetach i ma duży ładunek seksualny, jest brak gaci pod spodniami u pacjenta. Robi się ciekawie, gdy lekarz mówi: „Proszę rozebrać się do bielizny”. Tu zawstydzenie pacjenta, wyznanie „Nie noszę majtek”, lekarz dodaje otuchy: „Facet faceta nie musi się wstydzić”, pacjent staje przed nim nagi i okazuje się, że ma wyjątkowo dużego i/lub (pół)stojącego kutasa, na co lekarz reaguje komplementem i zainteresowaniem („Pewnie daje panu dużo przyjemności”; „Często pan z niego korzysta?”). Podczas ubierania się dowartościowany pacjent może chcieć jak najdłużej raczyć lekarza widokiem swoich klejnotów i zacząć od nałożenia skarpetek i zegarka, spodnie zostawiając na koniec. Jeśli podczas badania pacjentowi mocno stoi, lekarz może „kulturalnie zaproponować” rozwiązanie tego „problemu” przy pomocy masturbacji, w jego obecności lub samotnie. Pacjent oczywiście wybiera pierwszą możliwość, lekarz udaje, że nie widzi, albo dołącza się do akcji. Niekontrolowany wzwód może też – odwrotnie – być powodem nie dumy, ale zażenowania pacjenta, gdy ten pragnie poniżenia. Gdy pacjent posiada mikropenisa, mamy duże możliwości: od szyderstw lekarza (który dla porównania wyjmie z rozporka swojego olbrzyma) aż po rozmowę z pacjentem o przygotowaniu do chirurgicznego powiększenia jego narządu.

 

Nasze zabawy muszą oczywiście nieustannie kręcić się wokół krocza, dlatego pewne rutynowe zabiegi medyczne będą miały nieco inny przebieg, np. temperaturę będziemy mierzyć nie pod pachą, ale w odbycie, ciśnienie – zawiązując rękaw manometru nie na ramieniu, ale na wzwiedzionym penisie. Pacjentowi „hospitalizowanemu” z rękami „w gipsie” czyścimy jamę ustną w sposób intensywnie inwazyjny, pokrzykując poniżająco: „Szerzej!” i nie szczędząc cierpkich uwag na temat stanu uzębienia. Rozpychanie ust palcami w lateksowych rękawiczkach ma sprawdzić ich pojemność oraz wydajność produkcji śliny. Przygotowując pacjenta do zabiegu golimy mu odbyt i okolicę łonową. Mocz i spermę (dla skatofilów: także kał) do badania pobieramy od pacjenta „na żywo”, musi je oddać w obecności lekarza lub pielęgniarza. Na różne sposoby badamy odporność różnych okolic ciała (np. sutków) na ból. Przydadzą się tu akcesoria tak oczywiste, jak zestaw do lewatywy, komplet wzierników ginekologicznych do rozszerzania odbytu oraz latarka laryngologiczna do oświetlania jego wnętrza.

 

Sportowcy będą musieli przejść testy na sztucznej bieżni (pomiar tętna) i pochwalić się pojemnością płuc dmuchając w spirometr Barnesa. Badania wytrzymałościowe u zwyczajnych pacjentów obejmą przede wszystkim układ wydalniczy. Przed badaniem pacjent musi wypić dużo moczopędnego napoju i jak najdłużej powstrzymywać oddanie moczu – w ten sposób zmierzymy pojemność jego pęcherza moczowego. Efektywność zwieraczy odbytu badamy albo przy pomocy lewatywy, każąc pacjentowi zatrzymać w sobie jak największą ilość wlanego płynu, albo prowokujemy rozwolnienie wlewając do odbytu niewielką ilość gliceryny medycznej – po kilkunastu minutach powinno rozpocząć się narastające parcie. Rekordziści są w stanie wytrzymać je przez ok. 40 minut.

 

Niektórzy za bardzo erotycznie nacechowaną uważają wizytę u dentysty. Chodzi o ułożenie ciała na fotelu dentystycznym, z wyeksponowanym kroczem, a także o ocieranie się, często nieuniknione, ciała lekarza o udo pacjenta. Domyślnym celem jest, jak zawsze, „mimowolna” erekcja u pacjenta (i lekarza). Oczywiście przestrzegamy przed grzebaniem w zębach ostrymi przedmiotami, a nawet, jeśli ktoś ma dostęp, fachowymi instrumentami. Zabiegi można jedynie markować, rozbudowując za to oględziny jamy ustnej, które należą do rytuału taksowania koni i niewolników, a więc są okazją do okazania dominacji i do poniżenia pacjenta. Można się natrząsać z (rzekomo) zaniedbanych zębów poniżanego lub braków w uzębieniu, oceniać szerokość i pojemność ust z punktu widzenia kutasów, które już przez nie się przewinęły itd. W ogóle medical sexu nie uprawia się w milczeniu, lekarz i pacjent ciągle ze sobą rozmawiają, podtrzymując atmosferę. Cwel na fotelu dentystycznym, z ustami wypchanymi ligniną, nie może odpowiedzieć artykułowanymi słowami, zapluwa się i krztusi, za co dostaje w polika albo po karku itd. – możliwości są nieograniczone. Lęk przed stomatologiem jest powszechny wśród mężczyzn, tak więc nasz pacjent od razu na dzień dobry będzie zastraszony – świetny punkt wyjścia do gry S/M.

 

W inscenizacjach zbiorowych ważne jest przetrzymywanie grupki rozebranych już pacjentów przed gabinetem. Niecierpliwiący się i denerwujący faceci przestępują z nogi na nogę, ni to zasłaniają, ni to zaczynają bawić się genitaliami, wystawieni na lustrujące spojrzenia kolegów. Pojawiają się wzwody. Porównywania, komentarze, wzajemne macanki to doskonała gra wstępna przed wejściem na badanie, które zresztą też można przeprowadzać zbiorowo: jeden pacjent jest ważony i mierzony przez pielęgniarza, drugiemu lekarz w tym czasie wziernikuje odbyt itp., a trzeci (tu głównie w inscenizacjach wojskowych) odpowiada sekretarzowi na pytania kwestionariusza osobowego dotyczące życia seksualnego: częstotliwość masturbacji, kiedy ostatnio penetrował lub był penetrowany itd., a pozostali to słyszą, co odbiera pacjentowi prywatność.

 

Pacjenci „hospitalizowani” mogą być na różne sposoby bandażowani, przywiązywani (rzekomo dla ich bezpieczeństwa) do łóżek. Obandażowanie całego ciała z pozostawieniem dostępu tylko do ust i genitaliów może być traktowane jako odmiana techniki ubezwłasnowolniającej zwanej mumifikacją, a klasycznie przeprowadzanej z użyciem lateksowych pokrowców. Chorzy leżący mogą markować uszkodzenie kończyn uniemożliwiające wykonywanie podstawowych czynności, np. zachodzi konieczność, by pielęgniarz pacjentowi, który ma obie ręce „w gipsie”, osobiście włożył siusiaka do kaczki, a następnie go wyjął i ewentualnie osuszył lub umył. Doradzamy ostrożność z cewnikowaniem, by nie uszkodzić cewki moczowej, warto tu posiadać pewną wiedzę i wprawę.

 

Pacjent „hospitalizowany” może zostać poddany określonemu reżimowi medycznemu. Można mu więc zalecić ograniczenie się do oddawania moczu tylko trzy razy dziennie, narzucić dyscyplinę masturbacyjną polegającą na zakazie (także zakładając chastity – pas cnoty) lub ograniczeniu masturbacji albo wręcz przeciwnie – zobowiązać do ciągłego bawienia się członkiem i do wytrysków co godzinę. Pielęgniarz lub lekarz osobiście pobiera ejakulat do badania. Pacjent musi np. spuszczać się do menzurki jednorazowo lub przez całą dobę, aby można było określić objętość pojedynczego wytrysku i oszacować „uciek” dobowy. Jeśli czas pozwala na zabawę kilkudniową, możemy w diecie pacjenta uwzględnić produkty zwiększające libido i produkcję spermy.

 

Przy połączeniu MF z fetyszem militarnym, gdy bawimy się w szpital lub izolatkę wojskową, można zastosować popularny podczas kilkudniowych gejowskich boot camps (obozów militarnych) oraz realizowany wobec zwykłych niewolników całodobowych scenariusz z dyscypliną snu (sleep discipline). Niewolnikowi/pacjentowi narzucamy wówczas pozycję, w jakiej wolno mu spać. Często zmusza się niewolników do spania na brzuchu, z rozłożonymi nogami i wyeksponowanym odbytem. Ich dupa ma być gotowa non stop do wzięcia, ponadto w tej pozycji oduczamy niewolnika tego, czego mu pod żadnym pozorem nie wolno, czyli dotykania swoich genitaliów. W szpitalu można to uzasadniać potrzebą ciągłego dostępu do odbytu w celu mierzenia temperatury lub wykonywania śródnocnych lewatyw. Możemy zażądać spania z palcem/palcami lub dildem w dziurze. Pacjenci „agresywni” na „oddziale psychiatrycznym” mogą być na noc przywiązywani do łóżek lub ubierani w kaftan bezpieczeństwa. Można zadbać o to, aby poniżanemu pacjentowi nie spało się zbyt wygodnie, i położyć go na bardzo wąskim łóżku, a nalepiej na typowej lekarskiej kozetce. Żołnierzom na takim łóżku zezwalamy spać tylko na wznak, z rękami wzdłuż tułowia (w pozycji „na baczność”). By osiągnąć stan totalnej uległości, pozbawiamy pacjentów snu wybudzając ich co chwilę nocnymi obchodami, zabiegami itd. W wersji wojskowej mogą to być nocne alarmy.

 

Osobne pole do popisu mają rehabilitanci, a szczególnie masażyści – tu dostatecznie dużo wzorów dostarczają popularne pornole. Nie musimy się znać na technikach masażu, bo wiadomo, że będziemy koncentrować się na kroczu. Polecam tzw. masaż uporczywy, tj. do momentu aż pacjent zacznie prosić, aby przestać, czyli gdy dojdzie do punktu równowagi między przyjemnością a dyskomfortem (bólem) i gdy wytrysk nastąpi pomimo chęci przedłużania rozkoszy.

 

Jeśli na naszym „oddziale szpitalnym” znajdzie się „gabinet fizykoterapii”, możemy włączyć do MF cały wachlarz technik znanych nam do tej pory raczej jako część zaawansowanego S/M. Wystarczy dysponować starym ale sprawnym sprzętem fizykoterapeutycznym, którego pozbywają się szpitale wymieniając na nowy (uśmiech w stronę kolegów lekarzy, pielęgniarzy i rehabilitantów). Mając wannę parafinową możemy naszemu pacjentowi wypisać skierowanie na „zabawy z woskiem”, czyli polewać nim plecy, jądra, kutasa i inne wrażliwe okolice. Przy pomocy elektrostymulatora, nastawiając go na słabe kilkuwoltowe napięcie, możemy bodźcować genitalia, doprowadzając do wzwodu, a nawet samoistnego wytrysku. Hydroterapia (w wersji wojskowej: karne zimne prysznice) jest do zrealizowania także w warunkach domowych. W zakresie tego fetyszu jest więc jeszcze wiele do odkrycia.

 

OBWISŁE JAJA

 

To określenie często pojawia się w naszych rozmowach. Wypowiadamy je z reguły z zachwytem. Nie brakuje wśród nas zwolenników obwisłych jaj. A kiedy jaja są obwisłe? Kiedy temperatura przekracza 20 stopni i... no właśnie: kiedy moszna zawiera ten rajcowny nadmiar skóry.

 

O ile termorozszerzalność moszny występuje u wszystkich i ma na celu zapewnienie jądrom stale tej samej, umiarkowanej temperatury, co ma chronić plemniki przed groźnym dla ich żywotności przegrzaniem – o tyle stopień tej rozszerzalności zależy od wielkości moszny, czyli od ilości i – że się tak wyrazimy – konsystencji tworzącej ją skóry, a ta cecha jest zdeterminowana genetycznie. U jednych natura jakby poskąpiła skóry na worek i jest on mały, w związku z czym jądra są podciągnięte do góry i niewiele się obniżają, gdy zrobi się gorąco. Z kolei inni mają tej skóry taki nadmiar, że jaja w upale lądują im na wysokości połowy uda. I jak to bywa z kutasami: ci z małymi zazdroszczą tym z dużymi, tak samo tutaj: ci z niewielkim zapasem skóry zazdrosnym okiem patrzą na posiadaczy wielkich miechów.

 

Na szczęście można poprawić ten stan rzeczy, jeśli komuś bardzo zależy na obwiślakach. Wymaga to jednak wytrwałości i cierpliwości oraz systematyczności w wykonywaniu ćwiczeń rozciągających mosznę. W ten sam sposób jak w kościach, tyle że z dużo większą łatwością, namnażają się komórki w systematycznie rozciąganej skórze. Jedyne, o czym bezwzględnie musimy pamiętać, to ostrożne stopniowanie obciążenia oraz chronienie jąder. Wszelkie zabiegi na mosznie trzeba przeprowadzać w stanie jej naturalnego rozszerzenia, czyli najlepiej po gorącej kąpieli. Radzimy zaczynać od zepchnięcia jąder na sam dół moszny i delikatnego rozciągania skóry pomiędzy nimi a kroczem. Ten odcinek, pierwotnie dość krótki, może po kilkunastu miesiącach codziennych ćwiczeń osiągnąć długość kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu centymetrów.

 

Nie można jednak całych dni spędzać na rozciąganiu moszny. W pewnym momencie trzeba się ubrać i iść np. do pracy. Wtedy na rozciągnięty odcinek należy założyć metalowy lub skórzany

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…