0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Zakazane miłości

E-mail
Cena:
29,00 zł
Cena / COM_VIRTUEMART_UNIT_SYMBOL_:
Numer artykułu: KS-17
W Magazynie
Array
Share:

Tom wywiadów Piotra Pacewicza i Marty Konarzewskiej z osobami nieheteroseksualnymi i/lub o niejednoznacznej płciowości tudzież heteroseksualnymi, lecz przekraczającymi jakieś seksualne i/lub kulturowe tabu, oraz kilku relacji napisanych własnoręcznie przez takie osoby lub zredagowanych przez autorów na podstawie ich opowieści, raczej nie będzie perłą w coraz bogatszej wydawniczej koronie Krytyki Politycznej, wydaje się jednak kamieniem na tyle szlachetnym, by w świetle padającym pod odpowiednim kątem mógł porażać statystycznego polskiego czytelnika, nienawykłego do obcowania z przedstawionymi tu przykładami okołopłciowej dezynwoltury, oślepiającym blaskiem egzotyki na pograniczu skandalu poznawczego. Kamieniem szlachetnym nie znaczy wszkaże milowym.

Często tak bywa, że zasadniczemu podręcznikowi do danego przedmiotu, zawierającemu wykład teoretyczny, towarzyszy zeszyt ćwiczeń, zbiór zadań lub inna książka pokazująca praktyczne zastosowania podręcznikowej teorii. „Zakazane miłości” są takim ćwiczebnym zbiorem praktycznych konkretów w stosunku do bardzo akademickiego podręcznika wyższej matematyki płciowości – „Uwikłanych w płeć” pani les-profesor Judith Butler, uchodzącej za autorkę teorii queer, tak chętnie podchwyconej przez naukowców całego świata.

My, istoty żyjące w trójwymiarowej przestrzeni, dla której czas płynie w jednym tylko kierunku, istoty zdolne odbierać słuchem tylko mały przedział częstotliwości fal radiowych, a wzrokiem ledwie fragmencik widma światła białego, mamy gigantyczny problem z wyobrażeniem sobie przestrzeni n-wymiarowej, tej matematycznej hipostazy przydatnej dla pewnych rozważań fizycznych, świetnie poddającej się zapisowi i przekształceniom czysto algebraicznym, lecz trudnej jeśli nie niemożliwej do przedstawienia na schematach graficznych, a już zupełnie nieuchwytnej dla matematycznie niewytrenowanej wyobraźni. Nieeuklidesowa geometria płci, działająca na płciach zespolonych/urojonych, różnorako ujemnych, modularnych, nieskończenie ciągłych in plus lub in minus, płciach scałkowanych i różniczkowalnych, przybiera wreszcie, dzięki wywiadowczemu wysiłkowi Pacewicza i Konarzewskiej, jakąś realną postać.

Weźmy najbardziej chyba z tu przedstawionych „riemannowską” przestrzeń płciową, jaką stworzył/a (w) sobie niejaki/a Jej Perfekcyjność. Formalnie, czyli cieleśnie, biologicznie - facet, zresztą jak większość rozmówców dwudziestoparoletni dzieciak utrzymujący, że ma constans lat osiemnaście, student UW, oczywiście z doktoratem w planach. Nie tylko zatrzymał czas, czyli ruch wirowy Ziemi, a ruszył Słońce. Ulokował się poza wszelką płciowością i seksualnością. Jedyny obserwowalny tego skutek to gramatyczny kłopot z mówieniem o sobie w upierdliwie upłciowionym języku polskim, który formom czasu przeszłego czasowników narzuca męskość lub żeńskość, tertium non datur. Aby zasię płciowość, z której zrezygnował, podstępnie się nie ujawniła, osobnik ów zaprzestał (jeśli kiedykolwiek to czynił) uprawiania seksu, także masturbacji, co doprowadziło do upragnionego uwstecznienia penisa, znajdującego się obecnie w stadium zanikowym.

Inny przykład n-wymiarowej konfiguracji płciowej: Wiktor Dynarski, działacz Trans-Fuzji. Inicjalnie dziewczynka, rozwój zrazu jak u „normalnego” transseksualisty K/M, ale żeby nie było zbyt trywialnie, pan (chyba jednak pan?) Wiktor poprzestaje na mastektomii, a waginę sobie zostawia. Zatrzymuje się w połowie drogi, bo gust ten właśnie wielki ma. Tak mu dobrze. Ponadto wiąże się partnersko ze zwiewnym gejem, jak to określono, „transującym”, w dodatku Słowakiem.

Łodzianin ksywka Elegant. Zasadniczo ubiera się po męsku, ale chętnie wskakuje w kiecki. Ni to homo, ni to bi, do jego identyfikacji płciowej ma zastosowanie teoria nieoznaczoności Heisenberga, w myśl której nie da się stwierdzić, czy kot – tu: Elegant – jest żywy czy martwy. Płciowość Eleganta, innymi słowy, przybiera stany kwantowe. Żeńskie elektrony i męskie pozytrony wirują w chmurze, anihilując przy nieustannych zderzeniach, położenia żadnej cząstki w danym momencie nie da się jednoznacznie określić, płciowość feerycznie eksploduje w starciu z przeciwnie naładowaną antypłciowością. Ubolewać tylko należy, że ten chodzący cyklotron mieszka z matką, która nie może patrzeć na to, co jej dziecko wyprawia ze swoim życiem, i pewnie nie raz, nie tysiąc razy już wzdychała przed obrazami: „Boże, co ja urodziłam!”.

Równie rozwibrowana i heisenbergowska jest płciowa (nie)tożsamość niejakiej Ani/Janka, która/y pobrawszy się humanistycznie z niejaką Gretą, również partnerce mimowolnie zaburza samoidentyfikację lesbijską, nie może bowiem być dłużej nazywana lesbijką kobieta związana z jakoby facetem. Dochodzimy do matematycznej sprzeczności.

Jakże zwyczajnie i swojsko na tle tych płciowo skwantowanych, grawitacyjnie zakrzywionych zdobywców seksualnego kosmosu, tych przybyszów z wszechświatów równoległych (ale równoległych w rozumieniu Łobaczewskiego), prezentuje się taki sobie przeciętny biseks Igor. Ma dwadzieścia trzy lata, więc niewiele jeszcze do powiedzenia, pewnie dlatego to „niewiele” okrasza dresiarskim slangiem, ale jest w tym jakoś realny, wyobrażalny, znany z polskiej ulicy czy pubu.

Normalnie się czyta relację „zwykłego geja” Tomka Felczaka. Gatunkowo jest to to samo, co przez dwadzieścia lat setkami drukowaliśmy w naszych softpressowych gazetach pod nagłówkami „Gejów portret własny” czy „List pisany z serca”. Burza i napór biorą się tu tylko z okoliczności zewnętrznych, z reakcji otoczenia, a nie z niespokojnego „ja”. Tak samo przyswajalnie brzmi wspomnienie 28-letniego byłego zakonnika o klasztornej miłości do jednego ze współbraci, miłości skonsumowanej, lecz świadomie i solidarnie, „komisyjnie” zabitej przez obu kochanków zza furty. Takich pozakonnych obrachunków wydrukowaliśmy w „Inaczej” oraz „ON i ON” kilkanaście, przyznaję, żadna z tamtych historii nie była napisana tak wspaniale w sensie literackim jak ta. Ciekawym erotycznych szczegółów męskiej „Zakonnej miłości” już teraz polecamy oparte na wspomnieniach eksbraciszka opowiadanie pod tym tytułem w kierowanym właśnie do kiosków „Adamie” 1/2011.

Odtrutką na eliksir dziwności zaserwowany przez Jej Perfekcyjność, Dynarskiego czy Eleganta są też zwierzenia do bólu banalnych heteryczek: 25-letniej Gosi (doktorantki, jakże by inaczej), która lubi S/M i szczytuje tylko wtedy, gdy facet ją zeszmaci, pod warunkiem, że zrobi to zgodnie ze skomplikowaną sztuką poniżania (ciekawostka dla homocweli od lat pisujących do naszego „Adama”); anonimowej rozwódki z córką, idealistycznie zakochanej w księdzu rzymskokatolickim, ale dalekiej od urządzania jemu i sobie „Ptaków ciernistych krzewów”. Kojąco banalnie wyglądają rozpowszechnione w przyrodzie przypadki biseksualistek.

Bez wstrząsów poznawczych czyta się rzeczowy wywiad z Izabelą Filipiak i jej aktualną partnerką, niewidomą Amerykanką zaimportowaną z USA do Gdańska. „Wyborcza” puściła go w „Wysokich Obcasach” na zasadzie pilota tej książki i była to dobra decyzja. Filipiak jest jaka jest, ma cięty język i nie da sobie w kaszę dmuchać. Przyzwyczailiśmy się do tego i OK. Co nie znaczy, że Filipiak zanudza przewidywalnością. O nie, Filipiak zmienną jest. Kilka lat temu w jakiejś „Vivie” czy „Gali” (naprawdę nie chce mi się tego sprawdzać) opowiedziała – ze zdjęciami - o swoim ówczesnym związku z Halinką. Wtedy podniecało ją bycie filigranowo kobiecą partnerką hiperbolicznej wersji Beaty Maksymow. Potem w „Dużym Formacie” wielkoformatowo wylała swoje żale na męskich gwałcicieli, którzy przyczynili się do tego, że postawiła na uranizm („Uranianka”). Teraz odwróciła polaryzację: wzięła sobie pod dach kobiecą istotkę, wobec której lubi być męska, i coraz częściej nosi męskie koszule. Na zdrowie.

Niewątpliwą atrakcją tomu jest wywiad Pacewicza z Romanem Giertychem. Romanowi należy się uznanie, że się na ten wywiad zgodził, w dodatku przyjął we własnej kancelarii adwokackiej i poczęstował aż siedmioma pączkami dziennikarza, który niewybrednie napadał na niego zwłaszcza w okresie, gdy Giertych zarządzał polską oświatą. Światopogląd całego klanu Giertychów jest nam od wieków znany, biblijne uzasadnienia Mecenasa dla postrzegania homoseksualizmu jako sprzecznego z naturalnym porządkiem nieszczęścia proszącego się o współczucie nie wywołują już nawet uśmieszku politowania.

Po zaprezentowaniu osiemnastu wywiadów unaoczniających czytelnikowi nieogarnioną niesamowitość ludzkiej płciowości czy też, jak chcą autorzy, nieskończoną wariantywność oblicz człowieczeństwa, nasi wywiadowcy, Mulder i Scully z Archiwum SeX, rozmawiają na koniec ze sobą nawzajem. Ta kropka nad i wydaje się zbędna, bo cała kawa została już wcześniej wyłożona na ławę, a nawet zdążyła ostygnąć, to znaczy czytelnik – ochłonąć po wbijającej w ziemię („tę ziemię” - jak nie omieszkał w jednym miejscu dodać Pacewicz) dawce wrażeń.

Materiałem śledczym zebranym przez Muldera i Scully zachwycają się w trzech przedmowach trzy wybitne osobowości naukowe, swoją aprobatą przydając książce formalnego waloru źródłowości: bojownik teorii queer dr Jacek Kochanowski; prawnik prof. Wiktor Osiatyński, obrońca praw człowieka i mąż znanej psycholożki Woydyłło, któremu sprawy zaprezentowane w tej książce wydają się żywcem wyjęte z centrum jego zainteresowań zawodowych; wreszcie prof. Magdalena Środa, która wpada w dziecięcą radość z ludzkiej różnorodności, klaszcząc w rączki i wołając: „Jak tu kolorowo!”.

 

Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Seria Publicystyczna VIII, Warszawa 2010

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…