0
Łącznie : 0,00 zł
Twój koszyk jest pusty!
aktualizuj

Związki miłosne między kobietami

E-mail
Cena:
23,00 zł
Cena / COM_VIRTUEMART_UNIT_SYMBOL_:
Numer artykułu: KS-46
W Magazynie
Share:

Na okładce czytamy, że jest to „pierwsza historia miłości między kobietami”. Cóż, w Polsce na pewno. Choćby dlatego powinna się znaleźć na półce każdej lesbijki. Ma jednak, moim zdaniem, trzy wady: dwie drobne, „techniczne”, i jedn„ zasadniczą, tkwiącą w przyjętej optyce. 

Wada pierwsza: mylący tytuł. Byłam pewna, że znajdę tu przyjemną w czytaniu (co nie znaczy, że lekką) historię najsłynniejszych  z w i ą z k ó w  damsko-damskich, a więc  p a r.  Tymczasem chodzi o historię lesbianizmu w ogóle, w tym zwłaszcza nazewnictwa. Pierwsze rozdziały, odnoszące się do starożytności, renesansu i baroku, z uwagi na to, że faktów jeszcze niewiele, zawierają głównie wywody leksykograficzne, które, dla mnie – filologa – fascynujące, dla innych mogą się okazać nie do przebrnięcia. Warto jednak zadać sobie trochę trudu i prześledzić wraz z autorką, jak to nasze „przodkinie” wybijały się przez wieki na swą obecną, najpopularniejszą nazwę; jak to z „trybad”, „pocieraczek” (fr. fricarelle), „hetairistrii” (gr.), „gomoryjek”, „nieprzystojnych” (fr. vilaine – dosł. łajdaczka), „klitorystek”-„antypochwistek”, „inwertyczek”, gougnottes, „dam lesbiańskich”, „lesbianek” przekształcały się w „lesbijki”.

Wada druga: frankocentryzm autorki. Poniekąd zrozumiały, ale niezgodnie z prawdą czyniący Francję kolebką nowożytnego lesbianizmu. Na imponującą bibliografię składają się niemal wyłącznie dzieła autorów francuskich, a nieliczni nie-Francuzi są przytaczani w przekładach. Dla Marie-Jo Bonnet reszta Europy zdaje się nie istnieć, a przecież jej ojczyzna, choć istotnie najpóźniej od XVIII wieku zapewniała lesbijkom najwięcej swobody, nie miała jednak monopolu na ten obszar kultury obyczajowej. W tytule, już i tak niejednoznacznym, powinno było się znaleźć wyraźne ograniczenie do Francji.

I tak, właściwa historia  f r a n c u s k i c h  lesbijek zaczyna się w drugiej połowie XVII wieku od Madeleine de Scudéry – „Safony” Hôtel Rambouillet – najsłynniejszej paryskiej koterii Wykwintniś, wykpiwanych przez Moliera („Pocieszne wykwintnisie”, „Uczone białogłowy”). Jednak na swój złoty wiek Francuzki musiały poczekać jeszcze kilkadziesiąt lat. Wbrew pozorom to nie Rewolucja Francuska, ale cztery ostatnie dekady ancien régime'u (rozkwit encyklopedyzmu) były dla, fakt, arystokratek i artystek okresem nieskrępowanej ekspresji homoseksualnej – jedynym okresem historii nowożytnej, kiedy to w kręgach jaśnieoświeconych heteroseksualizm był zwyczajnie niemodny! Prym wówczas wiodły i wzorcami były: Françoise Raucourt – aktorka Comédie Française; Sophie Arnould – śpiewaczka operowa; panie de Lamballe i de Polignac, znane z domniemanych związków z królową Marią Antoniną (ta pierwsza została zgilotynowana na rok przed egzekucją ukochanej władczyni); Élisabeth Vigée-Lebrun – portrecistka królowej i dam dworu (wiele jej dzieł znajduje się w zbiorach polskich). W tym też czasie ponoć istniała legendarna, tajemnicza sekta „anandryn”, czyli „anty-mężczyzn”, bogato zaświadczona w literaturze, ale możliwe, że była ona tylko wytworem libertyńskiej fantazji kronikarzy. Obrazu epoki dopełnia szczegółowa analiza „Zakonnicy” Diderota i „Historii Juliette” de Sade'a – dzieł najskrupulatniej zajmujących się miłością K/K. Ciekawostką jest przegląd paryskich przybytków rozrywki z 1784 roku, przypisywany trzem panom; autorzy narzekają: W kawiarni „Alexandre”... bywa... nieodpowiednia klientela... prostytutki, sodomici i bardaches. Dzieją się tu potworne rzeczy, okropności, których lepiej nie wymieniać. (...) Najrozsądniej i najpewniej byłoby kazać zamknąć to siedlisko trybad i sodomitów.

Wiek XIX to już plejada znanych nazwisk. Listę otwiera socjalista utopijny Charles Fourier – prywatnie wielbiciel lesbijek, publicznie bojownik o ich równouprawnienie, kontynuator prokobiecej, w tym prolesbijskiej, demokratycznej linii Saint-Simona. Najsłynniejszą saintsimonistkę, George Sand, widzimy tym razem jako autorkę „Lelii” (1833) – powieści inspirowanej namiętną przyjaźnią autorki z Marie Dorval; „biel” jej związku z Chopinem staje się w tym kontekście więcej niż zrozumiała.

Gej Baudelaire, który wzorem geja Prousta (Albert-Albertyna) w kilku wierszach z cyklu „Kwiaty zła” dla niepoznaki przetransponował własne homolęki i homofascynacje na płeć przeciwną, zostaje przez Bonnet oskarżony o pogardę dla kobiet i „zniekształcenie problematyki Lesbos”; szkoda, że autorka nie wpadła na tak proste wyjaśnienie tego faktu. Szkoda też, że zaledwie zasygnalizowała nazwiska innych „zniekształcicieli” (Balzac, Gautier, Zola), którzy mieli czelność wprowadzić do swoich powieści wątek lesbijski.

Wynika to z jej mentalności „mścicielki”, słabo tolerującej mężczyzn, w tym również, a może przede wszystkim gejów (wada trzecia). Począwszy od „Wprowadzenia” (Dla lesbijki miłość jest ryzykiem i podbojem, a nie popędem.), a skończywszy na „Wnioskach” (Ewolucja ruchu gejów nie znalazła dla swojego pragnienia wolności innych motywów niż erotyczne.), Bonnet forsuje infantylną i szkodliwą tezę, że geje są zniewoleni popędem płciowym, podczas gdy lesbijki wznoszą się w swej przyjaźni na niebotyczne wyżyny, i ta różnica między homoseksualizmem męskim i żeńskim uniemożliwia gejom i lesbijkom współdziałanie.

Równolegle do tej tezy autorka rozwija obficie udokumentowany dyskurs o wyższości orgazmu łechtaczkowego nad pochwowym, widząc w łechtaczce – homologu penisa – godną rywalkę tegoż. Stosunki K/K z użyciem „godmisza” (sztucznego członka) uważa za para- bądź pseudolesbijskie. Z tych pozycji jednym machnięciem pióra nasza siostra obraca w perzynę freudowską teorię „zazdrości o penisa” – a wszystko to w ramach wielowiekowej walki z fallokracją! Być może z panią Bonnet zgodzą się czytelniczki korzystające wyłącznie z łechtaczki – bo te, które nauczyły się szczytować pochwowo (a nawet macicznie), na pewno nie zrezygnują z tej przyjemności, co nie znaczy, że choć na jotę zmniejszy się przez to ich lesbizm.

Dalej, w niejakim zacietrzewieniu, które bardziej przystoi krewkiej aktywistce niż naukowcowi, autorka posuwa się do negacji oczywistych faktów: fizycznej maskulinizacji znacznej części lesbijek, mody na noszenie marynarek i krawatów (nad Sekwaną daleko popularniejszej niż nad Wisłą) itp.

Marie-Jo Bonnet po prostu chwilami nie panuje nad swoją niechęcią do gejów, co prowadzi ją do błędnych spostrzeżeń. Upiera się np., że pewna tancerka, niejaka Loe Fuller, o wiele wcześniej niż Ballets Russes zrewolucjonizowała taniec i reżyserię. Tylko że o Ballets Russes słyszał każdy – a kto słyszał o Loe Fuller? No, chyba że to „męska mafia” zadbała, aby jej nazwisko i zasługi popadły w zapomnienie.

Pod jednym względem autorka ma jednak rację, mianowicie gdy twierdzi, że lesbijki o wiele bardziej niż geje są zainteresowane podtrzymaniem swojego historycznego continuum: skrupulatnie gromadzą archiwa, badają i publikują biografie słynnych lesbijek, organizują sympozja, seminaria.

Zamykające książkę „Wnioski” obejmują najnowszą (po 1945) historię francuskiego ruchu kobiecego, w tym zwłaszcza Ruchu Wyzwolenia Kobiet (MFL), i zawierają summę doświadczeń bardzo cennych dla polskich lesbijek. Mnóstwo tu waśni między gejami i lesbijkami, a raczej napaści tych drugich na tych pierwszych. „Buntownice łechtaczkowe” nie ustają w dowodzeniu, że wspólny front gay-les to mrzonka, bo geje zaakceptowali koncepcję getta, a lesbijki getta nie chcą (skąd to uogólnienie?); bo geje to takie same oślizgłe samce, jak heterycy, i tak samo chcieliby spaternalizować kobiety!

Marie-Jo Bonnet, Związki miłosne między kobietami od XVI do XX wieku (Les relations amoureuses entre les femmes du XVI au XX siècle. Essai historique), wstęp Élisabeth Badinter, tłum. Bella Szwarcman-Czarnota, Wydawnictwo Sic!, seria: Stanowiska/Interpretacje, t. 9, Warszawa 1997

Od ponad dziesięciu lat dostarczamy Wam filmy i zabawki erotyczne, które zadowolą każdego.

Kontakt

  •  

    Adres: 60-857 Poznań
    Mylna 32/34A lok.2

  •  

    E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  •  
    Tel.: +48-61-8427470
    Tel. kom.: +48-602-243891
Top
Ta strona używa plików Cookies. Proszę zapoznać się z celem ich używania i możliwościami zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Polityka prywatności. More details…