0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Lata walk ulicznych

E-mail
Cena:
29,00 zł
Cena / COM_VIRTUEMART_UNIT_SYMBOL_:
Numer artykułu: KS-18
W Magazynie
Share:

Michał Zygmunt nie zawiódł nadziei na swój literacki rozwój, jaką wzbudziła jego debiutancka powiastka utopistyczna „New romantic”, i po trzech latach daje nam książkę jeszcze lepszą – dużo lepszą. Ten sam rozbijacko-bondowski klimat, te same ulubione anarchomotywy, ale znacznie więcej męsko-męskiego i męsko-chłopięcego (!) seksu oraz odwagi, jakiej wymaga jego pokazanie przy użyciu słabo do tego nadającej się polszczyzny, no a przede wszystkim warsztat: zachwycający, w pełni dojrzały – czapki z głów i kondony z główek! Kuczok i wielu innych pisarzy Michałowi mniej więcej rówieśnych mogłoby u niego robić co najwyżej za sekretarki.

To właśnie strona formalna tego tekstu zatrzymuje na sobie uwagę czytelnika w stopniu spychającym treść na drugi plan, co tym łatwiejsze, że nie jest to linearnie opowiedziana historia, często trudno się połapać w zwrotach akcji przenoszącej się z rozdziału na rozdział w różne punkty globu, w pojawiających się ex machina nowych bohaterach, trudno odróżnić to co realne od tego co wywołane spożyciem narkotyków. Możliwe zresztą, że te „Niewiarygodne przygody Marka Polaka” to tylko ciąg narkotycznych wizji – do takiego przypuszczenia uprawnia dyskretne powołanie się w jednej z pierwszych scen na „Nagi lunch”, acz Zygmunt doprawdy niczego Borroughsowi nie zawdzięcza, jest w swym pisarstwie doskonale samoistny. Niesamowita scena krwawego seksu z dwunastolatkiem przemieniającym się w Feniksa (anioła?) przewyższa wszystko, co z narkoliteratury znane.

Trudno streszczać historię, której pierwszy rozdział nosi tytuł „Koniec” i zaczyna się od stwierdzenia narratora, że zaraz umrze, rozdział ostatni – tytuł „Początek”, a książkę zamyka przewrotne zdanie: Była przed nami cała przeszłość. Zawiera ono klucz do jednego z możliwych sposobów czytania: od rozdziału ostatniego do pierwszego. Spróbowałem i zapewniam, że jest to sposób równie dobry.

Trzydziestoletni Marek Polak ma – jak już zdążyła wykryć i zawyrokować szeroka krytyka – uosabiać Everypolaka i uniwersalne polskie rozczarowanie tym nowym ustrojem, który na usilne żądanie narodu zapanował u nas w roku 1989. Dojrzewanie chłopaka przypadło na lata 90. i nie okazało się łatwiejsze niż w przypadku ludzi zmuszonych dorastać w rzekomo tak ciężkich warunkach PRL-u. Polska „kapitalistyczna” jest na kartach Zygmuntowego aktu oskarżenia obrzydliwością w rozumieniu Księgi Daniela. Obrzydliwe – choć jednocześnie w swym turpizmie porywające – są też pierwsze nastoletnie akty seksualne przyszłego miliardera, biznesmena, akcjonariusza mafijnych giełd, unurzanego w ciemnych interesach i utytłanego błotem światka gejowskiego porno, do którego ciągnie go smycz pożądania młodych chłopców. Autor pokazuje ogólną ohydę wszystkiego, ale tak, że tej ohydy czytelnik domaga się więcej i więcej.

W wywiadach pilotujących premierę książki Zygmunt wyrażał obawę, czy wybrał właściwy klucz językowy do opisu gejowskiego seksu, przybierającego chwilami formy dość ekstremalne. Spieszę uspokoić obawy zarówno autora, jak i co nobliwszych czytelników: klucz oparty na najoczywistszych pięciu wulgaryzmach: „jebać”, „pierdolić”, „kutas”, „chuj” oraz „pizda” jest  i długo jeśli nie na zawsze pozostanie tym najwłaściwszym. Jedyne co możemy zrobić, to dążyć – i to konsekwentnie nasza redakcja czyni w miesięczniku „Adam” i na portalu polgej.pl – do starcia z tych najadekwatniejszych i na swój sposób urokliwych słów piętna wulgarności. Jesteśmy przekonani, że polszczyzna dojdzie wkrótce do etapu, na jakim już znajduje się język angielski, w którym słowo fuck i jemu podobne osiągnęły status neutralności.

Jednocześnie „Lata walk ulicznych” nie są w najmniejszym stopniu pornografią, tak jak trudno za takową uznać zdobiące książkę rysunki Karola Radziszewskiego, wykonane oszczędną kreską – bardziej podniecające od ewentualnych zdjęć, a przy tym bardziej wzruszające niż podniecające. Ładunek seksualny równoważy – i przenosi dzieło w przestrzeń wielkiej literatury – ładunek intelektualny. Swoją drogą charakterystyczne, że Zygmunta fascynuje (pewnie przez wzgląd na jego własną osobę) zjawisko w homoseksualnym światku wcale nierzadkie: młody, nawet młodziutki chłopiec przedwcześnie rozwinięty zarazem seksualnie i intelektualnie; nastoletni pornogwiazdorek biegający z „Ulissesem” w plecaku, coś w tym stylu. Krytycznoliterackie perory płynące z ust gnojka, któremu ze stojącego jeszcze chuja płyną resztki spermy, nie brzmią może zbyt realistycznie, ale świetnie, z ironią czającą się we wszystkim, co pisze Zygmunt, metaforyzują typowo gejowską „dzikość umysłu” (wielka miłość Marka Polaka, 17-letnia gwiazdka porno, nazywa się Daniel Wildbrain).

Dzieła genialne mają to do siebie, że z trudem poddają się krytyce analitycznej. Zwykle omawia się je syntetycznie, jako zachwycającą całość. „Lata walk ulicznych” czyta się za jednym posiedzeniem, z rosnącym podziwem, dyskretnie rewidując swoje poglądy na wiele spraw, z własnym gejowstwem włącznie. I dając się ponieść, no, może po chwili (ale tylko chwili) sprzeciwu, dynamicznym, skąpanym w piętrzących się i ekspresowo migających przed oczami, ale jakże namacalnych detalach, zagarniającym wszystko na swej drodze jak tornado, huraganowym właśnie opisom różnych walk; kaskadowym opisom, które są największym atutem książki i wyróżnikiem tego pisarstwa: strzelanina na stacji benzynowej, esbecka akcja w PRL-owskim parkowym szalecie, pedalskie zbrojne podziemie gotujące się do rewolucji (w „New romantic” Tęczowa Armia, tu Towarzystwo Tarczy), albowiem pedał, alegoria wolności bezwzględnej, jest w konflikcie z każdym ustrojem i władzą jako taką.

 

Michał Zygmunt, Lata walk ulicznych, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2010

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…