0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Adam nr 5-6/2013

E-mail
Cena:
19,90 zł
Cena / kg:
Numer artykułu: A-161
W Magazynie
Array
Sposób wysyłki
Share:

Znaczą część tego numeru stanowi pokłosie wyborów Mistera Leather Poland 2013, zorganizowanych przez naszą redakcję już po raz trzeci w prowadzonym przez nas w Poznaniu klubie Dark Angels. Cieszymy się, że to właśnie nasz klub jest placem budowy polskiej sceny skórzano-fetyszowej na miarę standardów światowych. W roli pionierów tego nurtu czujemy się równie dobrze jak 23 lata temu czuliśmy się w roli prekursorów polskiej prasy gejowskiej. Liczna i znakomita obecność na polskich wyborach aktualnych Misterów i Wicemisterów Leather oraz skórzanych notabli z Niemiec, Belgii, Holandii unaocznia, jak słowo – przez kilkanaście lat głoszone na łamach „ADAMA” w jego działach fetyszowych – staje się ciałem.

Na płycie DVD znajdziecie mnóstwo zdjęć z wyborów oraz z obchodzonych hucznie tydzień później drugich urodzin klubu Dark Angels. A na papierze wywiady: z nowo wybranym Misterem Leather Poland 2013 Mirkiem Pawełczykiem z Katowic (siłą rzeczy naszym majowo-czerwcowym chłopakiem z okładki) oraz Danielem Dumontem, przewodniczącym European Confederation of Motorcycle Clubs, od początku najznamienitszym gościem i jurorem naszych wyborów.

Wywiadami w tym numerze obrodziło bardziej niż kiedykolwiek, bo są jeszcze dwa i one najbardziej ucieszą tych, którzy narzekali, że rozmawiamy z samymi Misterami, a zapomnieliśmy o zwykłych chłopakach, jacy kiedyś co miesiąc gościli w „Adamie”. No to mamy dwóch „zwykłych chłopaków”: Piotra Parzycha z Wrocławia, kiedyś regionalnego działacza gejowskiego, dziś ofiarę przemocy w męsko-męskim związku; oraz Tomka Wojciechowskiego z Poznania, który nie jest chłopakiem tak do końca zwykłym, bo jest wielbicielem i znawcą horrorów, a także autorem powieści grozy „Szaleniec”, którą można wygrać w naszym konkursie (szczegóły pod wywiadem).

Bohaterem „Pornoelity” jest Trevor Knight, który pierdolił już chyba w setce pornoli, a my jakoś nigdy wcześniej nie pisaliśmy o nim. 32/178/72 oraz 25/15 cm w slipach – to cyferki tego „diabła z Bostonu”, jak mawiają o nim w branży z racji jego niespożytego temperamentu i trudnych do zaspokojenia potrzeb seksualnych. Ten sympatyczny niebieskooki szatyn sam zresztą mówi o sobie, że jest erotomanem. I trzeba przyznać, że z tej erotomanii zrobił najlepszy możliwy użytek: zaczoł na niej zarabiać.

Boston, miasto rodzinne Trevora, przedstawiamy w krótkim przewodniku po tamtejszych klubach i saunach gejowskich.

A w związku z majem, tradycyjnie miesiącem zakochiwania się, często po raz pierwszy, okiem Adama oglądamy „Nasze pierwsze razy”, czyli porównujemy okoliczności inicjacji seksualnych polskich gejów współcześnie z tymi z przed 20 i więcej lat. Wnioski dają do myślenia.

Po tych wszystkich mądrościach czas wreszcie kurwa zwalić wierzgającego w slipach konia. Najpierw opowiadania:

„Czarny autograf”Postanowiłem wybrać się na miejski basen. Poszłem pod prysznic i... stanęłem jak wryty. Pod prysznicami mył się niesamowity czarny facet, który dodatkowo wydawał mi się jakoś znajomy. Jeszcze raz sobie na niego spojrzałem. Tak. Poznałem go! Widziałem go wiele razy. Na ekranie mojego komputera, gdy szukałem filmów z czarnoskórymi facetami rżnącymi białasów. To było on! Tyler Johnson. Zaledwie dziewiętnaście lat, anielska buźka, świetnie zbudowane ciało i gigantyczny kutas. Całe dziesięć cali, czyli 25 centymetrów. Tak, sprawdziłem jeszcze raz – wszystko się zgadzało. Widziałem nawet jego wielkiego wała, chociaż jeszcze nie w zwodzie.

„Kochanek z przed lat”Wylądowaliśmy w jednym pokoju w akademiku. Pokój był 3-osobowy, ale przez większość czasu byliśmy sami. Gdy nam dokooptowali trzeciego gostka, w perfidny, chamski sposób (mniejsza o detale!) pozbyliśmy się go z pokoju, by nam nie przeszkadzał w jebaniu. Markowi spodobało się ruchanie niemiłosiernie. Nie dawał mi spokoju co noc. Gdy mi się nie chciało, strzelał focha. Co wieczór zestawialiśmy nasze pojedyncze łóżka w całość i stawaliśmy się całością, gdy był we mnie co noc. Kopulowaliśmy każdej nocy jak psy, choć nigdy to nie było w pozycji na psa. Najczęściej w pozycji klasycznej (byśmy mogli widzieć swoje twarze w chwilach uniesienia) lub na jeśćca.

„Pod bokiem Łukaszenki”Czułem się niepewnie jako gej na Białorusi, bo nie miałem pojęcia, jaka jest tu sytuacja z tymi sprawami. Wróciliśmy do domu. Olga i Witalik czekali na nas. Porozmawialiśmy znów, wypiliśmy trochę. Witalik siedział z nami dość długo. Teraz chociaż zobaczyłem go, jak wygląda bez nachów: był w obcisłych kalesonach i jego chuj bardzo ładnie prezentował się, obficie wypełniając kalesony. Zawsze słyszałem, że faceci ze Wschodu mają więcej w rozporkach. Położyłem się spać, Oleg siedział jeszcze w łazience. Przyszedł opasany różowym ręcznikiem. Zrzucił ręcznik i zobaczyłem jego jędrne pośladki. Stał tyłem, ale wyraźnie rzucał się w oczy jego wór. Zamknęłem oczy i udałem, że śpię. Nie mogłem zasnąć, ciągle myślałem o chłopaku z pociągu i o chuju Olega.

„Beskidzka majówka”Buła z Bufetem namówili się, który z nich jako pierwszy mnie wydupczy, i przystąpili szybko do zamierzonego celu. Zciągnęli we dwaj swoje slipy i moim oczom ukazał się piękny widok. Jako pierwszy moje kakao miał obrobić Bufet. Buła miał mnie posówać w usta. Gdy Bufet odrzucił swoje slipy, zobaczyłem, że jego kutas nie dość że był gruby, to w dodatku posiadał tatuaż (miecz, wokół którego owinięty był wąż), a najlepsze było to, że jego owłosienie łonowe było także kolorowe i miało odcień jaskrawoczerwony. Buła wyglądał prawie identycznie – taki sam kutas i jaja, z tą różnicą, że miał ciemną karnację i przypominał Mulata. Te dwa młode „Żółtki” strasznie przypadły mi do gustu i nie to że chciałem, by mnie zgwałcili, ale wręcz tego pragnęłem.

„Sąsiedzi z naprzeciwka”Chuje okazały się dwa. Już wcześniej zauważyłem, że ten drugi jak na babę ma zbyt szerokie ramiona i coś zwisało mu między nogami. To bez wątpienia było dwóch facetów, co ucieszyło mnie niezmiernie i jeszcze bardziej wciągnęło w obserwację. Nie wiem, czy dobrze widziałem, czy dalej działała już moja wyobraźnia podglądacza, ale według mnie jeden z nich opierał się rękoma o parapet, a ten drugi kucał za nim, liżąc mu rowa. Potem wstał i władował mu chuja w dupę. Wtedy żałowałem bardzo, że nie miałem lornetki. Ten ruchany zarył kilka razy w żaluzję łbem. Jego fiut sterczał w dolnej części okna w moim kierunku, jakby chciał powiedzieć: „Widzę cię, podglądaczu”. Potem zniknęli w głębi pokoju. Pewnie zmienili pozycję na psa albo jebali się na leżąco na wyrku. Tego nie wiem dokładnie. Ujrzałem tylko ich dupy w dolnej, nie zasłoniętej części okna, i oddalające się w głąb pokoju cienie.

A teraz film:

Zdajemy sobie sprawę, że skóra i ostre fetysze nie interesują wszystkich naszych czytelników. Otrzymaliśmy kilka telefonów od osób niezadowolonych z nadmiaru tych treści w piśmie, a przede wszystkim na dołączanych do niego filmach. Bierzemy to sobie do serca i nie rezygnując z wziętej na siebie misji współtworzenia tej najbardziej męskiej frakcji seksualnej obiecujemy serwować Wam pornole bardziej neutralne, mogące liczyć na większą widownię. Tak było już w numerze poprzednim, gdy faceci z Hot House’u, którzy idealnie prezentowali by się w skórach i bardzo często je zresztą zakładają, pokazali jednak zupełnie „normalny” seks; tak jest na filmie bieżącym, gdzie priorytetem jest tak lubiany przez wszystkich bareback, ale odbywający się bez dodatku skór i narzędzi tortur; tak też będzie za dwa miesiące, kiedy to wreszcie zaspokoimy potrzeby wielbicieli chłopaków bardzo młodych, a w każdym razie młodo wyglądających – pokazując brytyjskich dresiaków i piłkarzyków. W kolejnych filmach będziemy się zapuszczać w jeszcze inne rejony gejowskiego seksu, tak aby każdy w końcu dostał to, co trafi w sedno jego upodobań. A że czasem na swoje 90 minut trzeba poczekać – trudno, w tej dziedzinie jak w każdej innej, a nawet bardziej niż w jakiejkolwiek innej, nie da się naraz dogodzić wszystkim.

Po dłuższej przerwie w serwowaniu Wam filmów barebackowych najwyższa pora zaspokoić nigdy nie malejące zapotrzebowanie gejów na filmy bez kondonów, w których sperma jest bez ograniczeń spuszczana do ust i odbytów, łykana i zasysana dupami. Wtedy dopiero można powiedzieć, że na sto procent „przyjęło się” faceta ze wszystkim co ma on do zaoferowania, a chłopacy w takich filmach pierdolą się sporo ostrzej, bo na nic nie muszą uważać i mieć żadnych zahamowań.

Paul Morris, właściciel i reżyser znanej i cenionej, bo bezkondonowej wytwórni Treasure Island Media, doskonale wie, jak bardzo gejowie lubieją kurwa spermę, i stara się dawać im ją w wielkich ilościach wytryskiwaną z wielkich kutasów. Ma proste i jasne kryteria doboru aktorów, a my mamy pewność, że żadnego pierdolonego kondona ani żadnego chuja poniżej 20 cm w jego filmach nie spotkamy.

Na majowo-czerwcowej płycie DVD stanowiącej streszczenie najlepszych dokonań TIM (filmy do nabycia w całości: DVD 333-337) występują  najbardziej licencjonowani fuckerzy z Europy i świata. Trafia się nawet jeden Polak – przystojny i zarośnięty David Andrzej, który w Paryżu został wyjebany przez dużego i grubego dresiarskiego chuja Darko. Nasz rodak super pokazał światu jacy męscy są w Polsce gejowie. Dresowa akcja w Berlinie w hotelu blisko Alexanderplatz, gdy przez okno widać wieżę telewizyjną, uwiedzie Was bliskością i namacalnością miejsca, w którym każdy Polak może się znaleść w ciągu kilku godzin za niewielkie pieniądze i jebać się jak ci dresi. Atrakcją będzie scena ze ssanym Paulem Stagiem, Mr. Leather UK, z którym wywiad przeprowadziliśmy w numerze 11/2008. Paul Morris nadaje swoim filmom tytuły albo poprzedza je mottami takimi jak „Manfuck Manifesto”: pierdolić żeby żyć i żyć żeby pierdolić; „Suck cock – save the world”: ssaj chuja – zbawiaj świat. Takie deklaracje zobowiązują, ale reżyser stuprocentowo się z nich wywiązuje.

„May Bare Picnic” – wspaniały przegląd nieogumionych gejowskich i heteryckich kutasów, stylów obciągania, jebania i spuszczania mnóstwo spermy – już na Wielką Majówkę wraz z „Adamem” nr 5-6/2013!

 

Ogłoszenia niekomercyjne, czyli gdy szukasz na jebanie, kumpelstwo, związek, możesz przysyłać do „Adama” mailem: adam@softpress.pl oraz SMS-em lub MMS-em na numer 602 233 003 bez ponoszenia przez Ciebie żadnych opłat ponad tyle co normalnie płacisz za MMS-a lub SMS-a w swoim planie taryfowym, tak jak byś wysyłał do kolegi. Druk też jest oczywiście gratis. Zdjęcie do ogłoszenia (twarzy, chuja, dupy, na golasa, w gaciach itp.) dawaj albo w załączniku do maila, albo MMS-em. Zero cenzury treści, więc nadajesz na ful luziku, jedynie tylko bez klimatów pedo i zoo, reszta OK.

Ogłoszenia komercyjne, czyli gdy pierdolisz się za kasę, też przysyłasz tak samo, ale druk dopiero po otrzymaniu przelewu na nasze konto: Softpress, 28 1090 1362 0000 0001 0756 9671 albo przekazem na adres: Softpress, skr. poczt. 47, 60-957 Poznań 66 (w tytule przelewu podajesz „ogłoszenie”) - 90 zł za zwykłą czcionką lub 120 zł za pogrubioną czcionką w dowolnie wybranym kolorze.

Masz pytania albo nie jesteś pewien, czy ogłoszenie do nas dotarło i w którym numerze się ukaże – dzwoń bez problemu na podaną wyżej komurę pn.-pt. 10.00-17.00 albo spytaj SMS-em, to odpiszemy.

Daj ogłoszenie do „Adama” i poznaj nowych chłopaków! Nie wszyscy są w Internecie!

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…